Zamknij

Zdecydował jeden głos różnicy. Posłanki opozycji zgłosiły uwagi. Będzie reasumpcja?

03.12.2021 13:29
Możliwa reasumpcja? Opozycja z uwagami do głosowania
fot. PAP/Tomasz Gzell

Sejm przyjął w czwartek 2 grudnia w pierwszym czytaniu projekt ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii. Zadecydował jeden głos różnicy – poparło go 205 posłów, a 204 było przeciw. Jednak dwie posłanki opozycji wniosły uwagi – system zarejestrował, że nie brały udziału w głosowaniu, podczas gdy same twierdzą, że głosowały przeciw dalszym pracom nad Instytutem.

Będzie reasumpcja głosowania w Sejmie? Chodzi o projekt ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii, który przeszedł zaledwie jednym głosem – poparło go 205 parlamentarzystów, a 204 było przeciw dalszym pracom nad jego utworzeniem.

Pomysł powołania nowego Instytutu, który kosztowałby 30 mln zł i – w ocenie opozycji – promował wyłącznie konserwatywny oraz katolicki model rodziny przedstawiał poseł PiS i b. kandydat na rzecznika praw obywatelskich Bartłomiej Wróblewski.

Opozycja zgłasza uwagi do głosowania. Będzie reasumpcja?

Wątpliwości pojawiły się również w samym głosowaniu nad projektem nowego Instytutu. Dwie z posłanek, Iwona Hartwich (KO) oraz Bożena Żelazowska (Koalicja Polska-PSL) zapewniają, że głosowały przeciw dalszym pracom nad Instytutem, a system uznał, jakoby nie głosowały wcale.

"Szanowni Państwo. Uprzejmie informuję, że uczestniczyłam w tym głosowaniu. System nie zadziałał. Wystosowałam do Pani marszałek Witek odpowiednie pismo w tej sprawie. Jestem ostatnią osobą, która poparłaby ten haniebny projekt Pana (posła Bartłomieja, red.) Wróblewskiego" – napisała Iwona Hartwich (KO) na Twitterze.

Podobną uwagę poczyniła posłanka ludowców, która udostępniła w sieci odręcznie napisane oświadczenie w sprawie. Przedłożyła je w Sekretariacie Marszałek Sejmu RP. - Niestety nie dostałam odpowiedzi z Kancelarii Sejmu. Ja byłam sprawozdawcą Klubu w sprawie Instytutu i moje stanowisko jest jasne. Natomiast brak mojego udziału w tym głosowaniu, gdzie byłam na sali i głosowałam jest dla mnie wręcz niewiarygodne - powiedziała w rozmowie z Onetem Żelazowska.

W obradach nie uczestniczyło siedmiu posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli usprawiedliwioną nieobecność. Z informacji PAP wynika, że większość z nich przebywała na zwolnieniach lekarskich, m.in. z powodu zakażenia koronawirusem. Posłanka Katarzyna Lubnauer powiedziała, że KO wniosła do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o możliwość głosowania zdalnego. Nie otrzymała na to zgody.

- Będziemy rozmawiać na ten temat na kolegium klubu - powiedziała Lubnauer. W jej ocenie problem wadliwych "maszynek do głosowania" jest szerszy i nie dotyczy tylko dwóch posłanek. - Nie ulega żadnym wątpliwościom, że sytuacja, w której nie jesteśmy pewni za każdym razem, czy maszynka zadziała, czy nie, jest chorą sytuacją - stwierdziła Lubnauer.

RadioZET.pl/Onet.pl/Twitter

C