Zamknij
Elżbieta Witek przekazuje nowe wozy dla dolnośląskich strażaków
Elżbieta Witek przekazuje nowe wozy dla dolnośląskich strażaków
fot: PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS/Polska Press/East News

"Pokochać PiS". Były działacz tej partii odsłania kulisy polityki

Radosław Gruca
Radosław Gruca Redaktor Radia Zet
30.09.2022 15:49

Marszałek Witek jako premier nic nie zmieni w PiS. Ją też obciąża nepotyzm. Po to napisałem „Pokochać PiS”, by dać przykład, że można się odkochać – mówi Marek Zagrobelny, były polityk PiS z Dolnego Śląska w wywiadzie z RadioZET.pl i ujawnia kulisy kariery zięcia aspirującej do funkcji szefowej rządu polityczki pochodzącej z Jawora. Zagrobelny dzięki swoim dawnym kontaktom w PiS obnaża też hipokryzję grających antyniemiecką kartą polityków Zjednoczonej Prawicy. Kiedyś sami prowadzili działalność za środki z niemieckich fundacji, a dziś wypominają to opozycji, zarzucając niemalże zdradę Polski. Chodzi o czołowych polityków z Januszem Kowalskim, wiceministrem rolnictwa na czele.

Radosław Gruca: Kilkanaście lat pracowałeś na rzecz sukcesu partii PiS, ale sam mówisz, że byłeś działaczem niższego szczebla. Teraz napisałeś książkę „Pokochać PiS”, w której ostro recenzujesz rządy Zjednoczonej Prawicy i pokazujesz kulisy partii znane ci od środka. Po co to zrobiłeś? Mścisz się na byłych kolegach?

Marek Zagrobelny: Wyjechałem z Polski do Norwegii w 2015 roku. Zostawiłem posadę radnego i pracę, którą miałem dzięki PiS, kiedy inni członkowie partii już dzielili polityczne łupy. Napisałem moją książkę, żeby pokazać, co może w PiS uwodzić i wciągać ludzi w orbitę partii. Wiem to po sobie. Spędziłem w partii 12 lat działając na Dolnym Śląsku. Sam widziałem kariery, spotykałem jako młodych działaczy, dzisiejszych ministrów. Pamiętam, co mówili kiedyś i jak ich słuszne pomysły wyglądają w praktyce. Często jest tak, że ludzie nie szli do PiS dla stanowiska i kariery.

Wielu z członków partii, szczególnie na niższych szczeblach wierzyło, że odsunięcie opozycji od władzy naprawi Polskę i, że do władzy dojdą uczciwi ludzie. Rzekomo nieuczciwych poprzedników zajęli następcy z nominacji PiS, a zwiększyła się głównie skala zawłaszczania państwa. Dziś trudno mi patrzeć na partię Jarosława Kaczyńskiego inaczej niż na sektę, ale tym bardziej staram się pokazać, że zmiana poglądów jest możliwa. Po to napisałem książkę „Pokochać PiS”, by dać przykład, że można się też odkochać, a teraz komentuję rzeczywistość na Twitterze.

Spędziłem w partii 12 lat działając na Dolnym Śląsku. Sam widziałem kariery, spotykałem jako młodych działaczy, dzisiejszych ministrów

Przez swoje ostre słowa i komentarze ściągasz na siebie wiele ataków. Pokazałeś niedawno, że zablokowałeś przeszło tysiąc użytkowników. Widziałem wulgarne zarzuty, że kalasz własne gniazdo czyli Polskę, jesteś zdrajcą i nie powinieneś już nigdy wracać do Polski. Celowo prowokujesz?

Blokuję za groźby i wyzwiska, a prowokuję do dyskusji. Nie przekreślam nikogo z góry i staram się rozmawiać nawet z tymi, którzy atakują. Na zarzut, o który pytasz, że niby zdradziłem Polskę odpowiadam krótko. Polska to nie PiS. Partia Kaczyńskiego mówi dużo o wolności i demokracji, a jest partią autorytarną. Narracja liderów sprowadza się do tego, że ci, którzy nie myślą tak jak my, to wrogowie i zdrajcy. To jest chore. Jednak na oczy można przejrzeć. Nawet niektórzy byli politycy z PiS działają w opozycji, a wyborcy też orientują się, że propaganda władzy nie opiera się na prawdzie. Najgorzej byłoby się okopać w swoich bańkach. Dać się zmanipulować i wmówić sobie, że jeśli ktoś myśli inaczej niż Jarosław Kaczyński, to jest od razu zdrajcą Polski. Można żyć w innych warunkach i nie patrzeć na tych, którzy nie popierają PiS jak na wrogów.

Rzekomym „wrogiem” Polski, i to nie mniejszym niż Rosja, według niektórych polityków PiS i wspierających partię publicystów są Niemcy. W narracji rządzących dążą one do podporządkowania sobie wszystkich państwa Unii i stworzenia superpaństwa. Co bardziej radykalni powtarzają za prezesem, że próbuje się budować „IV rzeszę”.

Część wyznawców PiS może w to wierzy. Jednak najbardziej razi mnie to, jak najważniejsi politycy Zjednoczonej Prawicy bez mrugnięcia okiem budują antyniemieckie nastroje, nawet nie przejmując się tym, że obnażają własną hipokryzję. Chodzi mi o to, jak prymitywne są podstawy na jakich buduje się przekaz, że opozycja rzekomo realizuje w Polsce interesy Berlina, Donald Tusk jest wierny „fur Deutschland”, a ze złego zachodu nadciąga do nas wroga polskiej rodzinie „ideologia LGBT”.

Przedstawicielem niemieckim w Polsce mają być według prorządowej propagandy politycy Platformy. Jako dowód wskazuje się to, że niemieckie fundacje dały pieniądze na Campus Polska, czyli spotkania młodych ludzi organizowane przez Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy.

W materiale „Wiadomości” TVP Janusz Kowalski, niedawno znów powołany do rządu mówił wprost, że Campus PO finansuje za pośrednictwem fundacji państwo niemieckie. Dodawał, że ceną za te pieniądze będzie polska suwerenność. Jeśli przyjąć taką logikę, trzeba zastanowić się kiedy dokładnie polską suwerenność sprzedawał sam Kowalski i jego tak głośno krzyczący o zdrajcach koledzy z koalicji.

Nawiązujesz o działalność przybudówki PiS „Młodych Konserwatystów”, na których zjazdy jeździłeś?

Ujawniłem na Twitterze, że we władzach tej organizacji Janusz Kowalski jest do dziś, a jeszcze przed dojściem do władzy w 2015 roku korzystała ona z dotacji niemieckich. Te opowieści o niemieckich fundacjach to doskonały przykład hipokryzji. Wiem to z własnego doświadczenia. Ostatnio nie mogłem już znieść tego fałszu i udostępniłem zdjęcia, żeby przypomnieć o tym, że Młodym Konserwatystom nie przeszkadzało korzystanie ze środków Konrada Adenauera. Nikt z Fundacji nie oczekiwał w związku z finansowaniem spotkań sprzedawania suwerenności, czy mówiąc poważnie jakichkolwiek proniemieckich działań sprzecznych z polskimi interesami. To jedna z wielu fundacji budujących polską demokrację i finansująca także inicjatywy, które niekoniecznie są realizacją niemieckich interesów. Interesem Niemców szczególnie w relacjach Polską, sojusznikiem i członkiem UE, jest to by demokracja była jak najsilniejsza.

Nie mam wątpliwości, że takie występy Kowalskiego to budowanie kariery na teoriach spiskowych i wpajaniu ich zwolennikom dokładnie jak w sektach. Zresztą polityk Solidarnej Polski to tylko jeden z wielu uczestników spotkań finansowych przez niemieckie fundacje. Bywali z nami też choćby Marcin Ociepa, wiceminister obrony, który dla kariery opuścił Gowina czy Szymon Szynkowski vel Sęk, obecny wiceminister spraw zagranicznych. Byli też inni: Łukasz Schreiber minister w KPRM, Artur Soboń, wiceminister finansów czy Przemysław Czarnek, szef MEN. Oni także sprzedali się niemieckim interesom? To przecież absurd.

Na spotkaniu Młodych Konserwatystów finansowanym przez Fundację im. Konrada Adenauera
Na spotkaniu Młodych Konserwatystów finansowanym przez Fundację im. Konrada Adenauera
fot. arch. prywatne
Struktury PiS za kulisami
fot. arch. prywatne

Teorie spiskowe są szczególnie atrakcyjne dla twardego elektoratu. Politycy PiS nie maja żadnych zahamowań by wykorzystywać to do swojej gry politycznej. Na koniec okazuje się, że nie tylko przejmują złe wzorce poprzedników, ale pogłębiają patologię. Z wielkich haseł nic nie wychodzi, a zostaje hipokryzja.

Piszesz w książce o tym, jak niewiele zostało po latach rządów PiS z zapowiedzi walki z nepotyzmem i kumoterstwem w spółkach Skarbu Państwa.

Kiedy Dawid Jackiewicz, jeden z liderów młodych w PiS, był odwoływany z funkcji ministra Skarbu Państwa doznałem szoku. Już w pierwszych latach rządów widać było, że PiS przejmuje wszystkie stanowiska w administracji, jakie tylko może. Niezwykła była skala nepotyzmu, którą dziś widać gołym okiem i żadne uchwały partyjne nie zdołają go uciąć. Mimo wszystko jednak, kiedy czytałem, że powodami odwołania Jackiewicza jest to, że chętniej zatrudniał swoich znajomych z Wrocławia niż tych przysyłanych mu z Warszawy przypomniało mi się, co i jak mówił, kiedy był liderem w moim regionie. Teoretycznie nie powinienem się dziwić, ale dokładnie pamiętałem, jak Jackiewicz na zebraniach zawsze mówił o przejrzystości i trosce o Skarb Państwa. Ja mu wtedy wierzyłem, jak bardzo wielu w młodzieżówce. Dziś Jackiewicz okazuje się być symbolem zepsucia, jednym z członków tzw. „układu wrocławskiego” z Adamem Hofmanem i innymi młodymi wilkami prawicy. Nic nie zostało z haseł o transparentności władzy i życia publicznego.

Mówi się o rosnących aspiracjach innej polityczki z twoich okolic czyli Elżbiety Witek, marszałek sejmu, która może nawet zastąpić premiera oskarżanego o zbyt silną pozycję. Czy jej awans może coś zmienić w partii?

Żadna zmiana nic nie zmieni w tym układzie władzy, a i sama pani marszałek nie jest wolna od pospolitych grzechów Zjednoczonej Prawicy, jak choćby nepotyzmu. Przykład świetnie znany w okolicach Głogowa. 3 lata temu przy użyciu swych funkcji państwowych oraz instytucji opanowanych przez partię rządzącą, zbudowała od zera karierę zawodową swemu zięciowi Mariuszowi Kędziorze. Żeby młody PiS-owiec mógł się sprawdzić na polityczny poligon wykorzystano malutką 5-tysięczną gminę Niechlów blisko Głogowa, która najpierw została opanowana przez PiS.

Warto opowiedzieć tę historię, bo pewnie jest ich znacznie więcej, a media nie dotrą do wszystkich małych gmin, gdzie ustawia się lokalną politykę wykorzystując pozycje liderów działających w stolicy. Wróćmy do Niechlowa. W listopadzie 2018 roku wójt tej gminy w dziwnych okolicznościach zostaje aresztowana z podejrzeniem niedopełnienia obowiązków, czyli przestępstwa urzędnicze. W grudniu premier Morawiecki na wniosek wojewody dolnośląskiego wyznacza gminnego komisarza Michała Frąckowiaka – mieszkańca sąsiedniego Głogowa i działacza PiS. Miesiąc później – w styczniu 2019 roku – komisarz zatrudnia na stanowisku kierownika jednego z wydziałów w gminie, swojego kolegę Mariusza Kędziorę – zięcia ówczesnej posłanki Elżbiety Witek. Zostaje on w rzeczywistości „pełniącym obowiązki” wydziału, gdyż jako 27-latek nie posiada jeszcze doświadczenia, ale ma za to ważną teściową.

Takich karier było już wiele opisanych. Czy zięcia cokolwiek wyróżnia?

Tak, bo żeby mógł zostać bohaterem gminy i mieć legendę skutecznego działacza, wymyślono coś specjalnego. Tak się złożyło, że w czerwcu 2019 roku Elżbieta Witek zostaje ministrem MSWiA i w tym samym czasie, w ekspresowym tempie załatwiony zostaje profesjonalny wóz strażacki właśnie dla tej jednej gminy. Całą procedurę nadzoruje jej zięć Mariusz Kędziora. Według moich informacji podczas procesu załatwienia wozu pominięte zostają podstawowe procedury w tym zakresie, ale kto by się tym przejmował, gdy chodzi o zięcia drugiej osoby w państwie!

Żadna zmiana nic nie zmieni w tym układzie władzy, a i sama pani marszałek nie jest wolna od pospolitych grzechów Zjednoczonej Prawicy, jak choćby nepotyzmu

Kiedy na początku sierpnia 2019 roku Elżbieta Witek zostaje marszałkiem Sejmu, miesiąc później lokalne media przekazują szczęśliwą nowinę, że gmina otrzyma wóz strażacki. Wszelkie procedury okazują się już bowiem załatwione, a dofinansowanie wozu przez Fundację KGHM Polska Miedź, okazuje się formalnością. Kombinat miedziowych spółek jest opanowany przez PiS, a w jego radach nadzorczych i zarządach zasiadają inni działacze PiS z Głogowa. Nie liczyło się to, że sąsiednia straż, która obejmuje dużo większy obszar powinna dostać wóz wcześniej, ważniejsze było że wszyscy mieszkańcy gminy mogli oklaskiwać „Mańka” i jego teściową. Przyjazd drugiej osoby w państwie do gminy liczącej 5 tysięcy ludzi to wielkie wydarzenie, ale czy marszałek nie ma ważniejszych spraw?

Zdjęcia z uroczystości przekazania wozu strażeckiego w Niechlowie
Zdjęcia z uroczystości przekazania wozu strażeckiego w Niechlowie
fot. Urząd Gminy Niechlów

Jak to się skończyło?

W malutkiej wsi przy remizie strażackiej w lutym 2020 roku marszałek Witek z wielką pompą wręcza wóz strażacki, a żeby nie było wątpliwości, że wóz załatwił zięć, jego przednia tablica rejestracyjna prezentuje napis „MANIEK”. Podczas uroczystości Kędziora zostaje wyróżniony za zasługi przy procesie „załatwiania” wozu, a rok jego pracy w gminie jest swoistą trampoliną w karierze zawodowej. Jesienią dostaje intratną posadę w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (LSSE), której wiceprezesem na tamten czas jest Przemysław Bożek z Głogowa, były kandydat PiS na prezydenta miasta. Takie historie w Norwegii nikomu nie mieszczą się w głowie.

Rodzina zięcia pięknie wyszła na karierze. Jego oszczędności rosną od początku kadencji w 2018 roku trzykrotnie. Ma już nie jedno auto, ale dwa. Z samej pensji zarobił 150 tys w ostatnim roku, a przecież są też diety radnego. Do tego wartość działki, na której się buduje wzrosła 7 krotnie, więc inwestycje rodzinne kwitną. Ilu dwudziestoparolatków spod Głogowa może zwiększyć swoje podwoić lub potroić swoje dochody bez pleców? To teraz pomnóżmy to przez kolejne dzieci członków partii i wyjdzie nam skąd determinacja PiS- owskich rodzin, by władzy nigdy nie oddać.

PiS jest niezmiennie liderem sondaży. Coraz częściej wynika z nich, że władzę straci, jednak poparcie utrzymuje się na wysokim poziomie. Jak twoim zdaniem opozycja i jej zwolennicy powinna podchodzić do ludzi, którzy wyjdą z partii rządzącej lub współpracowali z obecną władzą, ale zmienili poglądy?

Są różni działacze, więc różnie trzeba ich traktować. Nie jedną miarą.

Mówiłeś o swojej zmianie poglądów tak: „W wieku 32 lat dojrzałem i zacząłem dostrzegać absurdy tego typu myślenia. (..), że za wszystkim stoi układ, że wszyscy są twoimi wrogami”. Dostrzegasz, że przeciwnicy PiS też bywają równie radykalni? Niektórzy z tej „drugiej strony”, jak mówi prezes Kaczyński, też wczuli się w tę wojnę. Wprost głoszą, że polityków i zwolenników PiS powinno się wyłączyć z życia publicznego.

To nakręcająca się spirala. Zobaczyłem to wyraźnie, kiedy wyjechałem z Polski i zobaczyłem, jak wygląda demokracja w Norwegii. Można mieć różne poglądy i żyć spokojnie. W Norwegii, tak jak wszędzie są ekstremiści, ale w PiS ekstremizmy się promuje i to jest niebezpieczne.

Ty sam jesteś jednym z tych, który budował potęgę partii, co opisałeś w książce „Pokochać PiS”. Ostatnio na polskim Twitterze dyskusję i wiele skrajnie negatywnych komentarzy zebrał Jarosław Gowin, bo pojawił się na spotkaniu opozycji z prezydentami Aleksandrem Kwaśniewskim i Bronisławem Komorowskim. Już plotkuje się o jego odejściu z polityki.

Sam Gowin odegrał ważną rolę we władzy. Jest specyficznym politykiem, który lubi zmieniać barwy.

Z drugiej strony to właśnie były wicepremier Jarosław Gowin był tym, który jako lider Porozumienia zablokował kilka ekstremalnych pomysłów i postawił się Kaczyńskiemu.

Moim zdaniem powinno się już mu podziękować. W wyborach może brać udział, ale tylko jako wyborca. Gowin wspierał najgorsze reformy PiS z sądownictwem na czele. Ale jest setki działaczy na niższych szczeblach, którzy nie zasłużyli na to, by ich przekreślać. Wielu jest takich, którzy zawiedli się na partii. Wielu chce dalej działać szczególnie w lokalnej polityce. Już czekają i przygotowują się, żeby odnaleźć się po wyborach w opozycji. Pomimo tego co widzimy w mediach i hura optymistycznych zapowiedziach prezesa działacze szykują się na to, że nie będą rządzić.

Apeluję do działaczy, aby ośmielili się wychodzić i pokazali swoje historie, które mogą dać sygnał, żeby z takiej partii wyjść i próbować się odnajdywać poza nią. Od początku października startuję z akcją #OdchodzezPiS. Zachęcam wszystkich działaczy (również tych, którzy już są poza PiS), aby zachęcali pozostałych do odejścia z partii! Żeby w przyszłym roku nie być na straconej pozycji, bo im później odejdą tym trudniej będzie im przekonać wyborców, że nie działają koniunkturalnie. Polskę naprawdę trzeba doprowadzić do normalnego stanu, wzmocnienia demokracji na poziomie sprzed 7 lat.

Gowin wspierał najgorsze reformy PiS z sądownictwem na czele. Ale jest setki działaczy na niższych szczeblach, którzy nie zasłużyli na to, by ich przekreślać

Nie chcę się koncentrować na Gowinie, ani na żadnym konkretnym polityku, ale na plemiennej wojnie.

Trzeba wiedzieć, że politycy PiS i ich nominaci nie znikną po wyborach. Nawet gdy PiS odejdzie w przyszłym roku. Powinni pójść po rozum do głowy i na pewno zastanowić się czy da się partię popierać. Sam przechodziłem taki wieloletni proces czyszczenia głowy z tej partii. Dziś inaczej patrzę na świat. Pomogła mi w tym na pewno Norwegia, do której się przeniosłem w 2015 roku. Zobaczyłem, jak bardzo inaczej się żyje w społeczeństwie, które nie jest tak spolaryzowane. Arogancja polskiej władzy bije po oczach.

Wielu twoim kolegom z PiS sytuacja materialna się poprawiła po objęciu władzy?

Często czytam o zatrudnieniu jednego czy drugiego kolegi z partii w kontrolowanych przez państwo instytucjach. Zarobki po 20 tys. nie są rzadkością. Funkcje dyrektorskie to standard dla członków partii i ich rodzin. A są i bardziej atrakcyjne. Patrząc chociażby na zdjęcia Młodych Konserwatystów sprzed lat, które udostępniłem: wiceprezes Weglokoks S.A., prezes Grupy Azoty ZAK S.A., prezes PGNiG Termika S.A. Przecież to stanowiska, gdzie zarabia się nawet po ok. 100 tys. złotych miesięcznie. Poraża skala ludzi, którzy zarabiają wielkie pieniądze na stanowiskach, do których sprawowania nie mają żadnych kompetencji.

Już wiele lat temu media pisały o setkach Misiewiczów poupychanych na dobrze płatnych etatach, a przez kolejną kadencję sytuacja jeszcze się pogorszyła. Z dystansu czasem widać więcej. Po latach mojej działalności w PiS obserwuję jak narosła partyjna sitwa dbająca wyłącznie o własne interesy i kariery. Im bliżej utraty władzy tym więcej ludzi do mnie pisze i zwraca uwagę na historie, które dzieją się w mniejszych miejscowościach czy gminach a pokazują ordynarne praktyki rządzących. Warto wyświetlić także sitwy na dole, które tworzą się w regionach nawet jeśli wybory samorządowe odbędą się później niż planowano.

Marek Zagrobelny - były polityk Prawa i Sprawiedliwości. Porzucił partię w roku 2015 i przeprowadził się do Oslo w Norwegii. Jest magistrem administracji i absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego. W 2021 roku nakładem Frekk Forlag ukazała się w Norwegii jego książka „Lov og rettferdighet! – slik lærte jeg å elske det autoritære” opisująca doświadczenia z działalności w Prawie i Sprawiedliwości – pisane z dystansu przez żyjącego już od kilku lat w Oslo autora. W 2022 roku książka została wydana w Polsce pod tytułem „Pokochać PiS” (Wydawnictwo Arbitor).

Radosław Gruca
Radosław Gruca

Dziennikarz RadioZET.pl. Podejmuję tematy polityczne i kryminalne. Śledzę patologie w życiu publicznym i układy na styku biznesu i polityki. Wcześniej dziennikarz OKO.press, Dziennika i Faktu. Autor książki "Hipokryzja. Pedofilia wśród księży i układ, który ją kryje". Masz temat? Napisz:  radoslaw.gruca@radiozet.pl.  

Twitter: https://twitter.com/gruca_radoslaw