Zamknij

Wiceminister: Paszport dyplomatyczny dla Polaka w śpiączce kwestią godzin

21.01.2021 22:43
Marcin Warchoł
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Polskie władze walczą o życie rodaka, który przebywa w śpiączce w Plymouth. „Paszport dyplomatyczny jest przygotowywany, to kwestia godzin” - przekazał w czwartek wieczorem wiceszef MS Marcin Warchoł. Dodał, że na Polaka czeka już helikopter, którym miałby wrócić do kraju.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zapewnił, że polskie władze robią wszystko, by R.S., odłączony od aparatury podającej wodę i żywność w brytyjskim szpitalu, mógł wrócić do ojczyzny.

W czwartek Warchoł mówił o sprawie Polaka w Polsat News. Zapewnił, że szef MSZ wszczął procedurę nadania Polakowi paszportu dyplomatycznego. "Jestem mu bardzo wdzięczny; uważam, że jest to jedyna szansa w tej chwili dla naszego rodaka na wyciągnięcie go spod jurysdykcji sądów brytyjskich i uratowanie mu życia" - podkreślił. Jego zdaniem przy takiej ochronie prawnej Brytyjczycy nie będą mogli dalej decydować o odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie. "To sądy polskie będą w tym momencie brały pod uwagę jego sytuację" - tłumaczył Warchoł.

Wiceminister: Paszport dla Polaka w śpiączce kwestią godzin. Czeka na niego helikopter 

Według niego paszport dla R.S. jest obecnie przygotowywany, natomiast trzeba go jeszcze będzie formalnie wręczyć. Wiceminister wyraził nadzieję, że będzie to możliwe "w bardzo niedługim czasie".

"To jest kwestia już nawet nie dni, ale godzin, które decydują. Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przed chwilą rozmawiałem z panem ministrem Jabłońskim (wiceszefem MSZ Pawłem Jabłońskim - PAP), tak że dokładamy wszelkich działań, żeby przetransportować naszego rodaka do Polski" - dodał Warchoł.

R.S. doznał 6 listopada 2020 r. zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, w wyniku czego, według szpitala, doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu. Szpital w Plymouth, w którym przebywa, wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie. Zgodziły się na to mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są temu jednak mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica.

RadioZET.pl/PAP/PolsatNews.pl