Zamknij

Prawnik zatrzymanego b. senatora: nie jestem na "ty"z Ziobrą

18.10.2022 11:05

Nie jestem na "Ty" ze Zbigniewem Ziobrą. Dla mnie rywalem procesowym prawie zawsze jest prokuratura, bez względu na to, kto będzie przy władzy - mówi w wywiadzie dla RadioZET.pl mec. Maciej Zaborowski, jeden z prawników, który doprowadził do wypuszczenia na wolność byłego senatora Tomasza Misiaka.

Prawnik zatrzymanego b. senatora: nie jestem na "ty"z Ziobrą
fot. Tomasz Misiak i Zbigniew Ziobro, Stanisław Kowalczuk/East News/PAP

Maciej Zaborowski jest nazywany prawnikiem "Ziobry i Obajtka". W mediach społecznościowych internauci piszą, że "Ziobro zamyka, a Zaborowski wypuszcza na wolność". Tym razem doprowadził do wypuszczenia na wolność byłego senatora Tomasza Misiaka, którego prokuratura podejrzewa o wyłudzenie milionów złotych z ZUS i PFRON.

Mariusz Gierszewski: Dlaczego prokuratura zajęła się sprawą Tomasza Misiaka, która ciągnie się od wielu lat i nagle doszło do spektakularnych zatrzymań, a potem spektakularnej porażki prokuratury?

Mec. Maciej Zaborowski: To bardzo dobre pytanie, bo ta sprawa jest znana praktycznie od 2018 roku i nic nowego w naszej ocenie się nie wydarzyło, co by miało spowodować najpierw zatrzymania, a później skierowanie wniosku o tymczasowe aresztowanie. Więc ze smutkiem muszę powiedzieć, że ani ja, ani mój mocodawca nie mamy bladego pojęcia, co takiego się wydarzyło.

Będziecie podejmować jakieś inne działania w tej sprawie?

Mogę powiedzieć - po raz pierwszy to mówię - że podjęliśmy decyzję i wiem, że też część pozostałych obrońców pozostałych osób zatrzymanych podjęła taką decyzję, o skierowaniu zawiadomień do prokuratury o składaniu fałszywych zeznań przez jedną z osób, która w tej całej historii odgrywa znaczącą rolę.

My natomiast - i to chciałem podkreślić - uważamy, że prokuratura została wprowadzona w błąd, że doszło do pomyłki, a za tę pomyłkę w znaczącym stopniu odpowiada ta osoba, na którą zawiadomienie będziemy w najbliższym czasie składać.

Może pan powiedzieć, kim jest ta osoba?

Nie mogę. Jest ona bardzo dobrze znana organom ścigania, co także było artykułowane podczas posiedzenia aresztowego przed sądem i co należy podkreślić, sąd także podzielił tę argumentację.

To jest jedna z wielu spraw, którą w ostatnim czasie wygrała pańska kancelaria. Skąd się biorą te sukcesy pańskiej kancelarii?

Panie redaktorze, to dość niezręczne pytanie, pewnie należałoby je zadać komuś na zewnątrz kancelarii, jak jesteśmy postrzegani. Bez wątpienia my postawiliśmy już lata temu na prawo karne i w tym momencie, według wszelkich przesłanek, bo nie ma oficjalnych danych, mamy największy dział prawa karnego w Polsce, bo prawie 30 osób. Ta działka bardzo często była przez wielu prawników i największe kancelarie niedoceniana. Mamy także młody i świetny merytorycznie zespół.

Warto podkreślić, że łączymy zarówno compliance, jak i twarde prawo karne, czyli zarządzanie sytuacją kryzysową i - co najbardziej rzadkie i wyjątkowe - mamy jednocześnie kompetencje z zakresu prawa prasowego i dóbr osobistych. To moim zdaniem stanowi łącznie o tym sukcesie. Rozumiemy po prostu, jak funkcjonują media i umiemy współpracować z dziennikarzami. A proces karny czy dane postępowanie nie wygrywa się tylko i wyłącznie w sądzie, ale ważny jest także sposób postrzegania danej sprawy przez opinię publiczną.

MG: Ciągnie się za panem ta opinia, że jest pan prawnikiem Ziobry. Co pan na to?

To prawda, taka argumentacja wielokrotnie się już pojawiała. Druga, że jestem prawnikiem Obajtka. Ja zawsze odpowiadam to samo: że reprezentujemy klientów od lewej strony sceny politycznej po prawą i faktycznie są też liczni klienci ze sceny prawej. Dodam, że prowadzenie z spraw z zakresu dóbr osobistych ma to do siebie, że dotyczy głównie dziennikarzy, tzw. celebrytów czy właśnie polityków.

Aktualnie partią rządzącą jest Prawo i Sprawiedliwość, więc w mojej ocenie ma nic dziwnego w tym, że też ludzie z tego kręgu zwracają się o pomoc. Natomiast wśród naszych klientów jest także bardzo dużo polityków z ugrupowań opozycyjnych do partii rządzącej, którzy w mojej ocenie także są zadowoleni z naszych usług i polecają nas dalej. Myślę, że byłby [an naprawdę zaskoczony kilkoma nazwiskami.

No dobrze, to ja zapytam: czy w takim razie w tej całej walce między pańską kancelarią a prokuraturą występują takie sytuacje, kiedy prokuratorzy mogą się poczuć, - no powiedzmy - niekomfortowo, bo czują właśnie, że ta "legenda" osoby związanej z ministrem sprawiedliwości gdzieś wisi w powietrzu?

Powiem w ten sposób: wielokrotnie czują się niekomfortowo, bo bardzo dużo od nich wymagamy jako karniści. Nasze interesy są przeważnie całkowicie sprzeczne i jest to zupełnie normalne, że to są często takie bardzo twarde relacje.

Nigdy nie spotkałem się z jakąkolwiek sytuacją, która mogłaby potwierdzić, że gdzieś ta „legenda”, o której pan redaktor powiedział, wpływa na tok postępowania prokuratury. Mam wrażenie, że nawet wręcz przeciwnie. Pamiętajmy, że prokuraturze też są różne sympatie i antypatie, jeżeli chodzi o obecne kierownictwo, więc wydaje mi się, że nie tylko to nie pomaga, ale czasem może utrudniać współpracę z prokuraturą.

A coś pana wiąże dalej z panem ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą? Jakieś kontakty osobiste, bliższa znajomość?

Panie redaktorze, na ten temat kilkukrotnie już mówiłem w mediach. Nie jest tajemnicą, że jako kancelaria reprezentujemy m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości w niektórych sprawach z zakresu prawa prasowego i znam pana ministra, natomiast jest to relacja czysto zawodowa. Nie jesteśmy też na "ty", mówiłem też o tym wcześniej. 

Muszę jeszcze raz o to zapytać, bo pojawia się to wielokrotnie w mediach społecznościowych. O takie połączenie, czyli "minister Ziobro zamyka, mecenas Zaborowski wypuszcza".

Media, w szczególności społecznościowe, lubią uproszczenia, więc jak rozumiem też temu przyświeca to zdanie, bo łatwo można próbować zrozumieć pewne zjawiska. Życie niestety jest dużo bardziej skomplikowane. Dla mnie rywalem procesowym prawie zawsze jest prokuratura, bez względu na to, kto będzie przy władzy. Oczywiście pomijam sytuację, kiedy wspieramy pokrzywdzonych i współpracujemy z organami ścigania po tej samej stronie.

A czy widzi Pan pewne zjawisko większej liczby spraw karnych przeciwko dużemu biznesowi?

Zdecydowanie. Spraw przeciwko biznesowi, w tym dużemu jest coraz więcej, ale to nie jest sytuacja charakterystyczna tylko dla Polski. Przestępczość się zmienia i takiej typowej przestępczości kryminalnej jest coraz mniej, natomiast coraz więcej na całym świecie jest przestępczości gospodarczej i to zjawisko zachodzi także w Polsce.

Ja bym raczej spytał, dlaczego tak dużo mamy wniosków o areszt i potem stosowania aresztów przez sądy w sprawach gospodarczych w Polsce, bo tutaj faktycznie wyróżniamy się na arenie międzynarodowej. 

To jest wina prokuratury czy sądów?

To trudne pytanie, a odpowiedź też nie jest do końca poprawna politycznie, bo ja zawsze mówię dwie rzeczy. Po pierwsze, uważam, że prawo karne w Polsce przeważnie jest bardzo dobre, tylko źle stosowane i to chciałbym podkreślić. Prawo interpretują ludzie i ono daje bardzo duży margines decyzyjny. Po drugie, prokuratorzy mają prawo wnosić wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania, czy nam się to podoba czy nie.

Obecna polityka karna Prokuratora Generalnego jest taka, żeby tych wniosków było więcej i faktycznie tak jest. Jest to też jego prawo, bo został pośrednio wybrany przez społeczeństwo. Natomiast na straży praw człowieka i praw obywatelskich stały i stoją sądy. I tutaj w mojej ocenie jest znaczący obszar do poprawy.

Proszę zwrócić uwagę, że przez ostatnie 15 lat statystyki stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce praktycznie się nie zmieniły. Wnioski o areszt są uwzględniane przez sądy w około 92 proc. Skuteczność środków odwoławczych od tych postanowień wynosi zaś dosłownie kilka procent. Należy więc zadać pytanie: dlaczego tak się dzieje?  

Bez wątpienia piątkowa decyzja o niestosowaniu żadnego środka zapobiegawczego w stosunku do pana Tomasza Misiaka w 100 proc. wpisuje się w trend przeciwny, związany z wydawanymi orzeczeniami przez sądy, bo jak wspomniałem, bardzo mało jest takich orzeczeń. Mieliśmy przecież statystycznie kilka procent szans, żeby to się w ogóle udało.

Dlaczego tak jest? Powodów pewnie jest wiele. Sądy są przeciążone, sprawy są obszerne, ale ja mam wrażenie, że też często niestety sądy nie wykonują w pełni rzetelnie swojej pracy i podchodzą dość automatycznie do kwestii aresztów. Brak jest również po prostu ludzkiej empatii. To powinno się zdecydowanie zmienić.

Mam nadzieję, że ta sprawa przyczyni się do wyznaczenia nowych standardów stosowania - a właściwie braku stosowania - tymczasowego aresztowania w sprawach stricte gospodarczych. Kodeks postępowania karnego daje pełen wachlarz możliwości, które w mojej ocenie nie zawsze są w należyty sposób wykorzystywane. 

Czym zakończy się sprawa Tomasza Misiaka?

Dobre pytanie. Na razie ze spokojem czekamy na zażalenie prokuratury, ale też w pierwszej kolejności na pisemne uzasadnienie sądu. Zapoznamy się z uzasadnieniem. Złożymy odpowiedź na zażalenie prokuratury.

Mam nadzieję, że uda nam się także utrzymać to rozstrzygnięcie w sądzie drugiej instancji. No a potem niestety, jak to ma miejsce w Polsce, pewnie wiele kolejnych lat przed nami walki o dobre imię pana Tomasza. Jestem jednak przekonany, że będzie to walka wygrana.

RadioZET.pl