Zamknij

Protest przeciwko wyrokowi TK ws. aborcji. Policja użyła gazu [ZDJĘCIA]

23.10.2020 06:32
Protest ws. wyroku TK
fot. Piotr Drabik, RadioZET.pl

Po godz. 2 w nocy zakończył się protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych. Na ulicy Mickiewicza doszło do przepychanek, a policja użyła gazu. Protestowano też przed domem Jarosława Kaczyńskiego. Mundurowi nie mają sobie nic do zarzucenia, twierdząc, że to z tłumu leciały kamienie, a użycie gazu było reakcją. - Zdecydowana reakcja wobec takich osób jest zgodna z prawem i powinna być całkowicie zrozumiała – przekazała stołeczna policja na Twitterze.

Protest ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego trwał w Warszawie do późnych godzin nocnych. Strajkowały głównie kobiety, nie godząc się z orzeczeniem TK, który w czasie epidemii, obostrzeń rządowych, zmienił z trudem wypracowany od lat kompromis aborcyjny. TK uznał, że aborcja z powodu wad płodu jest niezgodna z Konstytucją.

Uczestnicy demonstrowali z hasłami na kartkach: „Prawo ma nas chronić”, „Macie krew na togach”. Następnie protest przeniósł się pod dom prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Zareagowała policja, pacyfikując protestujących – powołując się na obostrzenia zakazujące większych zgromadzeń w czerwonej strefie.

Policja pacyfikuje protestujących gazem. "Wyłącznie odpowiedź na agresywne zachowanie"

Dostępu do ulicy, przy której mieszka Kaczyński blokował kordon policji. - Działania policjantów mają na celu zapewnienie porządku publicznego i są wyłącznie odpowiedzią na agresywne zachowanie części protestujących. W policjantów ponownie rzucano kamieniami – przekazała KSP.

Uczestnicy wieszczą koniec władzy, która przez – jak mówią – upolityczniony Trybunał Konstytucyjny decyduje o ich życiu.

Zobacz także

Co najmniej kilka osób zostało poszkodowanych przez użycie gazu wobec protestujących na ul. Mickiewicza. Zdaniem stołecznej Policji, demonstranci rzucali kamieniami w funkcjonariuszy. Na ten moment nie ma informacji o ilości zatrzymanych w protestach.

Nasz reporter Piotr Drabik, który relacjonował do późnych godzin nocnych protesty, przyznał, że podobne zaangażowanie służb widział na Białorusi, gdy po wyborach prezydenckich służby zaczęły pacyfikować mieszkańców.

Zobacz także

RadioZET.pl/Anna Józefowicz/PAP/Piotr Drabik