Zamknij

Sąd Najwyższy: 7 protestów wyborczych uznanych za zasadne

28.07.2020 21:35
protesty wyborcze
fot. Adam Burakowski /REPORTER

Sąd Najwyższy rozpoznał 206 protestów wyborczych, z których 7 uznał za zasadne, ale bez wpływu na wynik wyborów. Natomiast 15 protestów uznano za niezasadne, a 184 pozostawiono bez dalszego biegu - poinformował PAP we wtorek wieczorem zespół prasowy SN.

Wybory prezydenckie 2020: Łącznie do SN trafiło 5,8 tys. protestów wyborczych. Jak już wcześniej informowano w pierwszej kolejności rozpatrywane są protesty tzw. indywidualne, a w dalszej kolejności Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN zajmie się protestami, w których zarzuty są tożsame i powtarzają się. "Takie protesty są analizowane pod kątem możliwości połączenia do wspólnego rozpoznania" - zaznaczył SN.

Pierwsze protesty wyborcze SN rozpoznał w zeszłym tygodniu - w czwartek. Jak przekazał Michałowski do wtorku do godz. 16 "SN załatwił w sumie 206 protestów wyborczych, w tym zarzuty siedmiu protestów SN uznał za zasadne, lecz bez wpływu na wynik wyborów, w przypadku 15 protestów zarzuty zostały uznane za niezasadne, a pozostałe 184 protesty SN pozostawił bez dalszego biegu".

Protesty wyborcze. Sąd najwyższy: 7 zasadnych, ale bez wpływu na wynik wyborów

Spośród protestów rozpoznanych we wtorek za zasadny uznano m.in. protest, w którym wyborca wskazał, że podczas głosowania w II turze - mimo dopisania się do spisu wyborców w innej miejscowości - w miejscu zamieszkania nadal widniał na liście wyborców i nie był skreślony. "Wnoszący protest wskazywał, że przez to, że nie został wykreślony ze spisu, mógł oddać głos dwukrotnie, czego, jak podkreślał, nie uczynił" - powiedział Michałowski.

W innym z zasadnych protestów wyborca przekazywał, że w jednej z komisji wyborczych w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) był świadkiem jak zastępca przewodniczącego komisji wydał kartę do głosowania osobie bez okazania dokumentu pozwalającego stwierdzić jej tożsamość.

Zobacz także

Za zasadny uznano na przykład także protest wniesiony przez osobę, której "w drugiej turze wyborów odmówiono wydania karty do głosowania ze względu na to, że gdy chciała oddać swój głos, przy jej nazwisku na liście wyborców widniał już podpis innej osoby".

Zobacz także

Protest wyborczy mógł dotyczyć naruszeń, które miały miejsce zarówno w czasie głosowania podstawowego w I turze 28 czerwca br., jak i w czasie ponownego głosowania w II turze 12 lipca br.

RadioZET.pl/ PAP