Zamknij

Rekordowe podwyżki w Sejmie i Senacie. Na mocy ponadpartyjnego porozumienia

15.07.2021 10:18
Elżbieta Witek i Tomasz Grodzki
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Posłowie i senatorowie dostaną rekordowe środki na prowadzenie biur. Stało się to na mocy porozumienia marszałków izb - Elżbiety Witek i Tomasza Grodzkiego – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Posłowie i senatorowie od 1 lipca będą otrzymywać 17,2 tys. złotych ryczałtu na prowadzenie swoich biur. Wcześniej na ten cel mieli 15,2 tys. zł. „Rzeczpospolita” ustaliła, że stało się to dzięki porozumieniu między marszałek Sejmu Elżbietą Witek z PiS a marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim z KO. Zarządzenie o zwiększeniu środków na prowadzenie biur podpisali 7 lipca, ale ma ono moc wsteczną, więc dodatkowe dwa tysiące złotych parlamentarzyści otrzymają także za lipiec.

Rekordowe podwyżki w Sejmie i Senacie. Tomasz Grodzki porozumiał się z Elżbietą Witek

Podwyżka jest rekordowa, bo w ciągu ostatnich 10 lat nie przekroczyła 1050 złotych. Politycy w rozmowie z „Rzeczpospolitą” tłumaczą jednak, że znacznie wzrosły koszty funkcjonowania biur – wynajmu lokali i wynagrodzeń pracowników. Szczególnie dotyczy to dużych miast.

Centrum Informacyjne Senatu jako powody podwyżki wymieniło też rosnącą inflację. Wzrosły też składki na ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy.

Obniżone wynagrodzenia posłów i senatorów

Chociaż zwiększony ryczałt nie trafia bezpośrednio do kieszeni posłów i senatorów, zdaniem „Rzeczpospolitej” mogą oni zwiększyć swój dochód dzięki wrzuceniu niektórych wydatków w koszty biura. Pytanie o to, czy nie jest to rekompensata za obniżone w 2018 roku wynagrodzenia z około 10 tys. zł brutto do 8 tys. zł brutto po aferze z nagrodami dla rządu Beaty Szydło, nie jest więc bezzasadne. Dyskusja na ten temat toczy się głównie w kuluarach, jednak zarówno politycy PiS, jak i opozycji, narzekają na niskie zarobki.

W sierpniu 2020 roku uchwalono nawet podwyżki i to nie tylko głosami Prawa i Sprawiedliwości, ale także niemal wszystkich posłów opozycji. Rządzący ostatecznie się z tego wycofali pod naciskiem opinii publicznej, która była oburzona, że politycy podnoszą sobie wynagrodzenie w czasie pandemicznego kryzysu. Również liderzy KO, PSL czy Lewicy przyznali, że to był błąd. Następnie rządzący i opozycja wzajemnie zarzucali sobie, że inicjatywa nie wyszła od nich, a od politycznych oponentów. Przeciw podwyżkom zagłosowali jedynie wszyscy posłowie partii Razem (zasiadający w koalicyjnym klubie Lewicy), Zielonych (klub KO), a także Kukiz’15 (wtedy klub PSL-Koalicja Polska) i Konfederacji.

Kolejne próby zwiększenia uposażeń parlamentarzystów mogą pojawić się jeszcze przed wyborami w 2023 roku. Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że pod koniec czerwca na posiedzeniu Klubu PiS w Przysusze Jarosław Kaczyński obiecał członkom tej partii, że jeszcze w tej kadencji przeforsuje podwyżki dla parlamentarzystów.

Uposażenie poselskie wynosi obecnie 8016,70 zł brutto i odpowiada 80 procentom wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, czyli wiceministra, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat. Do tego należy doliczyć dietę w wysokości 2505,20 zł brutto.

RadioZET.pl/"Rzeczpospolita"/"Gazeta Wyborcza"/Sejm.gov.pl/oprac. AK