Zamknij

Kolejne kłopoty Bąkiewicza. Może usłyszeć zarzuty. "Jest dla nas bohaterem"

18.10.2021 12:58
Robert Bąkiewicz
fot. Jakub Kamiński/East News

Robert Bąkiewicz, lider Marszu Niepodległości oraz m.in. były poseł Artur Zawisza mogą usłyszeć zarzuty gloryfikowania przemocy - informuje w poniedziałek "Rzeczpospolita". Chodzi o słowa, jakie padły w trakcie manifestacji pod siedzibą MSZ w czerwcu 2017 roku. Zarówno Bąkiewicz, jak i Zawisza wychwalali publicznie Janusza Walusia, odsiadującego w RPA wyrok dożywocia za zabójstwo. 

Robert Bąkiewicz, narodowiec i lider Marszu Niepodległości, często pojawia się w ostatnim czasie w mediach. Głośno było m.in. o zorganizowanym przez jego środowisko kontrproteście w trakcie prounijnej manifestacji na Placu Zamkowym w Warszawie. Bąkiewicz i jego kompani zagłuszali przemówienia Donalda Tuska, Leszka Millera czy weteranki Powstania Warszawskiego Wandy Traczyk-Stawskiej. 

Bąkiewicz może mieć kłopoty. Wychwalał Janusza Walusia

Teraz skrajnie prawicowy działacz może mieć kłopoty w związku z inną demonstracją. "Rzeczpospolita" podaje, że w czerwcu 2017 roku Bąkiewicz uczestniczył w zorganizowanej pod siedzibą MSZ pikiecie w obronie Janusza Walusia - Polaka, który odsiaduje w RPA wyrok dożywocia za zabicie ówczesnego przywódcy południowoafrykańskich komunistów Chrisa Haniego. 

Zgodnie z prawdą historyczną możemy Januszowi Walusiowi, a przede wszystkim ludzie, którzy tam mieszkają mogą zawdzięczać to, że być może ukrócił on chociaż o trochę ten terror. [...] Prosimy państwo polskie o to, żeby się zajęło tą sprawą i żeby ściągnęło Walusia, który dla nas jest bohaterem

Robert Bąkiewicz w czerwcu 2017r., pod siedzibą MSZ

"Rz" informuje, że za słowa pod MSZ prokuratura z warszawskiej Pragi może postawić Bąkiewiczowi zarzut pochwalania stosowania przemocy ze względu na przynależność polityczną, za co grozi do pięciu lat więzienia. Według ustaleń dziennika śledztwo ws. kilku manifestacji w obronie Walusia wyłączono z większego postępowania dotyczącego Narodowego Odrodzenia Polski. 

B. poseł PiS również może usłyszeć zarzuty

"W ramach tego drugiego, jak pisaliśmy pod koniec września, jednemu z liderów NOP postawiono zarzuty, usłyszeć mają je też dwaj kolejni. Mieli się dopuścić czynów polegających m.in. na pochwalaniu stosowania przemocy i propagowania faszystowskiego ustroju za pośrednictwem wpisów w internecie i publicznych wypowiedzi. [...] Jedna z liderek NOP Marzena D. brała udział w demonstracjach dotyczących Walusia. W czerwcu np. mówiła pod Ambasadą RPA, że Polak dokonał <<zrozumiałego i bohaterskiego czynu>>. Śledztwo wyłączono, bo pojawiły się w nim też nazwiska osób niezwiązanych z NOP. A postawienie im zarzutów jest prawdopodobne, bo Marzena D. już je usłyszała" - czytamy w artykule. 

Jak informuje dziennik, oprócz Bąkiewicza zarzuty może usłyszeć też były poseł PiS i Prawicy Rzeczypospolitej Artur Zawisza, który w tym roku mówił pod Ambasadą RPA, że Waluś to bohater, który "powinien być na piedestale [...] powinien być pamiętany i chwalony". Odpowiedzialność karna może też grozić m.in. szefowi Centrum Edukacyjnego Powiśle Rafałowi Mossakowskiemu i Tomaszowi Szczepańskiemu ze Stowarzyszenia Niklot.

"Rz" zwraca uwagę, że nie są to pierwsze kłopoty prawne działacza. Gazeta przypomina, że kilka dni temu Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował, że do sądu wpłynął akt oskarżenia dotyczący wydarzeń sprzed roku. Podczas protestów przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego Bąkiewicz i członkowie powołanej przez niego Straży Narodowej znieśli aktywistkę ze schodów bazyliki Świętego Krzyża, czym mieli naruszyć jej nietykalność.

RadioZET.pl/PAP