Zamknij

Robert Bąkiewicz oskarżony o naruszenie nietykalności kobiety. Grozi mu więzienie

13.10.2021 19:35
Robert Bąkiewicz
fot. Adam Burakowski/REPORTER

Robert Bąkiewicz został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej kobiety. Do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciw prezesowi Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Chodzi o incydent podczas protestu zorganizowanego przez Strajk Kobiet w październiku 2020 roku.

Robert Bąkiewicz może trafić do więzienia. W środę Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował o akcie oskarżenia przeciw prezesowi Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, prezesowi Roty Marszu Niepodległości oraz szefowi Straży Narodowej.

Robert Bąkiewicz oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej

"OGROMNY SUKCES - AKT OSKARŻENIA PRZECIWKO BĄKIEWICZOWI. Informujemy, że do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście trafił akt oskarżenia w związku naruszeniem nietykalności bezbronnej kobiety. Bąkiewiczowi grozi do 2 lat więzienia" - czytamy na profilu OMZRiK.

– Moja klientka zdecydowała się upublicznić tę sprawę po tym, jak pan Robert Bąkiewicz na rozprawie przed sądem, dotyczącej czegoś innego, zeznawał jako świadek i twierdził, że nie jest oskarżony w innych sprawach. Otóż moja klientka wniosła przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia o naruszenie nietykalności cielesnej. Sprawa jest już w sądzie – mówiła radczyni prawna Alicja Szpringer, która reprezentuje Andżelikę Domańską, cytowana przez "Gazetę Wyborczą".

Chodzi o wydarzenia z ubiegłego roku, kiedy Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji. Do incydentu doszło 25 października, kiedy kobiety wieszały na kościołach plakaty oraz wchodziły do świątyń z hasłami proaborcyjnymi.

Wówczas, podczas protestu na schodach kościoła pw. św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu, obrażeń doznała Andżelika Domańska. Na zdjęciach z protestu widać Roberta Bąkiewicza trzymającego ją za ramię. Niedługo później kobieta została zrzucona na chodnik. Na miejsce przyjechała karetka.

Domańska zgłosiła sprawę na policję. Została ona przekazana do prokuratury, która jednak zdecydowała się umorzyć dochodzenie. Dlatego uczestniczka protestu wniosła prywatny akt oskarżenia.

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/OMZRiK