Zamknij

Giertych jeszcze dziś będzie przesłuchany? Sprzeczne wieści ws. stanu zdrowia

16.10.2020 07:17
Zatrzymanie Romana Giertycha
fot. Jacek Czarnecki/RadioZET

Roman Giertych - jeżeli pozwoli na to jego stan zdrowia - jeszcze dziś zostanie przesłuchany w Prokuraturze Regionalnej jako osoba podejrzana. Giertych miał w piątek 16 października reprezentować biznesmena Leszka Czarneckiego podczas rozpoznania wniosku Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Pojawiają się też sprzeczne informacje na temat stanu zdrowia mecenasa.

Roman Giertych trafił w czwartek po południu do szpitala w Otwocku. Adwokat stracił przytomność podczas przeszukania swojej willi w podwarszawskim Józefowie. Roman Giertych został zatrzymany na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego.

Roman Giertych miał w piątek 16 października reprezentować biznesmena Leszka Czarneckiego podczas rozpoznania wniosku Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Prokuratora chce aresztowania Czarneckiego, któremu postawiono zarzuty w związku z tzw. aferą GetBack.

Wiadomo, że Roman Giertych na posiedzeniu w warszawskim sądzie się nie pojawi, bo w czwartek znalazł się w grupie osób zatrzymanych w czwartek przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia w rozmowie z PAP przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

Po zatrzymaniu adwokat został przewieziony do domu w Józefowie, gdzie rozpoczęło się przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria adwokacka na Nowym Świecie w Warszawie. Podczas przeszukania w willi adwokat zasłabł. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Giertych został przewieziony najpierw do szpitala w Otwocku, a potem w Warszawie.

Po zasłabnięciu Giertycha do dziennikarzy zgromadzonych przed jego domem w Józefowie wyszli adwokaci, mec. Jakub Wende i mec. Paweł Pietkiewicz. Według Wende, do tej sytuacji by nie doszło, "gdyby nie to, że od wielu godzin prowadzone są przeszukania, naszym zdaniem w sposób bezprawny, bez obecności pana mecenasa Giertycha także w jego kancelarii".

"Nie rozumiemy, dlaczego tak poważnemu adwokatowi, po prostu jeżeli prokurator chciał go przesłuchać, nie wysłano zaproszenia. Na pewno by się stawił" - powiedział jeden z obrońców.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn podał w czwartek, że zatrzymanych zostało w sumie 12 osób. Poinformował, że materiał dowodowy zgromadzony przez CBA wskazuje na udział zatrzymanych w procederze wyprowadzania środków ze spółki giełdowej, przywłaszczania tych środków, a także prania pieniędzy. Chodzi o 92 mln zł.

"Zostałem dziś zatrzymany pod zarzutem działania na szkodę jakiejś spółki, skuto mnie kajdankami w przeddzień sprawy aresztowej L. Czarneckiego, którego jestem jedynym obrońcą. Nie pozwólcie, żeby moje zatrzymanie przykryło katastrofę epidemiczną rządu PiS, bo taki jest tego cel" – napisał wcześniej na Twitterze Roman Giertych.

"Przeszukanie CBA w domu mecenasa Romana Giertycha wiążemy z jutrzejszym posiedzeniem aresztowym dotyczącym jego klienta Leszka Czarneckiego - mówi mec. Jacek Dubois" - miał z kolei dowiedzieć się dziennikarz Mariusz Gierszewski.

"Mecenas Roman Giertych miał przedstawić jutro w czasie posiedzenia dot. aresztowania Leszka Czarneckiego dowody na interwencję w tej sprawie polityków PiS" - miał przekazać Gierszewskiemu nieoficjalnie współpracownik Giertycha.

Rodzina Romana Giertycha: jego stan jest poważny

Jak z kolei podkreśla reporter Radia ZET, z różnych stron dochodzą sprzeczne informacje na temat stanu zdrowia adwokata. Jak informowała jego żona Barbara Giertych, jej mąż ma znajdować się w stanie zagrażającym życiu.

Zobacz także

Z kolei według rzecznika koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryna, stan Romana Giertych jest dobry, przeszedł rutynowe badania.

Roman Giertych zatrzymany przez CBA. Adwokat zemdlał i trafił do szpitala

Prok. Anna Marszałek, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, poinformowała, że po doprowadzeniu do siedziby Prokuratury Regionalnej w Poznaniu podejrzani usłyszą zarzuty przywłaszczenia środków spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. "Zarzucanych czynów mieli dopuścić się w latach 2010-2014" – wskazała.

Wśród zatrzymanych 12 osób, poza Giertychem, jest biznesmen Ryszard K. Po przesłuchaniach podejrzanych zostaną podjęte decyzje ws. ewentualnego zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych. Prok. Marszałek powiedziała, że wszystkie zatrzymane osoby przebywały na terenie Polski i nie wykluczyła, że jeszcze w czwartek zostaną przewiezione do Poznania. Wiadomo jednak, że Roman Giertych nie został przewieziony i nie wiadomo czy jego stan zdrowia pozwoli na wykonanie z nim czynności procesowych w piątek.

Zgodnie z art. 248 p. 1 kodeksu postępowania karnego prokuratura ma 48 godzin na przedstawienie podejrzanej osobie zarzutów i przekazanie do sądu wniosku o zastosowanie ewentualnych środków zapobiegawczych. Artykuł ten stanowi również, że po przekroczeniu terminu 48-godzin podejrzanego należy "natychmiast zwolnić". Paragraf 3. Tego samego artykułu stanowi natomiast, że "ponowne zatrzymanie osoby podejrzanej na podstawie tych samych faktów i dowodów jest niedopuszczalne".

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Roman Giertych przebywał ostatnio we Włoszech, w okolicach Rzymu, dokąd rzekomo planował się wkrótce wyprowadzić. Pytana przez PAP prok. Marszałek nie chciała powiedzieć, jaką rolę w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki giełdowej mieli zatrzymani Ryszard K. i Roman Giertych. Odmówiła też odpowiedzi na pytanie, od kiedy prowadzone jest w tej sprawie śledztwo.

Roman Giertych, pełnomocnik m.in. Donalda Tuska i adwokat jego syna Michała, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007), napisał na Twitterze, że został zatrzymany "pod zarzutem działania na szkodę jakiejś spółki". "Skuto mnie kajdankami w przeddzień sprawy aresztowej L. Czarneckiego, którego jestem jedynym obrońcą. Nie pozwólcie, żeby moje zatrzymanie przykryło katastrofę epidemiczną rządu PiS, bo taki jest tego cel" - napisał.

Sprawa Leszka Czarneckiego

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpozna w piątek wniosek Prokuratury Regionalnej o aresztowanie Leszka Czarneckiego. Biznesmen jest podejrzany w sprawie tzw. afery GetBack i może ukrywać się za granicą. Wcześniej przed sądem odbędzie się konferencja osób poszkodowanych.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wyznaczył termin rozpoznania wniosku Prokuratury Regionalnej w Warszawie na 16 października, godz. 10.30. Rozpozna go sędzia Justyna Koska-Janusz z II Wydziału Karnego. Jak przekazał w rozmowie z PAP Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A., w piątek około godziny 9.45 przed śródmiejskim sądem, od strony ulicy Żurawiej, odbędzie się konferencja prasowa, na której poszkodowani przedstawią swoje stanowisko. Bujan zdradził, że pojawić się może nawet około stu osób zainteresowanych wynikiem piątkowego posiedzenia.

Zobacz także

"Jesteśmy pokrzywdzonymi, stroną postępowania karnego prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie. Mamy zamiar się stawić, wejść na salę i poprzeć wniosek prokuratora o zastosowanie aresztu wobec Leszka Cz." – przekazał PAP Bujan.

Oskarżyciel publiczny wysłał wniosek o aresztowanie Czarneckiego w sierpniu, ale jak ustaliła PAP, akta sprawy w tzw. aferze GetBack liczą już kilka tysięcy tomów akt, z których znaczą częścią sąd musiał się zapoznać przed podjęciem decyzji o aresztowaniu Leszka Czarneckiego.

Według informacji prokuratury, Czarnecki ma od miesięcy ukrywać się za granicą, dlatego potrzebna jest zgoda na aresztowanie biznesmena, by można było wystąpić o wydanie listu gończego za podejrzanym, a następnie także Europejskiego Nakazu Aresztowania, który pozwoli ścigać Czarneckiego poza granicami państwa polskiego. Prokuratura Regionalna postawiła biznesmenowi jeden zarzut, ale "wypełnia on znamiona kilku przestępstw". Chodzi o prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A.

Zobacz także

"Z ustaleń śledztwa wynika, że Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności" – przekazała PAP Prokuratura Regionalna. Dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Śledztwo zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

RadioZET.p/PAP