ZNP potwierdza: będziemy przy „okrągłym stole”. Jest jedno „ale”

18.04.2019 20:44
Sławomir Broniarz ZNP
fot. Piotr Molecki/East News

Sławomir Broniarz potwierdził w czwartek, że ZNP pojawi się 26 kwietnia na Stadionie Narodowym. Przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego dodał jednak, że i miejsce, i data budzą wątpliwości związkowców.

ZNP na pewno przyjdzie na rozmowy na temat oświaty w ramach okrągłego stołu. Informację potwierdził w czwartek wieczorem w TVN 24 szef ZNP i lider strajku nauczycieli Sławomir Broniarz. Wcześniej na spotkanie 26 kwietnia (w dniu zakończenia roku szkolnego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych) na Stadionie Narodowym zaprosili związkowców Mateusz Morawiecki i wicepremier Beata Szydło. W spotkaniu mają też uczestniczyć m.in. reprezentacje rodziców, ekspertów, pedagogów, wychowawców, nauczycieli i opozycji.

Broniarz podkreślił jednak, że pewne kwestie budzą wątpliwości związkowców. Chodzi o miejsce i datę „okrągłego stołu”.

Sądziliśmy, że panu premierowi na tyle zależy na tej dyskusji, że zrobi to w możliwe najkrótszym terminie. (…) Nie wiem, dlaczego Stadion Narodowy. Nie przypuszczam, żeby tam było 60 tys. uczestników tego okrągłego stołu.

Zobacz także

Strajk nauczycieli – kiedy koniec?

Sławomir Broniarz podkreślił, że decyzja o przyszłości strajku zostanie podjęta we wtorek przez zarząd ZNP.

Musimy ją przeanalizować w kontekście też tego, co się dzieje w kraju.

Tego samego dnia mają też rozmawiać na temat matur. Przypomnijmy, że tu głównym problemem jest m.in. konieczność przeprowadzenia klasyfikacji uczniów przez nauczycieli. Ci strajkują już od 10 dni, a każde kolejne rozmowy rządu z nauczycielami kończą się fiaskiem. Broniarz dodał w kontekście matur, że jeśli o niego chodzi, to on sam jest „za” wsparciem i klasyfikowaniem maturzystów.

To jest jednak suwerenna decyzja, po pierwsze, komitetów strajkowych. Po drugie, to jest decyzja także rad pedagogicznych. Po trzecie, a może najważniejsze - myśmy o tym mówili od 10 stycznia. Jeżeli ktoś to bagatelizował, ktoś to lekceważył, to pytanie, dlaczego do takiej sytuacji doprowadza.

Rozmowy rządu z nauczycielami

Czwartkowe rozmowy to kolejne niepowodzenie. Strona społeczna – jak tłumaczył Broniarz - zaproponowała dwa rozwiązania. Pierwszym była propozycja mediatorów i została od razu odrzucona przez szefa KPRM Michała Dworczyka. Kolejną propozycją było rozłożenie wzrostu wynagrodzenia na trzy różne raty, co - jak mówił Broniarz - "też nie spotkało się z pozytywnym odzewem". Według szefa ZNP "karty w ręku" ma Beata Szydło, która mogłaby powiedzieć: "Dobrze, posuńcie się o te 5 proc. Dyskutujmy o tych paru procentach".

A pani premier mówi: „dobrze, 2020 rok i pensum więcej”. To jest naprawdę rzecz niebywała z punktu widzenia nas, nauczycieli.

Sama Szydło mówiła po spotkaniu, że strona rządowa liczyła na to, że partnerzy społeczni przedstawią nowe propozycje. "Ale podtrzymali swoje stanowisko z poprzednich negocjacji. Rozłożyli jedynie w czasie tą propozycję 30-procentowej podwyżki tegorocznej na poszczególne miesiące do końca roku" – powiedziała.

A co proponował w czwartek rząd? Podwyżki płac od przyszłego roku dla nauczycieli dyplomowanych średnio o 250 zł brutto, połączoną z podniesieniem pensum o 90 minut tygodniowo, co Broniarz ocenił jako propozycję "kuriozalną”. Jak dodał, sporą grupę protestujących wprowadziło to w stan "drżenia".

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN24