Zamknij

Rozbrajająco szczery Terlecki o podwyżkach dla posłów. "Rozmówcom się spieszyło"

20.08.2020 12:18
Terlecki i Kaczyński
fot. Jan BIELECKI/East News

Ryszard Terlecki nie owija w bawełnę. Wicemarszałek Sejmu w TVN24 przyznał otwarcie, że wakacje to idealny czas na podjęcie tematu podwyżek dla polityków, bo Polacy są wówczas zajęci innymi sprawami.

Podwyżki dla parlamentarzystów to zwykle temat trudny dla polityków, ale nie dla Ryszarda Terleckiego, który wprost przyznał w czwartek, że termin procedowania ustawy gwarantującej politykom sowite wynagrodzenia nie był przypadkowy, bo chodziło o to, by sprawa rozeszła się po kościach, wszak zajęci wakacjami Polacy nie śledzą z takim zaangażowaniem tego, co dzieje się w polskiej polityce.

Mówiłem wyraźnie, że jeżeli mamy to robić teraz, to zróbmy to szybko, zanim ta burza medialna sparaliżuje część polityków. I tak się właśnie stało

– powiedział w TVN24 wicemarszałek Sejmu. Jak dodał, w rzeczywistości "żaden moment nie byłby dobry" na wprowadzenie takiej ustawy. – Ale ten był w miarę dobry. Środek lata, wakacje. Ludzie są zajęci innymi problemami, niż śledzenie medialnej nagonki – stwierdził śmiało.

Zobacz także

Terlecki o podwyżkach dla posłów: Rozmówcom się spieszyło

Terlecki podkreślał jednak konsekwentnie, że to nie PiS wyszło z inicjatywą podwyżek, tylko „jedna z partii opozycyjnych”. O który klub chodzi? Tego wicemarszałek Sejmu nie chciał zdradzić. Powiedział natomiast: "Była też propozycja, by ta podwyżka była wyższa". - Myśmy się już zaczęli opierać, że nie przesadzajmy - dodał szef klubu PiS. Jak mówił, dopiero gdy pojawiła się informacja, że wszystkie trzy kluby opozycyjne są gotowe poprzeć tę podwyżkę, wtedy PiS "zaczęło na ten temat poważnie rozmawiać".

Zobacz także

- Nasi rozmówcy okazali się niepoważni i niewiarygodni, więc trudno to kontynuować i myślę, że na tym rzeczywiście się skończy, chyba, że coś się jeszcze w przestrzeni tej sali sejmowej zmieni – powiedział. Przekonywał też, że PiS chciało przeprowadzenia tych zmian we wrześniu. - Chcieliśmy, żeby ta procedura trwała do września, ale naszym rozmówcom się spieszyło - przyznał. Jego zdaniem, gdyby Senat głosował nad ustawą w piątek wieczorem to ona by przeszła. - W poniedziałek już wszyscy się wystraszyli - mówił.

To nie pierwszy tak zaskakujący przypływ szczerości u Terleckiego. W 2018 roku równie szczerze komentował kwestię nagród, jakie otrzymali członkowie rządu Beaty Szydło, a które "po prostu im się należały". Stwierdził wówczas, że „zsumowane kwoty nie wyglądały dobrze”, więc PiS, „trochę pod publiczkę” zdecydował o obniżeniu pensji posłów i senatorów.

RadioZET.pl/TVN24