Nieoficjalnie: prezydent Rzeszowa nie wystartuje w wyborach parlamentarnych

11.08.2019 09:01
Tadeusz Ferenc
fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, do których dotarły lokalne media, Tadeusz Ferenc miał podjąć decyzję, by nie jednak nie startować w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Był to efekt próśb, jakie od kilku dni kierowali wobec swojego prezydenta mieszkańcy Rzeszowa. 

Do nieoficjalnych informacji w tej sprawie dotarł portal rzeszow-news.pl. Przypomnijmy, że Ferenc miał zagwarantowane pierwsze miejsce na liście Koalicji Obywatelskiej w okręgu rzeszowskim w zaplanowanych na 13 października wyborach parlamentarnych. W opinii obserwatorów, był zdecydowanych faworytem do mandatu, mógł być również "lokomotywą" wyborczą opozycji w tym regionie. 

Ferenc nie wystartuje, smutek w KO

Dziennikarze portalu piszą, że informację potwierdzili w dwóch niezależnych źródłach, nie udało im się jednak skontaktować ani z prezydentem Ferencem ani z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Grzegorzem Schetyną. Wypowiedział się za to sekretarz podkarpackich struktur partii, poseł Marek Rząsa. 

Zobacz także

– Jeżeli to prawda, to szkoda, bo Tadeusz Ferenc byłby prawdziwym liderem naszej listy, ale także bardzo dobrym posłem. Z perspektywy Warszawy mógłby Rzeszowowi bardziej pomóc – powiedział w rozmowie z rzeszow-news.pl. – Wiedzieliśmy, że Tadeusz Ferenc się waha, że do jego gabinetu odbywają się “pielgrzymki. [...] Należało się z tym liczyć - dodał.

Jak przypomniał Rząsa, Ferenc do dziś nie podpisał oficjalnej deklaracji startu, co tylko wzmagało spekulacje na temat jego ewentualnej rezygnacji. Wiadomo również, że od kilku dni jego gabinet w ratuszu wizytowali (bądź pisali do niego) mieszkańcy Rzeszowa oraz przedstawiciele rozmaitych instytucji i stowarzyszeń: MPK, rzeszowskich Rad Osiedli, Spółdzielni Mieszkaniowych, w poniedziałek zjawić się w nim mieli reprezentanci honorowych obywateli miasta. 

Rzeszów boi się PiS

W mediach pojawiały się także doniesienia o obawach, jakie w Rzeszowie budzą zakusy Prawa i Sprawiedliwości, aby przejąć po latach jedyny ośrodek miejski na Podkarpaciu (a więc swoim wyborczym mateczniku), w którym nie rządzi. W przypadku odejścia Ferenca, władzę w mieście (przynajmniej do czasu przeprowadzenie przedterminowych wyborów) objął by bowiem wyznaczony przez rząd komisarz, co zwiększyłoby szansę kandydata PiS w ewentualnej elekcji. 

Zobacz także

– Jeżeli potwierdzi się, że Tadeusza Ferenca jednak nie będzie na naszych listach, to jego decyzję należy uszanować. W ogóle nad startem w wyborach długo się zastanawiał. Dobrze, że decyzji nie podjął w ostatniej chwili. Tracimy osobę, która niewątpliwie jest najbardziej rozpoznawalna w Rzeszowie, z największym potencjałem - stwierdził w rozmowie z serwisem Marek Rząsa. 

Nieoficjalne informacje rzeszow-news.pl mówią o tym, że w zamian za siebie, Ferenc może zaproponować kandydaturę swojego wieloletniego zastępcy Marka Ustrobińskiego, który typowany był również na sukcesora prezydenta w przypadku opuszczenia przez niego fotela w ratuszu. Nie jest jednak powiedziane, że Ustrobiński faktycznie trafi na listę, nie wiadomo także kto ostatecznie miałby zająć miejsce Ferenca na jej szczycie. 

RadioZET.pl/rzeszow-news.pl