Zamknij

Nowak wpłacił 1 mln zł kaucji, prokurator nie sporządził protokołu. "Bezprawie"

17.06.2021 13:30

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że podejrzany o korupcję Sławomir Nowak ma wrócić do aresztu śledczego, jeśli do piątku nie wpłaci 1 mln złotych kaucji. Nowak wpłacił pełną kwotę tuż po decyzji sądu. Prokurator nie sporządził jednak protokołu przyjęcia pieniędzy, ponieważ złożony został sprzeciw wobec tego postanowienia. Pełnomocnicy Nowaka mówią, że działania prokuratury są bezprawne.

Sławomir Nowak
fot. Mateusz Grochocki/East News

Sławomir Nowak wpłacił 1 milion złotych kaucji, ponieważ Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówił wstrzymania orzeczenia, nakazującego mu powrót do aresztu śledczego. Warunkiem pozostania na wolności podejrzanego o korupcję Nowaka było wpłacenie poręczenia majątkowego do piątku. Choć pieniądze wpłynęły, prokurator nie sporządził protokołu ich przyjęcia, ponieważ złożony został sprzeciw.

Sławomir Nowak wpłacił kaucję

"Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdza, że środki wpłynęły na konto prokuratury" - przekazała Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodała, że przelew "wstrzymał natychmiastową wykonalność postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2 czerwca 2021 r. w zakresie możliwości wpłaty poręczenia majątkowego do czasu jego uprawomocnienia". 

Skrzyniarz podkreśliła, że postanowienie to nie jest prawomocne, ponieważ prokurator zaskarżył orzeczenie m.in. w zakresie zastrzeżenia warunkowej zmiany tymczasowego aresztowania na środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w przypadku wpłacenia kwoty 1 miliona złotych oraz wstrzymania wykonania orzeczenia o tymczasowym aresztowaniu. "Dodać należy, że z chwilą uprawomocnienia się postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w przypadku uwzględniania zażalenia prokuratora, środki te zostaną zwrócone. W przypadku nieuwzględniania zażalenia prokuratora na to postanowienie, prokurator sporządzi protokół przyjęcia poręczenia majątkowego" - zaznaczyła Skrzyniarz.

Pełnomocnicy Nowaka uważają, że decyzja prokuratury nie ma podstaw prawnych. - W dniu dzisiejszym pani Nowak stawiła się celem sporządzenia protokołu przyjęcia poręczenia, niestety pan prokurator odmówił sporządzenia takiego protokołu, tym samym zakwestionował wykonanie wyroku sądu apelacyjnego. W mojej ocenie absolutnie odmowa przyjęcia poręczenia majątkowego jest czynnością, która nie ma podstawy prawnej. To doprowadzi do sytuacji, iż pan prokurator mógłby w sposób bezprawny chcieć doprowadzić do ponownego zatrzymania mojego klienta i osadzenia go w areszcie śledczym - mówiła cytowana przez Onet mec. Joanna Broniszewska, pełnomocnik Sławomira Nowaka.

Sąd zdecydował ws. aresztu dla Sławomira Nowaka

W czwartek sędzia Ewa Jeton na posiedzeniu niejawnym rozpoznawała wniosek obrony, w którym mecenas Joanna Broniszewska domagała się, by sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o tymczasowym aresztowaniu Nowaka do czasu uprawomocnienia się tej decyzji lub do czasu wpłaty poręczenia majątkowego w kwocie 1 mln złotych, która miała być alternatywą dla aresztu i zabezpieczeniem prawidłowego toku śledztwa.

"Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówił wstrzymania postanowienia z dnia 2 czerwca 2021 r. o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego" – przekazał w czwartek po południu sędzia Jerzy Leder, rzecznik tego sądu. Sędzia Ewa Jeton w pisemnym uzasadnieniu zwróciła uwagę m.in. na fakt, że poręczenie 1 mln zł zostało orzeczone przez Sąd Okręgowy w Warszawie 12 kwietnia, a następnie utrzymane przez sąd odwoławczy. Sędzia przypomniała, że obrona już raz wnioskowała o wstrzymanie wykonania postanowienia na 30 dni, a od tego czasu minęły dwa miesiące.

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował 2 czerwca, że Sławomir Nowak, były minister w rządzie Donalda Tuska, ma wrócić do aresztu śledczego, chyba że wpłaci poręczenie majątkowe w kwocie 1 mln zł. Sędzia Dorota Radlińska wstrzymała wykonalność postanowienia do 19 czerwca, dając podejrzanemu czas na wpłatę sumy do piątku 18 czerwca. Jeżeli pieniądze nie wpłyną, Nowak powinien zostać aresztowany.

RadioZET.pl/PAP/Onet.pl