Spięcie w Sejmie. Terlecki do posła: niech się pan puknie w czoło

11.09.2019 18:58
Terlecki
fot. Andrzej Iwanczuk/Reporter

Do ostrej wymiany zdań doszło między Ryszardem Terleckim a Januszem Sanockim. Poszło o rządowy projekt zakładający ujawnianie majątków rodzin polityków. Poseł stwierdził, że to przykład "debilizmu prawnego": i zasugerował, że tylko ludzie posiadający koty nie będą musieli składać takich oświadczeń. - Niech się pan puknie w czoło - skomentował ten wywód wicemarszałek Sejmu. 

Sejm w środę po południu przeprowadził drugie czytanie projektu nowelizacji m.in. ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Po zgłoszeniu poprawek projekt ponownie trafił do sejmowej komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych.

Sprzeczka między Terleckim a Sanockim

Podczas sejmowej debaty głos zabierali posłowie PO-KO, PiS, a także Janusz Sanocki (koło poselskie Przywrócić Prawo, do Sejmu wszedł z list Kukiz'15), który w wyjątkowo ostrych słowach skrytykował ten projekt nowelizacji, uznając go za "pomysł niekonstytucyjny" i skandaliczny. "Żądam wycofania projektu" - oświadczył.

Między Sanockim i prowadzącym obrady wicemarszałkiem Ryszardem Terleckim doszło do spięcia. Sanocki mówił, projekt ustawy jest "wręcz kuriozalny". -T o znaczy, że polityką i funkcjami publicznymi mogą zajmować się ludzie, którzy nie mają żony, nie mają dziecka, mają kota tylko chyba, bo kot nie ma majątku - stwierdził Sanocki. Odczytano to jako ironiczny komentarz do sytuacji życiowej prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 

- Panie pośle, niech się pan puknie w czoło i kończy - powiedział Terlecki do Sanockiego. Ten odparł z kolei: - Panie marszałku, niech pan się puknie w czoło razem ze swoim kolegami (...) to jest przykład debilizmu prawnego. Terlecki stwierdził, że Sanocki "robi kabaret z siebie przede wszystkim, a przy okazji z Sejmu".

Czego dotyczy projekt?

Projekt nowelizacji, którym zajmuje się Sejm zakłada m.in, że premier, ministrowie, posłowie, posłowie do PE, senatorowie, prezesi TK, NSA i SN, a także osoby stojące na czele wielu innych instytucji państwowych będą zobowiązani do umieszczania w oświadczeniu majątkowym informacji o majątku odrębnym małżonków, dzieci i osób pozostających we wspólnym pożyciu.

Zobacz także

Obowiązek złożenia takiego oświadczenia majątkowego, zgodnie z projektem, mieliby też marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, prezesi NIK i NBP, sekretarze i podsekretarze stanu, przewodniczący KNF, wojewodowie, prezesi: zarządów PFRON i NFOŚiGW, NFZ, Agencji Mienia Wojskowego, Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i ARMiR-u.

Sprawa majątku Morawieckiego oraz jego żony

Sprawa jawności majątków małżonków polityków pojawiła się, gdy "Gazeta Wyborcza" napisała, że Mateusz Morawiecki wraz z żoną w 2002 r. kupili 15 ha gruntów za 700 tys. zł od Kościoła we Wrocławiu, podczas gdy nieruchomość miała już w 1999 r. być warta prawie 4 mln zł, a obecnie ok. 70 mln zł.

Zobacz także

Premier Morawiecki informował, że "GW" sprostowała wysokość kwoty, jaka miałaby obecnie odpowiadać wartości działki. Według przedstawionej w sprostowaniu wyceny obecna wartość nieruchomości to ok. 14,3 mln zł.

RadioZET.pl/PAP/Twitter