Zamknij

Sejm po bardzo burzliwej debacie zdecydował się na przedłużenie stanu wyjątkowego przy granicy polsko-białoruskiej o kolejne 60 dni. Przeciwni takiemu rozwiązaniu byli m.in. posłowie KO i Lewicy. - Jestem załamana tym, że musiałam z tej mównicy zadać pytanie polskim władzom, co się dzieje z dziećmi, zatrzymanymi przez Straż Graniczną. Nie myślałam, że dożyję takiego dnia hańby - komentowała Katarzyna Piekarska z KO.

Sejm wyraził zgodę na przedłużenie o 60 dni stanu wyjątkowego głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Kukiz'15. Przeciw głosowali posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Polski 2050 Szymona Hołowni. Wstrzymali się posłowie Koalicji Polskiej-PSL i kół Porozumienie i Polskie Sprawy.

Debata w Sejmie była bardzo burzliwa. Posłowie opozycji pytali głównie o to, co dzieje się z dziećmi sfotografowanymi na terenie placówki Straży Granicznej w Michałowie. Po głosowaniu posłanki KO Klaudia Jachira i Urszula Zielińska wniosły na salę transparent z hasłem "Żaden człowiek nie jest nielegalny". Zdjęcie kilkuletniej dziewczynki posłanka Magdalena Filiks z KO ustawiła obok sejmowej mównicy.

Stan wyjątkowy przedłużony. Burzliwa debata w Sejmie

- Nigdy nie sądziłam, że będę jako polska posłanka pytała ministra, co zrobił z dziećmi? Gdzie są dzieci? - pytała wyraźnie wzburzona Katarzyna Piekarska z KO.

Poseł Franciszek Sterczewski powiedział, że minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński "powinien teraz szukać tych dzieci po lasach, tak jak resztek honoru". Wcześniej Kamiński zwrócił się do Sterczewskiego ze słowami: "Przez takich ludzi jak pan, Łukaszenka tryumfuje i telewizja białoruska i rosyjska pokazują pana wyczyny dla swoich celów propagandowych i politycznych. Ty nieodpowiedzialny, niemądry człowieku".

- Jestem załamana tym, że musiałam z tej mównicy zadać pytanie polskim władzom, co się dzieje z dziećmi, zatrzymanymi przez Straż Graniczną. Nie myślałam, że dożyję takiego dnia hańby - komentowała po debacie Katarzyna Piekarska. - Temperatura w nocy spada w tej chwili do kilku stopni, małe dzieci nie przeżyją. Chce wierzyć, że te dzieci nadal są pod opieką państwa polskiego, tylko pan minister z różnych powodów nie chce tego powiedzieć - dodała.

Piekarska: co minister zrobił z dziećmi? Gdzie są dzieci?

- Tego nie da się zamieść pod dywan: na polskiej granicy umierają ludzie. Choćby pan minister bardzo się starał nie odpowiadać na pytanie, co się stało z dziećmi, te pytania wybrzmiały. Myślę, że bardzo wiele Polaków chce znać odpowiedzi na te pytanie - mówił z kolei Adrian Zandberg z Lewicy.

Sejmowa debata nad przedłużeniem stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej przelała się także do mediów społecznościowych. Politycy, publicyści i internauci w ostrych słowach komentowali decyzję rządzących.

Według informacji przekazanych przez Straż Graniczną, w ośrodkach SG przebywają 1492 osoby. W tej grupie są 292 kobiety, 853 mężczyzn, a także 337 dzieci. Najliczniejszą grupę stanowią obywatele Iraku – 735 i Afganistanu – 427.

Liczba osób przebywających w ośrodkach rośnie, gdyż niemal każdego dnia są zatrzymywani nielegalni imigranci, którym udało się przekroczyć granicę polsko-białoruską.

Jak podaje "TVN24", 58 migrantom, w tym 19 dzieciom udzielano pomocy w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Sokółce. - Najczęstszymi przyczynami przyjęcia dzieci były hipotermia i zapalenie płuc, a dorosłych: hipotermia, bóle brzucha, osłabienie, powierzchowne urazy, zakażenie górnych dróg oddechowych, nudności i bóle w klatce piersiowej - powiedziała dyrektor placówki. 

RadioZET.pl