Zamknij

Awantura w TK, Piotrowicz wyszedł. "Za komuny miał mocniejsze nerwy"

14.07.2021 13:27
Stanisław Piotrowicz
fot. Trybunał Konstytucyjny

Ostra wymiana zdań podczas rozprawy Trybunału Konstytucyjnego. Wyraźnie zdenerwowany Stanisław Piotrowicz przerwał rozprawę, ogłosił przerwę i wyszedł z sali. Nie próbował także wysłuchać argumentów RPO Adama Bodnara. Trybunał Konstytucyjny na wniosek Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ma zdecydować, czy Polska będzie przestrzegać nakładanych przez TSUE środków tymczasowych.

Trybunał Konstytucyjny wznowił w środę przed południem rozprawę ws. wykonywania środków tymczasowych unijnego trybunału, które dotyczą funkcjonowania sądownictwa w Polsce. Trybunał rozpoczął rozpatrywanie tej sprawy w kwietniu. Jednak po przedstawieniu uzasadnienia wniosku rozprawa została wtedy odroczona. Przerwano ją w celu umożliwienia zapoznania się przedstawicielom RPO z obszernym stanowiskiem Sejmu.

W zeszłym tygodniu RPO Adam Bodnar wnioskował, aby sprawa została przekazana do rozpatrzenia pełnemu składowi TK. Rozpoznaje ją bowiem skład pięciu sędziów Trybunału. - TK rozpatrzył wniosek RPO i uznał, że nie zachodzą podstawy, by przekazać sprawę na pełny skład w szczególności z powodu, że sprawa nie ma charakteru zawiłego - poinformował na początku środowej rozprawy przewodniczący składowi orzekającemu TK sędzia Stanisław Piotrowicz.

Awantura w TK. Piotrowicz ogłosił przerwę i wściekły opuścił salę

Przedstawiciel RPO dr Krzysztof Filipek stwierdził, że Trybunał w obecnym składzie nie ma prawa zajmować się pytaniem prawnym przedstawicielki Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ponieważ wśród sędziów jest osoba powołana na miejsce już obsadzone. Chodzi o Justyna Piskorskiego, który wraz z czwórką sędziów ma rozstrzygnąć, czy Polska będzie musiała zastosować się do zabezpieczeń nakładanych przez TSUE.

Stanisław Piotrowicz przerwał jednak wypowiedź Krzysztofa Filipka, twierdząc, że nie ma on prawa "pouczać TK" i nakazał mu "mówić do rzeczy". Przedstawiciel RPO kontynuował swoją argumentację, przekonując, że sprawa ma kluczowe znaczenie dla ważności orzeczenia.

 - Sprawa przed TK dotyczy pytania Izby Dyscyplinarnej SN, więc proszę odnosić się do tego, a nie do rzeczy, które są przedmiotem pańskiej fantazji - skwitował Piotrowicz, po czym ogłosił 15-minutową przerwę i wyraźnie zdenerwowany opuścił salę. Piotrowicz nie chciał także wysłuchać argumentów RPO Adama Bodnara.

"Stanisław Piotrowicz za komuny miał mocniejsze nerwy" - napisał na Twitterze dziennikarz Onetu Janusz Schwertner.

"Tak wygląda pisowski Trybunał Konstytucyjny: funkcjonariusz Piotrowicz nie dopuszcza niewygodnych argumentów do głosu" - skomentowała posłanka Lewicy Beata Maciejewska.

"Piotrowicz decyduje o konstytucyjności prawa UE. Trwa rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym. To ironia losu, że prokurator PRL ma decydować o konstytucyjności prawa UE. Do czego doszliśmy? My ludzie z Solidarności wierni jej ideałom i wartościom" - napisała europosłanka KO Janina Ochojska.

"Jak widać Piotrowicz w starej formie pisowskiego aparatczyka"- stwierdziła posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

RadioZET.pl/ PAP/ Twitter/ Trybunał Konstytucyjny/ Onet.pl