Zamknij

Piotrowicz komentuje wyrok. "Rozstrzygnięcie odporne na fakty i prawo"

02.01.2020 17:30
Stanisłąw Piotrowicz
fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter

Ja chciałem zwrócić uwagę na to, że nie powinno być takiej sytuacji, gdzie opinia publiczna może zobaczyć sędziów, którzy dopuszczają się czynów karalnych i oni w dalszym ciągu orzekają. Tylko i wyłącznie takich sytuacji moja wypowiedź dotyczyła - tłumaczy Stanisław Piotrowicz. Były poseł PiS, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego komentuje w rozmowie z Gazeta.pl wyrok sądu, obligujący go do przeprosin względem Małgorzaty Gersdorf i Krzysztofa Rączki. 

W czwartek zapadł wyrok ws. Stanisława Piotrowicza. Były poseł PiS, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego musi przeprosić I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf oraz sędziego Krzysztofa Rączkę za swoje słowa z sierpnia 2018 roku.

Zobacz także

Przeprosiny o treści "Przepraszam Pierwszą Prezes SN Małgorzatę Gersdorf oraz SSN Krzysztofa Rączkę za to,że obraziłem sędziów nazywając ich zwykłymi złodziejami” mają się w ciągu 14 dni pojawić w programie "Fakty" w TVN, Oprócz tego musi wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Wyrok jest nieprawomocny. 

Wypowiedź b. posła PiS na temat sędziów

Chodzi o wypowiedź Piotrowicza z końca sierpnia 2018 r. Podczas obrad Krajowej Rady Sądownictwa, na których miała ona zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, doszło do protestu demonstrantów reprezentujących ruch Obywatele RP.

Piotrowicz, odnosząc się wówczas do tej manifestacji, powiedział dziennikarzom, że nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego. Dopytywany, o jakie przywileje chodzi, odpowiedział, że także o to, żeby "sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej".

Stanisław Piotrowicz komentuje

Stanisław Piotrowicz w rozmowie z Gazeta.pl skomentował ten wyrok. Uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie. - Po pierwsze moja wypowiedź nie dotyczyła powodów, nie zostały wymienione ani nazwiska, ani sądy i z tych względów nie mieli legitymacji procesowych. Po drugie, zawartość merytoryczna mojej wypowiedzi nie była dla nikogo obraźliwa - stwierdził.

Zobacz także

- Warto sięgnąć do mojej wypowiedzi, która została zarejestrowana przez stacje telewizyjne i radiowe. Brzmiała ona tak: "[W reformie sądownictwa] chodzi o to, żeby sędziowie, którzy są złodziejami, nie orzekali dalej". Z naciskiem na słowo "którzy". Wypowiedź dotyczyła więc tych sędziów, którzy są złodziejami. Na to słusznie dziennikarze zadali kolejne pytanie: "kogo ma pan na myśli?". Odpowiedziałem: "patologiczne przypadki pokazywane w mediach" - wyjaśnił, dodając, że w mediach często pomija się drugą część jego wypowiedzi.

W wypowiedziach sprzed roku pytany o to mówiłem: "Czyżby pani Gersdorf nie zgadzała się z tą wypowiedzią?" Bo jeśli się nie zgadza, to uważa, iż ci sędziowie, którzy dopuścili się kradzieży, mogą dalej orzekać. Ja chciałem zwrócić uwagę na to, że nie powinno być takiej sytuacji, gdzie opinia publiczna może zobaczyć sędziów, którzy dopuszczają się czynów karalnych i oni w dalszym ciągu orzekają. Tylko i wyłącznie takich sytuacji moja wypowiedź dotyczyła

- przekonywał, dodając, że treść nie powinna być obraźliwa dla nikogo z wymienionych powodów. - Rozumiem dlaczego tak się dzieje. Jestem twarzą reformy wymiaru sprawiedliwości, w związku z tym odnoszą wrażenie, że to rozstrzygnięcie jest odporne na fakty i odporne na prawo. Dlatego też zapowiedź apelacji została złożona przez mojego pełnomocnika - podkreślił w rozmowie z portalem. 

RadioZET.pl/Gazeta.pl/PAP