Zamknij

Co planuje Strajk Kobiet? "Widzimy się 13 grudnia"

02.12.2020 18:03
Strajk Kobiet
fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Strajk Kobiet nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i mimo rosnących kontrowersji związanych z działaniami policji nie zamierza rezygnować z tzw. spacerów po Warszawie i innych miastach. "Widzimy się 13 grudnia" - zapowiedziały w środę przedstawicielki OSK. 

Przedstawicielki Strajku Kobiet podsumowały w środę wydarzenia z 28 listopada – dnia, w którym Polki wyszły na ulice, sprzeciwiając się brutalności policji. 28 listopada był też 38. dniem od kontrowersyjnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji, a także 102. rocznicą wywalczenia przez Polki praw wyborczych. Miał być spokojny „spacer” ulicami Warszawy, a skończyło się – jak mówią w OSK – na pokazie brutalności policji i łamania praw obywatelskich za przyzwoleniem Jarosława Kaczyńskiego.

- To było bardzo gorzkie święto – mówiła na konferencji prasowej Marta Lempart, podkreślając, że "policja stosowała przemoc, nadużywała uprawnień" i "łamała prawa obywatelskie", bo ma przyzwolenie "wicepremiera od niebezpieczeństwa". - Brutalność policji zaczyna się od tego, że policjanci wiedzą, że są bezkarni. Kłamią, że mają podstawę prawną do spisywania ludzi. Pałki i gaz są finiszem, zaczyna się od tego, że policjant kłamie, że zgromadzenie jest nielegalne – mówiła Lempart.

Strajk Kobiet: Policja ma chronić, a nie zagrażać

Z danych OSK wynika, że 28 listopada spisanych zostało około 900 osób. - Byli szantażowani, że zostaną porwani i bezprawnie przetrzymani na komisariacie – powiedziała Lempart i zapewniła, że Strajk Kobiet będzie wspierać legitymowanych w składaniu skarg. - Dopóki mamy do czynienia z pokojowo spacerującymi ludźmi, podczas spontanicznej demonstracji, policja nie ma podstaw do tego, żeby przystępować do legitymowania – komentowała prof. Monika Płatek.

Jak dodała, odbywające się na polskich ulicach protesty po decyzji TK wcale nie są nielegalne. - Ten sam Trybunał w 2015 roku ustalił definicję zgromadzenia spontanicznego, które jest określone jako zgromadzenie związane z zaistniałym, nagłym, niemożliwym do przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną. […] Przypominam, że w Polsce obowiązuje najpierw konstytucja, później ustawy, a na końcu rozporządzenie, na które powołują się policjanci. Nie można stosować przepisów prawa karnego do zdarzeń, które przeradzały się w zgromadzenia spontaniczne. A to zgromadzenie jest spontaniczne tak długo, jak długo trwa stan wprowadzony przez wyrok TK Julii Przyłębskiej – mówiła Płatek. Podkreśliła przy tym, że policjanci "mają sprawić wrażenie, że działania pokojowe nie są pokojowe". - Uzbrojeni policjanci przeznaczeni do walk z terrorystami wchodzący w tłum młodych ludzi jest działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym. Policja ma obowiązek chronić, nie ma prawa zagrażać – podkreślała.

Kobiety czekają "na jednego sprawiedliwego policjanta" – tak mówiła z kolei Klementyna Suchanow. – Takiego, który powie publicznie, że nie zgadza się na takie działania i nie będzie brał w tym udziału – tłumaczyła. Członkinie Strajku Kobiet nie zamierzają odpuścić. Środową konferencję prasową zakończyły słowami: "widzimy się 13 grudnia".

RadioZET.pl/Strak Kobiet/PAP