Zamknij

Szef BOA chce się podać do dymisji. Chodzi o wydarzenia na Strajku Kobiet

21.11.2020 09:21
Protest w Warszawie
fot. PAP

Szef Biura Operacji Antyterrorystycznych chce się podać do dymisji. Ma to być protest przeciwko użyciu podległych mu funkcjonariuszy do ataków na polityczną demonstrację, do których doszło w środę - pisze w sobotę "Gazeta Wyborcza".

W środę miał miejsce kolejny protest przeciw październikowej decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W związku z tym od miesiąca w całej Polsce - pod Sejmem bądź biurami i domami polityków PiS - organizowane są protesty przeciw tej decyzji. 

Ogólnopolski Strajk Kobiet demonstrował pod gmachem Sejmu oraz pod siedzibą TVP. Demonstrantów pod siedzibą telewizji publicznej otoczył kordon policjantów, którzy pacyfikowali zgromadzenie, używając m.in gazu pieprzowego. Wśród poszkodowanych była m.in. posłanka Lewicy Magdalena Biejat. 

Zobacz także

Na zamieszczonych w internecie nagraniach z manifestacji widać grupę nieumundurowanych mężczyzn wyposażonych w pałki teleskopowe. Jeden z nich kilkakrotnie uderzył tym narzędziem demonstrujących. Protestujący przyznawali później, że nie mieli oni identyfikatorów, nie przedstawiali, a jedynie zakładali opaski z napisem "Policja". Mieli to być ubrani po cywilnemu policjanci. 

Jak informował Onet, wśród takich funkcjonariuszy byli antyterroryści z całej Polski, m.in. członkowie elitarnego Biura Operacji Antyterrorystycznych - jednostki odpowiedzialnej m.in. z zatrzymywanie i konwojowanie kryminalistów oraz zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Często oddelegowuje się ich także na manifestacje w celu wyłapywania z tłumu agresywnych jednostek, np. podczas Marszu Niepodległości. 

Jak jednak mówił Onetowi jeden z byłych funkcjonariuszy BOA, w przypadku wydarzeń ze środy trudno mówić o konieczności użycia takich środków przymusu bezpośredniego, jakie zastosowała policja.

Zobacz także

 - Takie środki mogły być przygotowane na wypadek eskalacji. Ale jest różnica między demonstrującymi kobietami a kibolami nastawionymi na konfrontację z policją. Kobiety nie są ani uzbrojone, ani agresywne. Wyrażają swoje przekonania, ale to nie jest przesłanka, żeby stosować wobec nich takie działania - twierdzi. 

"Wyborcza": szef antyterrorystów chce się podać do dymisji

Wydarzenia ze środy spowodowały, że rezygnację ze stanowiska rozważa szef BOA insp. Dariusz Zięba. To doniesienia sobotniej "Gazety Wyborczej". Dziennik zapewnia, że informacje o planowanej dymisji insp. Dariusza Zięby dostał z dwóch źródeł w policji.

Nie chciałbym być na jego miejscu. To, co się stało, jest potężnym ciosem wizerunkowym. Jedna decyzja nieodpowiedzialnych ludzi kładzie się cieniem na prestiżu i osiągnięciach jednostki - mówi "Wyborczej" insp. Wojciech Majer, który kierował BOA do 2016 r. Teraz Majer tłumaczy sytuację, w jakiej znalazł się jego następca. - On nie miał wpływu na to, jakie rozkazy wydano jego ludziom

- twierdzi b. szef BOA. Według gazety, to właśnie na Ziębie skupiają się dziś oskarżenia i pytania o to, kto jest odpowiedzialny za działanie cywilnych policjantów jednostki. Zdaniem dziennika, w środę podczas manifestacji pod budynkiem TVP dokonywali oni "rajdów" w głąb tłumu, bijąc ludzi stalowymi pałkami teleskopowymi i atakując miotaczami gazu.

"Z informacji zebranych przez <<Wyborczą>> wynika, że przed środowymi manifestacjami Zięba otrzymał polecenie oddelegowania swoich ludzi <<do dyspozycji Komendy Stołecznej Policji>>. Grupą antyterrorystów od tego czasu dowodził oficer KSP. Nasze źródła twierdzą, że szefowi BOA powiedziano, że jego policjanci mają ... chronić demonstrantów przed prawicowymi bojówkami. Tak było na przykład w ubiegły piątek, gdy ci sami policjanci interweniowali w takich sytuacjach" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Zobacz także

"Na potwierdzenie, że cel obecności antyterrorystów miał być tego dnia inny, (rozmówca gazety - PAP) pokazuje nam wiadomość SMS od komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka. Szymczyk zapewnia, że to nie on wydał polecenie użycia tajniaków przeciwko demonstrantom. I pisze, że <<BOA miało powstrzymywać bojówki>>" - informuje "Wyborcza". 

RadioZET.pl/PAP/Onet/Gazeta Wyborcza