Zamknij

Marta Lempart o fali protestów. "Weszliście w nasze najbardziej intymne sprawy"

26.10.2020 22:11
protest w Warszawie
fot. PAP/Szymon Łabiński

Protesty w całej Polsce nie ustają. - Nie martwię się o kościoły; martwię się, że Kościół ustala w Polsce prawo, że nie mamy wolnych sądów; martwi mnie to, że zniszczono nam demokrację - powiedziała w poniedziałek w TVN24 liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart. W jej ocenie za to, że doszło do protestów w kościołach odpowiada Episkopat.

Protesty w wielu miastach Polski trwają od czwartku. Mieszkańcy wyrażają swój przeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że aborcja ze względu na wady płodu jest niezgodna z konstytucją. W niedzielę przeciwnicy wyroku TK demonstrowali m.in. przed i w samych kościołach. Na elewacjach niektórych świątyń pojawiły się hasła wzywające do legalizacji aborcji.

Zobacz także

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet: Martwi mnie to, że zniszczono nam demokrację

Marta Lempart pytana była w poniedziałek w TVN24, czy nie martwi ją taki przebieg protestu. Odpowiedziała, że martwi ją to, że jego uczestnicy są "bici i gazowani przez policję". - Martwi mnie to, że Kościół ustala w Polsce prawo, martwi mnie to, że nie mamy wolnych sądów już w całości. Martwi mnie to, że zniszczono nam demokrację, martwi mnie to, że tacy ludzie jak ja mają po 40 spraw sądowych, że są szykanowani, że tracą pracę - podkreślała na antenie TVN24.

Działaczka dodała, że martwi się o swoją rodzinę, o jej zdrowie. - Martwię się, że mnie pobiją, martwię się, że kogoś zabiją, martwię się o Polskę. Nie martwię się o kościoły - powiedziała. Jak mówiła, nie rozumie "zdziwienia panów z Episkopatu".

My mówiłyśmy, że będą konsekwencje. (...) Panowie zrobili bardzo złą rzecz, szczególnie pan Jędraszewski, który powiedział, że lepszej informacji, niż o tym, że kobiety będą przymusowo rodzić dzieci bez głów nie mógłby sobie wyobrazić. Za wszystko co dzieje się pod kościołami i w kościołach odpowiadają panowie bez wyobraźni.

Marta Lempart, Ogólnopolski Strajk Kobiet

Zwróciła uwagę, że 90 proc. osób w Polsce deklaruje się jako osoby wierzące, więc - jak dowodziła - wśród osób protestujących są także wierni Kościoła katolickiego. - Buntują się wreszcie wasi wierni i bardzo dobrze. Weszliście nam w życie, weszliście w nasze najbardziej intymne sprawy, odbieracie nam wolność, razem z władzą, która nienawidzi ludzi, nienawidzi wolności, odbiera nam każdy centymetr, więc nie dziwcie się, że ponosicie tego konsekwencje - powiedziała Lempart, zwracając się do hierarchów kościelnych.

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet ubiegłotygodniowe orzeczenia TK nazwała "oświadczeniem pani Przyłębskiej". W jej ocenie nie ma ono żadnej mocy prawnej, nie będzie więc także niosło za sobą skutków prawnych. - Będzie miało skutki faktyczne takie, że lekarze, którzy będą odmawiać stosowania oświadczenia pani Przyłębskiej, uznawania go za źródło prawa, będą ścigani - stwierdziła Lempart.

Przekonywała, że są lekarze gotowi na to, by w dalszym ciągu wykonywać legalnie zabiegi przerwania ciąży z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu i gotowi też na to, by poddać się w związku z tym ewentualnemu postępowaniu karnemu. - Miałam nadzieję, że znajdą się tacy lekarze i lekarki, że zbuntują się i powiedzą: "nie będziemy brać w tym udziału, to nie jest prawo to, co ta pani mówi". Powiem szczerze, że na to nie liczyłam i to jest nasze wielkie zwycięstwo - powiedziała Lempart.

Zobacz także

Marta Lempart o kolejnych protestach

Działaczka omówiła też plany protestujących na kolejne dni. We wtorek w całym kraju kontynuowane mają być spontaniczne "spacery" po ulicach miast; na środę zaplanowano z kolei ogólnopolski strajk, a na piątek - "marsz na Warszawę".

- Nie idziemy do pracy, nie idziemy do szkoły, nie idziemy na uczelnię. Są z nami m.in. związki branżowe, ale też są przedsiębiorczynie, pracodawczynie, które mówią, że ta zerowa praktycznie pomoc rządu, jeżeli chodzi o czas pandemii powoduje, że jeden dzień naprawdę mogą odpuścić. I dołączą do nas też po to, żeby wyrazić swoją opinię na temat tego czym zajmuje się teraz rząd, a nie ratowaniem gospodarki i nie ratowaniem nas wszystkich, bo najwyraźniej jest im wszystko jedno czy umrzemy czy będziemy żyć - zaznaczyła.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/TVN24