Zamknij

Ostre słowa studentki na wykładzie sędziego TK. To m.in. on orzekał ws. aborcji

27.10.2020 13:03
protest kobiet
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

Strajk kobiet trwa. W Polsce od kilku dni nie ustają protesty przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Studentka 4. roku prawa na Uniwersytecie Gdańskim przerwała wykład prof. Jakuba Steliny, jednego z sędziów TK, który poparł czwartkowy wyrok TK. - Apeluję do pana o rezygnację z naszej uczelni - powiedziała.

Protesty kobiet przybierają na sile. W wielu miastach w Polsce ludzie wychodzą na ulice, żeby zaprotestować przeciwko wyrokowi TK, który orzekł, że aborcja ze względu na ciężkie wady płodu jest niezgodna z konstytucją. Tym samym zmieniono kompromis antyaborcyjny, który obowiązywał od 1993 roku. Sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji wyrażają również studenci. Podczas zajęć prof. Jakuba Steliny jedna ze studentek odczytała oświadczenie i zarzuciła wykładowcy "brak człowieczeństwa".

Zobacz także

Studentka prawa do prof. Steliny: Czy umiałby pan spojrzeć tym dzieciom w oczy?

Trybunał Konstytucyjny, którego przewodniczącą była prezes TK Julia Przyłębska, orzekał w pełnym składzie. Spośród 15 prawników zdania odrębne złożyło dwóch - prof. Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski. Jednym z sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który poparł wyrok TK, był prof. Jakub Stelina, sędzia, który jest wykładowcą na Uniwersytecie Gdańskim.

Poniedziałkowy wykład profesora został przerwany przez jedną ze studentek Oliwię Zamrzycką. Wideo trafiło do sieci. Zdalna nauka nie przeszkodziła też innym studentom w wyrażeniu swojego zdania. Na pulpicie komputera widać grafiki symbolizujące protest kobiet.

Zobacz także

- Między innymi dzięki panu każda kobieta, nawet ta, która tego nie chce, będzie musiała donosić ciążę, przy czym prawdopodobnie, ryzykować swoje zdrowie, a nawet życie - mówiła studentka.

I dodała, że część matek, które będą zmuszane do heroicznych czynów, często ma również inne dzieci.

- Jestem bardzo ciekawa, co by pan profesor powiedział tym dzieciom, gdyby ich mamusia przez nakaz donoszenia dziecka w wadą wrodzoną skończyła w grobie. Czy umiałby pan spojrzeć tym dzieciom w oczy - pytała.

Nie powinien Pan, tym bardziej jako mężczyzna, który nigdy w życiu nie nosił i będzie nosił w sobie dziecka, decydować o tym, czy ja mam dopuszczać się heroizmu i rodzić płód, dziecko posiadające tę czy inną wadę genetyczną.

Studentka 4. roku prawa na Uniwersytecie Gdańskim

Na końcu swojego oświadczenia studentka zaapelowała do profesora, aby zrezygnował z funkcji wykładowcy.

- Kodeks etyki nauczyciela akademickiego Uniwersytetu Gdańskiego stawia pewne wymagania nauczycielom akademickim. Nie będę ich teraz cytować, gdyż mam nadzieję, że akurat z tym udało się Panu zapoznać ze zrozumieniem. Uważam, że nie spełnia Pan chociażby obowiązków zawartych w paragrafie czwartym. Jako studentka, a tym bardziej jako kobieta nie wyobrażam sobie uczęszczania na zajęcia, a tym bardziej na egzamin do kogoś, kto kilka dni temu podeptał moje prawa. Dlatego apeluję do Pana o rezygnację z pracy na naszej uczelni. Być może jest Pan specjalistą z zakresu prawa pracy, jednak konstytucjonalista z Pana marny, a co najważniejsze mam wrażenie, że zapomniał Pan czym jest człowieczeństwo i właśnie tym motywuję swoją prośbę - podsumowała.

Zobacz także

RadioZET.pl