Zamknij

Syn Beaty Szydło może za bezcen korzystać z gajówki. Onet: w tle koneksje z PiS

06.10.2020 21:22
Beata Szydło
fot. Grzegorz Ksel/REPORTER

Syn Beaty Szydło może za bezcen korzystać z gajówki w jednym z małopolskich nadleśnictw - ustalił Onet. To nieruchomość wynajmowana przez jego teścia, profesora leśnictwa, a zgodę na wynajem wydał dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, powiązany z PiS. 

Syn Beaty Szydło Błażej Szydło może za bezcen korzystać z gajówki w Małopolsce - pisze Onet. Chodzi o nieruchomość na terenie Nadleśnictwa Niepołomice, którą uprzednio wynajął jego teść, prof. Jan Sowa. To inżynier leśnik, wykładowca Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który w 2016 roku stanął na czele Rady Naukowej Leśnictwa przy ówczesnej premier Beacie Szydło. W tym samym roku - jak przypomina portal - wydał pozytywną opinię na temat wycinki Puszczy Białowieskiej. 

Syn Beaty Szydło może korzystać z gajówki za bezcen

Z gajówki może również korzystać żona Sowy, a także ich córka i jej mąż, czyli wspomniany wyżej Błażej Szydło - syn Beaty Szydło. Miesięczna opłata z jej wynajem to 388 zł, co - jak sugeruje Onet - jest kwotą niższą niż rynkowa. Część kosztów remontowych poniosło nadleśnictwo, część najemcy. Ważną informacją jest tutaj fakt, iż Nadleśnictwo Niepołomice podlega pod Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych z siedzibą w Krakowie. 

Zobacz także

"Zgodnie z przepisami leśniczówkę czy gajówkę mogą wynająć osoby pracujące poza Lasami Państwowymi, jeśli nikt z pracowników nie jest zainteresowany jej wynajmem. Stawki związane z użytkowaniem obiektów regulują odgórne przepisy. Z naszych informacji wynika, że ani RDLP, ani Nadleśnictwo Niepołomice nie poinformowały na swoich stronach o możliwości wynajęcia wyżej wspomnianej gajówki" - czytamy w artykule Onetu.

Zgodę musiał więc wydać dyrektor krakowskiej RDLP Jan Kosiorowski. Zarówno on, jak i prof. Janusz Sowa odpowiedzieli na pytania dziennikarzy Onetu. Sowa twierdzi, że o możliwości wynajęcia domku, który niszczeje jako pustostan, dowiedział się od studentów. 

Sowa i Kosiorowski komentują w rozmowie z Onetem

"Podczas spisywania umowy o wynajem pustostanu starej leśniczówki nadleśniczy zażądał wpisania do umowy osób, które ewentualnie mogą przebywać poza mną na terenie wynajmowanego domu, uzasadniając koniecznością ograniczania w ten sposób ew. podnajmowania nieruchomości. Wpisałem więc, co oczywiste, do umowy nazwiska: żony, córki i zięcia, który nazywa się Błażej Szydło" - pisze profesor w mailu przesłanym do redakcji Onetu. 

- Lasy Państwowe mają niewykorzystane osady. W ostatnich latach zamożność społeczeństwa wzrosła, w związku z tym nasi pracownicy budują własne domy i nie zawsze chcą mieszkać w leśniczówkach. Osada, którą wynajął prof. Sowa nie jest leśniczówką, a jedynie gajówką, czyli ma inne, niższe standardy niż leśniczówka. Gajówka ta stanowiła pustostan i nie było chętnych do zamieszkania w niej — tłumaczy z kolei Kosiorowski.

Dyrektor krakowskiej RDLP nie dostrzega niczego niestosownego w fakcie, że wynajął gajówkę osobie spoza Lasów Państwowych i to za niższą stawkę. Zapewnia również, że rodzinne powiązania naukowca nie miały żadnego znaczenia. Jak jednak przekonują rozmówcy Onetu, to akurat nie musi być prawdą - sugerują bowiem, że w ten sposób Kosiorowski buduje sobie polityczne układy. 

Zobacz także

- Wynajęcie leśniczówki jest zgodne z prawem, ale budzie spore kontrowersje. Takie działanie jest typowe dla Kosiorowskiego. Dyrektor w ten sposób chce pokazać jakie ma koneksje polityczne - mówi Onetowi jedna z osób znających kulisy sprawy (ale pragnąca zachować anonimowość). Beata Szydło, która obecnie sprawuje mandat europosła, nie ustosunkowała się do zadanych w temacie leśniczówki, nadleśnictwa i RDLP pytań redakcji portalu. 

Bliskie związki dyrektora Kosiorowskiego z PiS

Onet przypomina, że to nie pierwszy raz, gdy Kosiorowski ujawnia swoje bliskie związki z PiS. Uprzednio zatrudnił u siebie córkę posłanki tego ugrupowania Barbary Bartuś, "która często pojawiała się na uroczystościach współorganizowanych przez krakowską dyrekcję Lasów Państwowych" (cytat za: onet.pl). 

Zobacz także

Dyrektor w rozmowie z Onetem przekonuje, że znaczenia nie mają tutaj polityczne koneksje, a kompetencje. Jego zdaniem córka posłanki Bartuś, jako absolwentka europeistyki, będzie pomocna w interpretowaniu prawa unijnego, do którego Lasy Państwowe muszą się dostosować. Przyznaje, że nie miał w swoich szeregach specjalistów w tym temacie. 

Córka pani poseł jest absolwentką europeistyki, więc posiada stosowną wiedzę na ten temat (...) Nie mówię, że była najlepsza. Na tamten moment była najbardziej dyspozycyjna dla mnie, a z tak niskim uposażeniem nie łatwo było znaleźć chętnych) - twierdzi. 

RadioZET.pl/Onet.pl