Zamknij

Gwizdy i krzyki na obchodach Grudnia '70. Przerwano odczytywanie listu

17.12.2019 14:57
Andrzej Duda
fot. PAP

W trakcie uroczystości upamiętniających tragiczne wydarzenia Grudnia 1970 roku w Szczecinie, część uczestników zakłóciła obchody krzykami i gwizdami. Szef Kancelarii Senatu Piotr Świątecki, który odczytywał list od marszałka Tomasza Grodzkiego, musiał na kilka chwil przerwać swoje wystąpienie.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Przed bramą Stoczni Szczecińskiej odbyły się uroczystości 49. rocznicy grudnia 1970 r. W proteście tym zginęło wówczas w Szczecinie 16 osób, a ponad 100 zostało rannych. W uroczystościach brał udział prezydent RP Andrzej Duda.

Zobacz także

Prezydent podkreślił, że urodził się po tragicznych wydarzeniach na Wybrzeżu w 1970 r. i zna je tylko z opowieści. Mówił, że dla niego te wydarzenia to przykład bohaterstwa poległych, "a przede wszystkim wyjaśniona, a tragicznie pozostawiona bez wyciągnięcia odpowiedzialności głęboka trauma historyczna".

Zobacz także

- A zarazem i straszne świadectwo Polski po roku 1989, bo do tamtego czasu o odpowiadaliście w ogóle nie ma co mówić. Jeśli jakakolwiek była to tylko po to, by zatrzeć sprawę, tzw. wewnątrzpartyjna, że ktoś przestał pełnić swoje stanowisko i został ukarany wyjazdem na placówkę zagraniczną. To była kara i to była miara odpowiedzialności za śmieć ludzi, za strzelanie do niewinnych, nie tylko przecież do robotników, ginęli uczniowie, ginęła młodzież, ginęły praktycznie rzecz biorąc dzieci - powiedział prezydent Duda.

Szkoda, że później przez kolejne 30 lat już ta wolna Polska, która zrzuciła tamte kajdany, nie umiała sobie poradzić z rozliczenie winnych. Może dlatego, że ci winni zręcznie zakamuflowali się w tym oddychający wreszcie wolnością społeczeństwie.

Andrzej Duda

- I już dzisiaj tej odpowiedzialności wobec tych, którzy byli rzeczywiście winni tamtych zdarzeń, tamtej śmierci, tamtych ran, tamtego cierpienia nie wyciągniemy - dodał prezydent.

Krzyki i gwizdy podczas odczytywania listu od marszałka Grodzkiego

Pochodzący ze Szczecina marszałek Senatu Tomasz Grodzki nie mógł osobiście wziąć udziału w uroczystościach pod bramą Stoczni Szczecińskiej. List w jego imieniu próbował odczytać szef Kancelarii Senatu Piotr Świątecki.

Część uczestników szczecińskich obchodów próbowała zakłócić wystąpienie Świąteckiego krzykami i gwizdami. W pewnej chwili musiał interweniować jeden z organizatorów uroczystości. - Proszę o chwilę cierpliwości, pan już kończy - powiedział. Po tych słowach rozległy się oklaski.

Zobacz także

17 grudnia 1970 r., na wieść o ogłoszeniu przez ówczesne władze państwowe podwyżek cen żywności, w Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie wybuchł strajk. Gdy stoczniowcy wyszli na ulice, dołączali do nich pracownicy innych zakładów, a także mieszkańcy Szczecina. Demonstranci przeszli do centrum miasta pod gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR, chcąc rozmawiać z przedstawicielami władz partii. Ponieważ nie spełniono ich postulatu, manifestanci podpalili gmach komitetu. W odpowiedzi milicja i wojsko zaczęły strzelać w kierunku tłumu. Zginęło wówczas 16 osób, ponad 100 zostało rannych. Ciała zabitych chowano po kryjomu w nocy, w pochówku mogła uczestniczyć jedynie najbliższa rodzina.

RadioZET.pl/ Wirtualna Polska/ PAP