Zamknij

Tarcia w SLD przed zjednoczeniem z Wiosną. "Trzeba sobie z tym poradzić"

06.10.2020 10:28
Robert Biedroń Włodzimierz Czarzasty
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

W SLD jest coraz większy opór przeciw forsowanemu zjednoczeniu z Wiosną Roberta Biedronia – powiedział anonimowo PAP jeden z polityków Sojuszu. Były sekretarz generalny SLD Marek Dyduch przypomina, że podobny opór był przy przekształceniu SdRP w Sojusz. - Jak się łączą partię to zawsze są zawirowania - dodał.

Lewicę stanowi dziś koalicja SLD, Wiosny i Razem. Przewidywany na grudzień kongres zjednoczeniowy dwóch pierwszych partii, na którym ma dojść do stworzenia Nowej Lewicy – nie rozwiewa wątpliwości.

Sąd Okręgowy w Warszawie wciąż nie zdecydował o zmianie w statucie SLD (na Nową Lewicę). Do tego w samej partii, jak przekazał PAP jeden z „prominentnych działaczy, robi się coraz większy opór przeciw forsowaniu zjednoczenia na siłę”.

Działacz SLD: Wiosna poza miastami nie istnieje

Chodzi o zjednoczenie z Wiosną, partią Roberta Biedronia utworzoną na początku 2019 roku. - Prawdą jest, że rzeczywiście oprócz dużych ośrodków, to Wiosny nigdzie nie ma. A druga sprawa, to jakby do tego połączenia miało nie dojść, to od razu 10 posłów Wiosny przyłączyłoby się do Sojuszu - dodał.

Zobacz także

Inną kwestią jest też podważanie roli lidera Wiosny, europosła Roberta Biedronia, który jako lewicowy kandydat na prezydenta uzyskał jedynie 2,21 proc. głosów. To on miałby być współprzewodniczącym Nowej Lewicy. - Dla Włodzimierz Czarzastego (szef SLD, przyp.) lepszym szefem frakcji Wiosny w nowej partii jest Robert Biedroń, bo on na co dzień jest w Brukseli, niż (sekretarz generalny Wiosny, Krzysztof) Gawkowski, który jest na miejscu i mu patrzy na ręce - powiedział polityk SLD.

O tym, że wątpliwości, poruszane na spotkaniach tzw. „baronów”, nie są czymś niezwykłym, powiedział były sekretarz generalny SLD, a obecnie poseł Lewicy Marek Dyduch. - Są ludzie, którzy muszą utrzymać pewien sposób funkcjonowania i szefowie województw są tymi osobami, które ten proces muszą kontrolować - powiedział PAP.

Tarcia wewnątrz SLD tłumaczył epidemią, która wprowadziła zawieszenie polityczne. - Niestety musimy je przeżyć, ale wola zjednoczeniowa pozostaje - powiedział.

Jak się łączą partie, albo jak się jedna przemienia w drugą, to zawsze są zawirowania. Pamiętam jak z SdRP powstało SLD to też były wewnątrz ogromne zawirowania, mimo że byliśmy na fali, mimo że Leszek Miller czy Krzysztof Janik mieli potężną pozycję, to wtedy struktury były niepewne, co się wydarzy i dopiero jak się uruchomił cały proces, to zobaczyliśmy, że to ma szansę powodzenia, ale ludzie to muszą przeżyć 

powiedział Marek Dyduch

Były sekretarz generalny partii tłumaczył, że kosztem zjednoczenia są starcia dwóch kultur politycznych. - Jedna to jest fantazja i młodość, druga to jest doświadczenie. Zawsze to jest jakieś zderzenie, które trzeba zjednoczyć - dodał.

Zobacz także

Rywal szefa SLD: Partia jest dziś korporacją Czarzastego

PAP podaje również, że mazowiecki działacz SLD Piotr Rączkowski, rywal Włodzimierza Czarzastego z wyborów na szefa partii w 2016 roku, zarzuca obecnemu liderowi Sojusz brak demokracji w partii.

Dzisiaj SLD jest korporacją Czarzastego, bo nie konsultuje niczego z nikim z wyjątkiem swoich popleczników - stwierdził Rączkowski. - Nie jest przeciwnikiem zjednoczenia lewicowych ugrupowań, ale formy tego procesu. - Jeżeli chodzi o Wiosnę, to jestem przeciw, ale nie sprzeciwiam się, gdyby to była wola wszystkich – powiedział Rączkowski.

Zobacz także

Odnosząc się do zarzutów Rączkowskiego szef mazowieckiego SLD, poseł Lewicy Arkadiusz Iwaniak powiedział, że możliwe iż nie wszystkim podoba się fuzja z Wiosną. Przypomniał, że taką wolę wyraził Zarząd Krajowy, Rada Krajowa i Konwencja SLD, najwyższe władze statutowe partii. - Mogą być tacy jak Piotr Rączkowski, który ma swoje wyobrażenie o tym. On kwestionuje to, że nie zostały dokonane dalsze wybory, ale one nie zostały dokonane, bo jego kolega Zbigniew Żaba zaskarżył to do sądu - dodał. 

- Zawirowania i wynik wyborczy - to wszystko się kumuluje i trzeba sobie z tym poradzić, bo inaczej to będzie jednosezonowe wejście do parlamentu – podsumował Marek Dyduch

RadioZET.pl/PAP