Zamknij

"To druga afera respiratorowa"? Marszałek Senatu dosadnie o działaniach PiS

27.09.2022 13:25

Sprowadzanie z Indonezji po 2 tysiące złotych za tonę mułu węglowego, który w Polsce można kupić za 200 zł, rodzi pytanie, czy to nie druga "afera respiratorowa"? Według fachowców z 8 mln ton, które jeszcze nie dopłynęły do Polski, do spalania nada się ok. 1,5 mln tony. Te działania będą wymagały wyjaśnienia – powiedział we wtorek marszałek Senatu Tomasz Grodzki (Platforma Obywatelska).

Marszałek Senatu: To druga afera respiratorowa
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Gdy jeszcze nie ruszył sezon grzewczy, pojawiły się pierwsze kontrowersje w sprawie sprowadzanego z zagranicy węgla. Nie brakowało doniesień o zakupionym surowcu, który przy rozładunku okazał się mułem, czy wręcz farbowanych na czarno kamieniach.

Na aferalny wręcz wątek w sprowadzaniu węgla wskazał we wtorek 27 września na konferencji prasowej marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Marszałek Senatu: "To druga afera respiratorowa"

- Jak słyszę, że kupuje się z Indonezji muł węglowy, który w Polsce można kupić za 200 złotych, a my go sprowadzamy za 2 tys. złotych za tonę, to powstaje pytanie, czy to nie jest druga "afera respiratorowa" - powiedział na konferencji prasowej Grodzki.

- Jak mówią związkowcy górniczy i fachowcy, z 8 milionów ton, które jeszcze nie dopłynęły, do spalania nada się pewnie około 1,5 mln tony. To, to są działania, które będą wymagały wyjaśnienia, bo to jest igranie z bezpieczeństwem energetycznym nadchodzącej zimy - ocenił marszałek Senatu.

Grodzki wskazał, że rządzący w Polsce wiedzieli o zbliżającej się wojnie w Ukrainie już od listopada 2021 roku, ale "nie zrobił nic lub bardzo niewiele, aby pomyśleć o naszym bezpieczeństwie węglowym" - Bo inne kraje - jak sądzę - poradziły sobie z tym nieco lepiej - powiedział Grodzki.

Marszałek był też pytany, czy w związku z kryzysem węglowym może dojść do zmiany na stanowisku premiera. - Nie wiemy, co się dzieje w obrębie ulicy Nowogrodzkiej (centralna siedziba PiS, przyp.), w obrębie Komitetu Politycznego PiS, który został zmniejszony do 10 osób po to, żeby był szczelny, bo jak był 40-sto osobowy to przestał był szczelny. I jak się okazuje, z tego grona 10 osób też wypływają informacje do członków PiS-u i do dziennikarzy. To świadczy o tym, że walka, która długo toczyła się pod dywanem, wypływa na zewnątrz i wyobrażam sobie, co się dzieje w obrębie PiS-u, gdzie różne frakcje zwalczają się z zajadłością godną tych przysłowiowych buldogów - podkreślił Grodzki.

loader

RadioZET.pl/PAP - Edyta Roś, Piotr Śmiłowicz