Zamknij

Oskarżają Grodzkiego w mediach, ale... nie idą do prokuratury

08.01.2020 16:30
Tomasz Grodzki
fot. PAP

Osoby, które zgłaszają się do publicznych mediów z informacjami na temat rzekomej korupcji marszałka Senatu, nie informują o tym prokuratury - informuje Radio ZET. Ponadto śledczy chcą ustalić czy osoby, które dotychczas zostały przesłuchane, rzeczywiście były kiedyś pacjentami Tomasza Grodzkiego. 

Kampania oskarżeń wobec prof. Tomasza Grodzkiego rozpoczęła się już po jego wyborze na urząd marszałka Senatu. Media publiczne - TVP i Radio Szczecin - publikują kolejne relacje osób podających się za byłych pacjentów senatora, od których miał on rzekomo żądać gratyfikacji finansowej w zamian za wykonanie usług medycznych. 

Prokuratura chce przesłuchać osoby, które zgłaszają się do mediów

Osoby, które zgłaszają się do mediów (przede wszystkim do Radia Szczecin, bo TVP powołuje się głównie na ustalenia tej rozgłośni), zwykle występują jedynie pod imieniem ("pan Henryk", "pan Romuald"), bez nazwiska, jednak nie wiadomo czy faktycznie istnieją bądź czy rzeczywiście są to byli pacjenci Grodzkiego. 

Zobacz także

Jak przyznaje w rozmowie z reporterem Radia ZET Miłoszem Gocłowskim rzecznik Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, śledczy wiedzą o anonimowych świadkach, którzy zgłaszają się do dziennikarzy. Muszą jednak najpierw ustalić ich personalia i dopiero wtedy przesłuchać.

To nie jest tak, że do prokuratury ustawia się kolejka z osobami, które twierdzą, że takie czyny miały miejsce. Takie osoby weryfikuje i stara się ustalić prokuratura oraz CBA 

Marcin Lorenc

Dotychczas śledczy przesłuchali jedynie wykładowczynie Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Agnieszkę Popielę oraz kilka osób wskazanych przez pomorskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości, który zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Popiela to jedyna w całej tej sprawie osoba, która oskarża marszałka Senatu pod imieniem i nazwiskiem.

Łapówka za oczernianie Tomasza Grodzkiego?

Przypomnijmy, że we wtorek światło dzienne ujrzały ustalenia Miłosza Gocłowskiego, dotyczące próby przekupienia jednego z byłych pacjentów prof. Grodzkiego. Nieznany mężczyzna przyszedł tuż przed sylwestrem do mieszkania Tadeusza Staszczyka i w zamian za podpis pod fałszywym oświadczeniem, w którym pacjent miał napisać, że Grodzki chciał pieniędzy za przeprowadzenie operacji, oferował 5 tys. zł. 90-latek wyrzucił go z domu.

Zobacz także

Jeszcze tego samego dnia, przewodniczący izby wyższej zwołał konferencję prasową, na której upublicznił nagranie z relacją Staszczyka. Wezwał również ABW do pomocy w rozwiązany tej sprawy. 

Przez lata, kiedy byłem szeregowym senatorem, nie było żadnych wątpliwości co do mojej postawy etycznej. Dzień po wyborze na marszałka Senatu w ciągu trzech dni pojawiły się haniebne oskarżenia o moje nieetyczne zachowania, przyjmowanie pieniędzy od pacjentów. Nigdy od nikogo nie żądałem pieniędzy za operację. Mamy to czynienia ze zmasowanym atakiem na organ konstytucyjny

Tomasz Grodzki

Pełnomocnik Grodzkiego mec. Jacek Dubois poinformował natomiast, że zostały złożone zawiadomienia do prokuratury dotyczące zniesławienia marszałka Senatu przez dziennikarzy, zawiadomienia wobec osób, które stosowały groźby w stosunku do Grodzkiego, zawiadomienie dotyczące złamania tajemnicy lekarskiej oraz zawiadomienie dotyczące przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości w sprawie nakłaniania do składania fałszywych zeznań. 

Zobacz także

RadioZET.pl/MG/PAP