Większość nauczycieli w stolicy strajkuje. Trzaskowski: bardzo trudno będzie przeprowadzić matury

Redakcja
17.04.2019 09:34
Większość nauczycieli w stolicy strajkuje. Trzaskowski: bardzo trudno będzie przeprowadzić matury
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

– W warszawskich szkołach dalej strajkuje ponad 80 procent nauczycieli. Mimo że w niektórych liceach odbyły się rady pedagogiczne, w większości stoją pod znakiem zapytania – mówił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski o egzaminach dojrzałości w rozmowie z Beatą Lubecką.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Na pytanie, czy można powiedzieć, że problem dotyczy 80% szkół, Trzaskowski stwierdził, że „tak”. „W Warszawie tak” – potwierdził.

Zobacz także

– Zanosi się na to, że bardzo trudno będzie przeprowadzić matury i bardzo trudno będzie przeprowadzić oceny uczniów, dlatego że w warszawskich szkołach dalej strajkuje ponad 80% nauczycieli i mimo że w niektórych liceach odbyły się rady pedagogiczne, w większości one stoją pod znakiem zapytania – precyzował gość programu.

Zobacz także

„To pytanie do rządu”

– Nauczyciele nie powinni zawiesić strajku i przeprowadzić egzaminy maturalne, żeby zebrały się też wcześniej rady pedagogiczne? – zastanawiała się gospodyni Gościa Radia ZET.

– To pytanie do rządu. Rząd cały czas przesuwa rozmowy z nauczycielami. Mówi o okrągłym stole, zamiast natychmiast go przeprowadzić – stwierdził prezydent Warszawy.

Rafał Trzaskowski uważa, że samorząd wyręczył rząd.

Zobacz także

– W pewnym sensie wyręczyliśmy rząd jako samorządy w pomocy przy organizacji egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów. To nie jest nasz obowiązek, to obowiązek w 100% rządu – przekonywał.

„PiS-owski rząd na kolanach napisał rozporządzenie”

Zdaniem prezydenta Warszawy, o ile znalezienie zastępstwa za nauczycieli w czasie egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów nie było trudne, o tyle przy maturach będzie problem.

– PiS-owski rząd na kolanach napisał rozporządzenie, które pozwalało brać udział w tych egzaminach siostrom, strażakom i ludziom mającym niepełne uprawnienia. Tego się już nie da zrobić z maturami, wszyscy o tym wiemy. Odpowiedzialność jest po stronie rządu – uważa Trzaskowski.

Gość Radia ZET zadeklarował, że strajkujący nauczyciele dostaną wynagrodzenie.

– Nauczyciele w Warszawie dostaną pieniądze za dni, w których strajkują. Taką decyzję podjęliśmy – mówił.

– Rząd mówi, że to niezgodne z prawem – zauważyła Beata Lubecka.

Zobacz także

– Jest zgodne z prawem – zapewnił Trzaskowski. „To będą te same pieniądze, które nie zostały wypłacone w pensjach. Będą wypłacone w dodatkach, mamy ekspertyzy prawne wskazujące, że to możliwe” – dodał.

– Taką decyzję podjęła większość miast w Unii Metropolii Polskich, że wypłacimy te pieniądze. Zostaną w szkołach i dyrektorzy w przeciągu kilku miesięcy będą mogli je wypłacić” – mówił prezydent Warszawy.

„Po co w ogóle ta reforma?”

– Czy dyrektorzy będą wypłacać pieniądze dla strajkujących nauczycieli? Nad nimi są jednak kuratorzy… – zastanawiała się gospodyni Gościa Radia ZET.

– Warszawscy dyrektorzy na pewno nie są bojaźliwi. Widać było podczas strajku, że było mnóstwo nacisków. Mnóstwo straszenia, że coś strasznego się stanie. Nie ugięli się przed tym – odpowiedział Rafał Trzaskowski.

Prezydent Warszawy mówił w Radiu ZET, że nie wie, po co zapowiadany jest okrągły stół z nauczycielami.

– Trzeba zacząć od podstawowego pytania „po co w ogóle ta reforma?”. Mamy totalny chaos, dzieci siedzą po nocach nad książkami, mamy kumulację roczników. W niektórych szkołach chcą wprowadzić ruch jednostronny na korytarzach – podał przykład.

Zobacz także

Zdaniem Trzaskowskiego okrągły stół może przynieść efekty tylko, jeśli rząd będzie poważnie traktować strajkujących.

– Efekty mogą być, jeżeli rząd poważnie potraktuje nauczycieli i powinien przystąpić do tych rozmów znacznie wcześniej. Rozmawiałem wielokrotnie z nauczycielami, sam zresztą jestem nauczycielem akademickim i jedną kwestią są wyższe płace i wszyscy wiemy, że te płace nie zmienią się o 200 czy 300% z dnia na dzień, mimo że nauczyciel powinien więcej zarabiać, chociaż oczywiście można byłoby doprowadzić do poważnych podwyżek i rząd powinien to zrobić. Natomiast oprócz płac tu chodzi jeszcze o warunki pracy w szkole, o elementarny respekt i szacunek dla nauczycieli – stwierdził.

„Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze”

Według gościa Beaty Lubeckiej nie ma przypadku w tym, że strajk zaczął się właśnie teraz.

– Przecież tu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Tu chodzi o warunki, jakie nam PiS zafundował, tu chodzi o brak respektu i brak jakiegokolwiek szacunku dla nauczycieli. I ja nie widzę, żeby ten szacunek w tej chwili był okazywany przez rządzących, wręcz przeciwnie: widzę pogardę, widzę szczucie, widzę olbrzymie pieniądze, które wydawane w internecie przez prawicę, żeby szczuć na nauczycieli. Stąd zadaję sobie pytanie, dlaczego rząd w ten sposób traktuje ludzi, którzy zajmują się naszymi dziećmi – mówił Trzaskowski.

W internetowej części rozmowy prezydent Warszawy zapowiedział, że w ciągu najbliższych tygodni będzie gotowy pozew zbiorowy przeciwko skarbowi państwa. Chodzi o reformę edukacji przeprowadzoną przez Annę Zalewską. Taki pozew przygotowuje Unia Metropolii Polskich.

– Podzieliliśmy się obowiązkami w Unii Metropolii, dlatego że różni prezydenci koordynują różne kwestie. Dzisiaj prezydent Szczecina i Lublina zbierają dane i dbają, żeby była jednolita metodologia – tłumaczył Rafał Trzaskowski. Chodzi o dane dotyczące pieniędzy, które zostały wydatkowane przez samorządy na likwidację gimnazjów.

Zobacz także

– Na przykład w przypadku Warszawy sama likwidacja gimnazjów kosztowała ponad 50 milionów złotych, a my dostaliśmy od rządu ponad 3 miliony. Widać, że rząd nie zapłacił nam nawet 10% tej reformy, a mówił, że będzie bezkosztowo. Liczymy te koszty, chodzi tylko o zastosowanie tej samej metodologii, dlatego to trwa trochę dłużej – mówi prezydent Warszawy. „Plus liczymy do tego, ile dopłacamy do pensji nauczycieli i ile dopłacamy do edukacji. Dam jeden przykład: zawsze było tak, że samorządy dopłacały do edukacji, tylko za czasów PO-PSL w Warszawie było to nieco ponad 1 mld złotych dopłat, dzisiaj jest to 2,5 mld złotych rocznie” – wyliczał. 

 

RadioZET