„Ustawa kagańcowa” w senackim koszu. PiS: to był teatr

17.01.2020 17:33
Ustawa represyjna odrzucona przez Senat. PiS to był teatr
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

W piątek w Senacie rozstrzygnęły się dalsze losy forsowanej przez PiS „ustawy kagańcowej”. Senatorowie większością głosów dali jej czerwoną kartkę, a projekt wróci do Sejmu. Zdaniem PiS to, co działo się w ostatnich dniach, było „teatrem”.

Senat odrzucił w piątek w całości tzw. ustawę represyjną. – To było do przewidzenia – powiedział po popołudniowym głosowaniu wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, podkreślając, że PiS będzie konsekwentnie walczyło w Sejmie, by ta nowela, która "ratuje nasze państwo przed wielkim chaosem, destabilizacją i anarchią" została przyjęta. Bo właśnie do Sejmu „ustawa kagańcowa” teraz wróci. 

- Jestem głęboko przekonany o tym, że ten jeden prosty wniosek o odrzucenie wniosku senackiego posłowie skutecznie przeprowadzą i na biurko pana prezydenta trafi ustawa w wersji sejmowej - powiedział dziennikarzom senator Marek Pęk. Jak dodał, senatorowie PiS dziwili się "teatrowi", jaki został stworzony w Senacie wokół ustawy, skoro od początku było wiadomo, że zostanie odrzucona. O „spektaklu” mówił też senator PiS Wojciech Skurkiewicz.

To był teatr, to było swoiste teatrum, które odbywało się tutaj na sali plenarnej przez szereg dni, niepotrzebne, dlatego że - przypomnę - i tak zamiarem większości, która tworzy egzotyczną koalicję w parlamencie, było odrzucenie tej ustawy

- ocenił Skurkiewicz.

- Od 23 grudnia, od kiedy otrzymaliśmy tę ustawę z Sejmu, pracowaliśmy prawie codziennie. Ta ustawa była przedmiotem obrad trzech komisji senackich, była przedmiotem wielu konsultacji społecznych, zapoznaliśmy się z wszystkimi opiniami ekspertów, wybitnych prawników z Polski, ale również ekspertów zagranicznych i Komisji Weneckiej i te wszystkie opinie, konsultacje, rozmowy, doprowadziły nas do wniosku, że ta ustawa nie może się ostać, ta ustawa narusza porządek konstytucyjny, narusza porządek ustrojowy – mówiła na konferencji prasowej wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka.

Jak dodał szef klubu parlamentarnego Lewicy Krzysztof Gawkowski, to, że „ustawa kagańcowa” wróci teraz do Sejmu, gdzie większość ma przecież PiS, o niczym jeszcze nie przesądza. - W Sejmie Lewica zrobi wszystko, aby ustawa nie została przyjęta. To nie jest tak, że wszystko zostało przesądzone. To nie jest tak, że dzisiaj możemy powiedzieć, że ustawa wraca do Sejmu i tam posłowie i posłanki PiS-u zrobią co będą chcieli. Tam jest opozycja, tam jest rozsądna i mądra opozycja, i na pewno Lewica będzie starała się przedstawiać te wszystkie elementy, które padały na posiedzeniach Senatu, będzie korzystała z bogatej wiedzy zgromadzonej w ramach wysłuchań publicznych i zrobimy wszystko, żeby posłowie i posłanki PiS musieli się później wstydzić, gdyby jednak podjęli decyzję o tym, że ponownie będą głosowali za tą złą, kagańcową ustawą - mówił szef klubu Lewicy.

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka i poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej w Senacie

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka i poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej w Senacie

‧ fot. PAP/Rafał Guz

Przypomnijmy, że Senat zdecydował w piątek o odrzuceniu w całości nowelizacji ustaw sądowych, która rozszerza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów i wprowadza zmiany w procedurze wyboru I prezesa Sądu Najwyższego. Za odrzuceniem ustawy zagłosowało 51 senatorów, 48 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Posłuchaj podcastu

„Ustawa represyjna” krytykowana w Polsce i za granicą

Nowelizacja uchwalona przez Sejm 20 grudnia ubiegłego roku o ustroju sądów i ustawy o Sądzie Najwyższym, ale także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze, wprowadza m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania, które mogłyby uniemożliwić albo utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Nowelizacja wprowadza też zmiany w procedurze wyboru I prezesa SN, bo kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN.

Senat przez trzy dni prowadził debatę na temat noweli. Tzw. ustawa dyscyplinująca sędziów, czy ustawa kagańcowa lub represyjna jest krytykowana przez opozycję, Rzecznika Praw Obywatelskich i część środowiska sędziowskiego.

"Niektóre z poprawek mogą być postrzegane jako dalsze podważanie niezależności sądownictwa w Polsce" - stwierdziła natomiast w opublikowanej w czwartek opinii Komisja Wenecka. Eksperci Komisji Weneckiej zaapelowali przy tym, by nie przyjmować zapisów dotyczących postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów. Jak uznali, „ustawa kagańcowa” ograniczyłaby wolność słowa sędziów, a polskim sądom uniemożliwiłaby badanie, czy inne sądy w kraju są "niezawisłe i bezstronne" zgodnie z regułami europejskimi. Jeszcze tego samego dnia minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nazwał tę opinię „parodią dokumentu” i "tragikomedią", którą trudno traktować poważnie i formalnie. Jak stwierdził, jest ona nie do przyjęcia, a to co „przebija z tego dokumentu, to segregacja”.

RadioZET.pl