Wałęsa: "teczki Kiszczaka" sfałszowane

Redakcja
02.05.2019 17:45
Wałęsa: "teczki Kiszczaka" sfałszowane
fot. Wojciech Strozyk/Reporter

Były prezydent Lech Wałęsa przekonuje, że karty kontrolne tzw. teczek Kiszczaka są sfałszowane, co podważa całą ich wiarygodność. "Mam świadków, którzy mówią, że oglądali te teczki, a na kartach nie ma ich nazwisk" - mówi PAP. W ocenie IPN kwestia współpracy Lecha Wałęsy z SB jest bezsporna.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

W ostatnich dniach Lech Wałęsa rozesłał do różnych instytucji plik dokumentów, mających jego zdaniem podważać wiarygodność teczek TW "Bolka", które znajdowały się w domu gen. Kiszczaka, a które zostały przejęte przez IPN w lutym 2016 r. od wdowy, niedługo po śmierci generała (zmarł w listopadzie 2015 r.) W liście przewodnim do materiałów Lech Wałęsa powtarza głoszoną przez siebie tezę, że dokumenty miały zostać sfałszowane.

Zobacz także

W rozmowie z PAP były prezydent wyjaśnia, że kluczowym dowodem na to są nazwiska na kartach kontrolnych teczek z domu Kiszczaka. Brak jest tam nazwisk wielu funkcjonariuszy SB, którzy musieli mieć do nich dostęp - przekonuje. W myśl służbowej pragmatyki każdy przeglądający teczkę musiał bowiem wpisać się na kartę kontrolną i podać datę. "Na jednej karcie mogłaby to być pomyłka, ale na kilku?" - zwraca uwagę Wałęsa. Podkreśla, że ma świadków, którzy jeszcze dziś są w stanie zeznać, że przeglądali teczki, wpisywali się do kart, a ich wpisów tam nie ma. "Chce pan więcej dowodów?" - dodaje Wałęsa w rozmowie z dziennikarzem PAP. Zaznacza też, że materiały przesłał m.in. do prezydenta, premiera i "oni powinni wiedzieć, co z tym zrobić".

Pytany, kiedy i jak jego zdaniem teczka TW "Bolka" mogła zostać sfałszowana, były prezydent przekonuje, że już po grudniu 1970 r., gdy był "przywódcą strajku", SB zaczęła gromadzić dokumenty na jego temat. Początkowo jednak "Bolek" to był kryptonim sprawy operacyjnego rozpracowania, a nie pseudonim agenta. "Gdy mnie trzymali dwa miesiące po 13 grudnia 1981 roku bez decyzji o internowaniu i nie złamałem się, mogli przerobić te dokumenty na teczkę agenta +Bolka+" - spekuluje były prezydent. Dodaje, że wtedy podrzucili to Annie Walentynowicz.

Zobacz także

"Jak ostatecznie udowodnię fałszerstwo teczek Kiszczaka, wezmę się za wyjaśnianie, jak to się stało" - dodaje. Wałęsa zaznacza jednak, że dostarczone przez niego dokumenty powinny dowodzić, że teczki Kiszczaka to fałszerstwo. "Udowodniłem, że to jest robione" - podkreśla.

IPN: Współpraca Wałęsy z SB jest bezsporna

W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej, kwestia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w pierwszej połowie lat 70. jest bezsporna. W niedawnym oficjalnym komunikacie w tej sprawie IPN stwierdził, że współpracę Wałęsy z SB potwierdzają nie tylko odnalezione po śmierci Czesława Kiszczaka oryginalne akta (teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika pseudonim "Bolek"), ale również zachowana ewidencja SB. Informacje o niej - jak podał Instytut - można również odnaleźć w wielu innych dokumentach, nie tylko zresztą polskiej bezpieki, ale też np. czechosłowackiej.

Zobacz także

IPN przypomniał też, że fakt współpracy Lecha Wałęsy w latach 70. został wykorzystany przez Służbę Bezpieczeństwa w latach 80. w celu jego zdyskredytowania, m.in. utrącenia kandydatury Wałęsy do pokojowej Nagrody Nobla. "Podjęto wówczas działania w celu +przedłużenia+ tej współpracy na okres działalności Wałęsy w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża i jego przywództwa w +Solidarności+, kiedy to był działaczem opozycji" - głosi komunikat. Instytut przypomniał przy tym, że współpraca Wałęsy z SB nie mogła wpłynąć na nieprzyznanie Nobla, ponieważ Wałęsa to wyróżnienie miał otrzymać za działalność w latach 1980-1981.

RadioZET.pl/PAP