Tłumy w obronie edukacji seksualnej. Sellin: jakieś rozhisteryzowane środowiska

17.10.2019 10:11
Protest Jesień Średniowiecza
fot. Piotr Molecki/East News

Więzienie za edukację seksualną? Sejm będzie kontynuował prace nad kontrowersyjnym projektem obywatelskim. Na ulicach polskich miast zebrały się tłumy protestujących. „Chcemy edukacji, nie indoktrynacji” – skandowali przed Sejmem. Oni „w ogóle tego projektu nie przeczytali”, to „jakieś rozhisteryzowane środowiska” – stwierdził w czwartek gość Radia ZET Jarosław Sellin.

„Jesień średniowiecza. Nie! dla zakazu edukacji seksualnej” – z takim hasłem protestowali w środę w Warszawie ci, którzy sprzeciwiają się kontrowersyjnemu projektowi ustawy „Stop pedofilii” przygotowanemu przez fundację „Pro – Prawo do Życia”, a popieranemu przez PiS. Sami autorzy przekonują, że ich celem jest „zapewnienie prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”.

A chodzi m.in. o wprowadzenie karę 3 – a zdaniem PiS – 5 lat więzienia za „propagowanie lub pochwałę podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej”. W czwartek Sejm skierował kontrowersyjny projekt do dalszych prac w komisji obywatelskiej.

Zobacz także

Sellin w Radiu ZET krytykuje uczestników protestów „Nie! dla zakazu edukacji seksualnej”

To właśnie dlatego przed budynkiem Sejmu w Warszawie, ale także na ulicach innych miast odbyły się protesty. Dlaczego się odbyły, nie rozumie jednak rząd. Zdaniem czwartkowego gościa Radia ZET wiceministra kultury Jarosława Sellina, na ulicach protestowały „jakieś rozhisteryzowane środowiska”.

– Ja wczoraj uważnie słuchałem długiej wypowiedzi przedstawiciela środowisk obywatelskich, które ten projekt złożyły i on bardzo wyraźnie podkreślał, że to nie zmierza do tego, żeby zakazywać edukacji, bo edukacja to jest nauczanie czegoś pozytywnego, tylko zakazać propagowania rzeczy, które są sprzeczne z normami społecznymi – propagowania. I mówił wyraźnie: tak jak uważamy, że nie należy zabijać, tak samo uważamy, że w Kodeksie karnym powinny być zapisy mówiące o tym, że kto zachęca do zabijania, też podlega jakiejś karze – mówił Sellin w rozmowie z Łukaszem Konarskim.

Jeżeli uważamy, że czyny niegodne wobec małoletnich o charakterze seksualnym są karane i powinny być karane, to również propagowanie takich czynów powinno być karane. Do tego zmierza ten projekt obywatelski, a nie do zakazu edukacji, co próbują wmówić jakieś rozhisteryzowane środowiska wczoraj widoczne na ulicach.

Zobacz także

Wiceminister kultury broni uzasadnienia projektu. Przypomnijmy, że zgodnie z nim deprawacja seksualna i demoralizacja „rozwija się w niebezpiecznym tempie i dotyka tysięcy najmłodszych Polaków za pośrednictwem tzw. edukacji seksualnej”.

Jeżeli ja słyszę, że w jakiejś szkole podstawowej, podkreślam, podstawowej, jest jakiś plan lekcji zaplanowany i wszyscy mają przyjść w spódniczkach do szkoły, również chłopcy, bo to ma być jakaś forma zabawy... 

Faktycznie, taką akcję w ramach „Dnia Spódniczki” zapowiedziano w jednej z poznańskich szkół podstawowych. „Akcja ze spódniczkami ma wnieść kolor, luz i zabawę do szkoły. Jesteśmy szkołą otwartą. Jeśli uczniowie przychodzą do nas z propozycją, która nikogo nie obraża, nie widzimy powodu, by się na nią nie godzić” – tłumaczyła jedna z nauczycielek w rozmowie z portalem tvp.info. Ci, którzy przyjdą do szkoły w spódniczkach, nie będą odpytywani.

Uważam, że należy wskazywać prawem, że takie rzeczy nie powinny się w szkołach dziać. Rodzice mają prawo być zaniepokojeni.

Zobacz także

Jarosław Sellin, nawiązując do środowych protestów, ocenił, że ich uczestnicy „w ogóle tego projektu nie przeczytali”. Dopytywany więc, kogo dotyczy zapis o propagowaniu lub pochwalaniu podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej”, stwierdził, że „dotyczy tych, którzy próbują to robić”. Czyli kogo? Chodzi o edukatorów seksualnych czy jednak nie? Na to pytanie Sellin nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć. Tłumaczył jednak, że obecnie „są próby wpuszczenia do szkół jakichś środowisk, które nie są formalnie pedagogami, tylko samozwańczymi edukatorami i oni próbują jakąś presją, również o charakterze ideologicznym, do tych szkół się wedrzeć, i rodzice mają prawo być tym zaniepokojeni”. Jak stwierdził, uczniowie poznają kwestie związane z seksualnością w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. „I niech tak to pozostanie” – zakończył Sellin. Całą rozmowę z Jarosławem Sellinem w Radiu ZET przeczytasz i zobaczysz tutaj. 

ZOBACZ TEŻ: Stop pedofilii to próba odwrócenia uwagi od pedofilii w Kościele - wywiad z prof. Zbigniewem Lew-Starowiczem

RadioZET.pl