Boris Johnson oskarżony o obmacywanie dziennikarki. Premier zaprzecza

01.10.2019 09:33
Boris Johnson
fot. PAP/EPA

Brytyjski premier Boris Johnson zaprzeczył w poniedziałek doniesieniom, jakoby 20 lat temu „w niewłaściwy sposób” dotykał dziennikarkę, i powiedział, że opinia publiczna jest bardziej zainteresowana słuchaniem o jego planach dotyczących usług publicznych.

Niedzielne rozpoczęcie dorocznej konferencji programowej Partii Konserwatywnej trochę przyćmiły doniesienia o dwóch domniemanych aferach obyczajowych sprzed lat z udziałem obecnego szefa rządu.

Publicystka Charlotte Edwardes napisała w „The Sunday Times”, że w 1999 r. Johnson, gdy był redaktorem magazynu „The Spectator”, obmacywał ją podczas lunchu. Edwardes dodała, że po posiłku zwierzyła się z tego innej kobiecie, która siedziała po drugiej stronie Johnsona, na co ta odparła, że ją też to spotkało. Gdy w niedzielę wieczorem doniesieniom tym zaprzeczył rzecznik Downing Street, Edwardes napisała na Twitterze: „Jeśli premier nie pamięta tego incydentu, to najwyraźniej mam lepszą pamięć niż on”.

W poniedziałek Johnson odniósł się do sprawy osobiście. Zapytany przez stację BBC, czy dotykał Edwardes w niewłaściwy sposób, tak jak o tym informowała, odparł: „Nie”. Gdy zaś pytano, czy to znaczy, że wymyśliła tę historię, odpowiedział: „Mówię tylko to, co powiedziałem, i myślę, że opinia publiczna chce raczej usłyszeć, co robimy dla niej i dla kraju oraz o wysiłkach w celu zjednoczenia kraju”. Jak dodał, nie sądzi, by te zarzuty przyćmiły konferencję jego ugrupowania.

Problemy Borisa Johnsona

Tydzień wcześniej „Sunday Times” napisał, że Johnson, kiedy był burmistrzem, nie poinformował o bliskiej znajomości z Jennifer Arcuri, amerykańską bizneswoman z branży technologicznej, która otrzymywała tysiące funtów w postaci grantów ze środków publicznych oraz zabierana była na oficjalne misje handlowe Johnsona. Ponadto według mediów Arcuri miała się przyznać znajomym do romansu z Johnsonem, czemu on zaprzecza.

Zobacz także

W związku ze sprawą grantów dla firmy Arcuri w piątek władze Londynu zwróciły się do organu nadzorczego policji o sprawdzenie, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa z powodu niezabezpieczenia publicznych pieniędzy.

RadioZET.pl/PAP/Twitter