Nieoficjalnie: Stefan W. nie trafi do więzienia. Ma zostać uznany za niepoczytalnego

06.06.2019 18:04
Stefan W.
fot. PAP

Zabójca Pawła Adamowicza najprawdopodobniej nie trafi do więzienia - wynika z nieoficjalnych informacji "Wyborczej". Wedle stanowiska biegłych psychiatrów Stefan W. ma zostać uznany za niepoczytalnego i prawdopodobnie trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. 

Nieoficjalne informacje na ten temat podaje trójmiejska "Gazeta Wyborcza". Stefana W. był przez ostatnie cztery tygodnie obserwowany przez zespół biegłych psychiatrów. I choć obserwacja teoretycznie może trwać na osiem tygodni, lekarze nie zawnioskowali o jej przedłużenie. Teraz są na etapie sporządzania ekspertyzy prawno-sądowej, na podstawie której podjęta zostanie oficjalna decyzja.

Stefan W. niepoczytalny?

Jeśli doniesienia "GW" się potwierdzą, to na mocy prawa śledztwo zostanie umorzone. Wynika to bowiem z zapisów w Kodeksie Karnym, który mówi że „nie popełnia przestępstwa, kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem”.

Zobacz także

W takiej sytuacji to prokurator musi z właściwym wnioskiem zgłosić się do sądu i to ten organ decyduje o umorzeniu postępowania. W dokumencie musi się jednak znaleźć zapis o tym, że sprawca „ zdolny jest popełnić czyny o znacznej szkodliwości społecznej, czyli przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu” (cytat za "GW"), co stanowi podstawę dla umieszczenia danej osoby w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Przypomnijmy, że jeszcze w tym samym miesiącu zabójca Adamowicza przeszedł jednorazowe badanie sądowo-psychiatryczne, ale biegli nie byli wówczas w stanie ocenić jego stanu poczytalności i zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

27-letni Stefan W. zaatakował prezydenta Gdańska 13 stycznia wieczorem - podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa. "Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" – krzyczał ze sceny, zanim został obezwładniony.

Zobacz także

Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku na samorządowca. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi za to co najmniej 12 lat więzienia, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do winy. Wiadomo, że w chwili zamachu był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków.

RadioZET.pl/trojmiasto.wyborcza.pl/PAP