Zamknij

Co zrobi Polska ws. Białorusi? Terlecki odpowiada dziennikarce

10.08.2020 17:30
Ryszard Terlecki
fot. Jacek Dominski/REPORTER

Na eskalację napięcia i brutalne działania milicji przeciw demonstrantom na Białorusi zareagowały polskie władze. Przedstawiciele mediów i eksperci pytają jednak, czy rząd i prezydent mogą zrobić więcej. W tej sprawie wypowiedział m.in. wicemarszałek Ryszard Terlecki, którego zirytowały jednak pytania jednej z dziennikarek. 

Według wstępnych wyników w wyborach zwyciężył urzędujący prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zdobywając 80,23 proc. głosów. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska otrzymała 10,09 proc. Niezależni obserwatorzy twierdzą, że w czasie wyborów dochodziło do licznych nieprawidłowości, a frekwencja w lokalach wyborczych była zawyżana.

Zobacz także

Wieczorem na ulicach Mińska doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa. Według centrum obrony praw człowieka Wiasna w wyniku tych starć zginęła co najmniej jedna osoba, a trzy zostały poważnie ranne. MSW Białorusi zdementowało informację o śmierci jednego z uczestników protestów.

Polska reaguje na sytuację na Białorusi

Polskie władze zareagowały już na eskalację napięcia na Białorusi. Prezydent Andrzej Duda oraz jego litewski odpowiednik Gitanas Nauseda wystosowali oświadczenie, w którym zdecydowanie potępili użycie przez białoruską milicję siły wobec demonstrantów. 

Jako sąsiedzi Białorusi, apelujemy do władz białoruskich o pełne uznanie i przestrzeganie podstawowych standardów demokratycznych. Wzywamy do powstrzymania się od przemocy i do respektowania podstawowych wolności, praw człowieka i obywatela, w tym praw mniejszości narodowych i wolności słowa

- napisali prezydenci Polski i Litwy. Swoje zaniepokojenie brutalną pacyfikacją protestów za naszą wschodnią granicą wyraziło także polskie MSZ. Z kolei premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do najważniejszych osób w Brukseli z prośbą o zwołanie specjalnego szczytu UE ws. sytuacji na Białorusi. 

"Polska wciąż pamięta przełom 1989 r. i zawsze wspiera swoich sąsiadów. Zaapelowałem o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej i zdecydowaną reakcję UE na wydarzenia na Białorusi. Mamy obowiązek solidarnie wspierać Białorusinów" - napisał. Adresatami jego apelu byli przede wszystkim szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. 

Terlecki do dziennikarki TVN24: co pani myśli, że wyślemy tam czołgi?

Czy Polska jako sąsiad Białorusi - i jedno z dwóch graniczących z nią państw, które są członkami Unii Europejskiej - może jednak zrobić w tej sprawie więcej? O to właśnie reporterka TVN24 zapytała Ryszarda Terleckiego. Wicemarszałek Sejmu i poseł PiS miał dla niej dość lakoniczną odpowiedź. 

Niewiele możemy zrobić poza oświadczeniem prezydenta i apelami o nieużywanie przemocy

- stwierdził. Na pytanie czy to wystarczająca reakcja, odparł: - A co innego możemy jeszcze zrobić? - odpowiedział pytaniem na pytanie Terlecki. Na sugestię, że rząd może zadziałać, jak w przypadku wydarzeń na Ukrainie sprzed kilku lat, Terlecki odpowiedział:

Zobacz także

- W tej chwili w Mińsku jest spokojnie, nie ma żadnych demonstracji, zobaczymy, co będzie pod koniec dnia - powiedział Terlecki. - To będzie reakcja czy jej nie będzie? Będą bardziej zdecydowane działania niż oświadczenie? - spytała ponownie dziennikarka. Pytanie to zirytowało nieco Terleckiego. 

A co pani myśli, że najdziemy Białoruś? Że wyślemy tam czołgi? No co pani za brednie opowiada?

- pytał retorycznie wiceprzewodniczący izby wyższej polskiego parlamentu. Przypomnijmy, że poniedziałek białoruskie MSW podało, że w noc po wyborach zatrzymano w całym kraju około 3 tys. osób za udział w zgromadzeniach masowych odbywających się bez zezwolenia tym około 1000 w Mińsku i ponad 2 tys. w innych miastach.

RadioZET.pl/TVN24/Gazeta.pl/PAP/Twitter