Startowali z ostatnich miejsc, a i tak wchodzą do Sejmu. Oto młodzi debiutanci

16.10.2019 15:36
Aleksandra Gajewska i Franciszek Sterczewski
fot. Bartlomiej Zborowski/East News, Karolina Adamska/East News

W wyborach parlamentarnych 2019 pobili liczbą głosów często bardziej doświadczonych polityków. Choć startowali z ostatnich miejsc na swoich listach, udało im się przekonać do siebie wyborców i zdobyć poselskie mandaty. Kim są Aleksandra Gajewska i Franek Sterczewski?

Wyniki wyborów do Sejmu i Senatu ogłoszono oficjalnie w poniedziałek wieczorem. Niedługo potem PKW zaprezentowała ostateczny podział mandatów. Jak się okazuje, żeby go dostać, nie trzeba wcale być ani liderem na liście, ani nawet znajdować się w pierwszej dziesiątce.

Aleksandra Gajewska z 40. miejsca do Sejmu

Jeden z mandatów otrzymała rodowita warszawianka, 30-letnia Aleksandra Gajewska z Koalicji Obywatelskiej. W Warszawie głosowało na nią ponad 10 tys. osób, co dało jej piąty wynik na liście. Gajewska w liczbie głosów przeskoczyła m.in. Katarzynę Piekarską (która przed wyborami rzuciła legitymacją SLD i wystartowała z listy KO), Urszulę Zielińską (również debiutującą w Sejmie kandydatkę Partii Zielonych) czy chyba najbardziej kontrowersyjną kandydatkę KO – aktorkę Klaudię Jachirę, która zresztą też zasiądzie w poselskich ławach.

10 tysięcy głosów dla Gajewskiej to wynik imponujący, bo obecna wiceprzewodnicząca Rady Warszawy i była rzeczniczka sztabu Rafała Trzaskowskiego startowała z ostatniego, 40. miejsca na stołecznej liście KO. „Bardzo się cieszę, jestem pozytywnie zaskoczona. […] Myślę, że zadecydowała o tym moja konsekwencja w działaniu, a także osiem lat mojej pracy w samorządzie” – mówiła Gajewska w rozmowie z Onetem. Jak tłumaczyła, w Sejmie będzie zajmować się m.in. walką o ochronę środowiska, czyste powietrze i prawa kobiet.

Franek Sterczewski z ostatniego miejsca na podium

Ale mandat zapewnił sobie startujący również z ostatniego miejsca na liście 31-letni Franek Sterczewski. Mowa o poznańskiej liście Koalicji Obywatelskiej. Sterczewski zdobył 25 060 głosów, plasując się na trzecim miejscu na swojej liście. Wyprzedził m.in. Rafała Grupińskiego (17 933 głosów).

Czym ostatni na liście Franciszek Sterczewski zaskarbił sobie zaufanie wyborców? Poznaniakom dał się poznać m.in. za sprawą licznych happeningów, Łańcuchów Światła, których jest pomysłodawcą, czy strajku z wykrzyknikiem na poznańskim placu Wolności wspierającego nauczycieli. Organizuje też poznański Pogrzeb Zimy i miejskie pikniki, a w ramach Parking Day na jeden dzień zamieniał miejsca parkingowe w uliczne kawiarenki i zielone ogródki.

Zobacz także

„To jakieś wielkie obywatelskie przebudzenie. Będę politykiem nowego formatu” – mówił Sterczewski w rozmowie z poznańską „Wyborczą”.  Za cel w Sejmie stawia sobie m.in. walkę o uzdrowienie służby zdrowia i edukacji, walkę ze smogiem i zmianami klimatycznymi.

Jan Kanthak zdobywa mandat z 30. miejsca

Podobnie, jeśli chodzi o awans na liście, jest w przypadku Jana Kathaka. 28-latek związany z gdańskim środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, który do Sejmu kandydował jednak z okręgu lubelskiego, również startował z ostatniego – 30. miejsca. Zdobył łącznie 12 803 głosy, awansując tym samym z 30. na 7. miejsce na liście i zapewniając sobie mandat poselski.

Kanthak jest obecnie rzecznikiem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, przed rokiem wybrano go do Rady Miasta Gdańska.

Co ciekawe, z ostatniego miejsca na liście startował też wicepremier Jarosław Gowin. Do Sejmu się dostał, ale zaufało mu mniej wyborców niż na przykład Sterczewskiemu. Gowin w okręgu 13. uzyskał 15 802  głosów, a to wynik niemal trzykrotnie niższy niż w 2015 roku.

Zobacz także

RadioZET.pl/Onet/Gazeta Wyborcza Poznań