Gasiuk-Pihowicz dla RadioZET.pl: Mamy tylko jedną szansę. To pierwsze wybory. Kolejnej może nie być przez dekady

10.10.2019 12:00
Kamila Gasiuk-Pihowicz
fot. Grzegorz Banaszak/ REPORTER

Winni muszą ponieść karę. I pierwszą osobą, która powinna ponieść konsekwencje łamania Konstytucji jest pan Andrzej Duda. Człowiek ten został powołany, by stać na straży polskiej Konstytucji, a tymczasem okazał się jej grabarzem. Od jego decyzji zaczęły się wszystkie ataki na niezależny wymiar sprawiedliwości – mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl Kamila Gasiuk-Pihowicz, kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Błażej Makarewicz: Co słyszy Pani od mieszkańców okręgu wyborczego, w którym na 12 możliwych do zdobycia mandatów, PiS zgarnia aż 8? Domyślam się, że często nie są to dla Pani przyjemne rozmowy?

Kamila Gasiuk-Pihowicz: Start w tym okręgu to ogromne wyzwanie. To jest okręg, w którym Prawo i Sprawiedliwość zawsze uzyskiwało bardzo dobry wynik. Z drugiej strony, mam z nim szczególne związki. Wychowałam się w Siedlcach. To właśnie u nas w Siedlcach kończyłam szkołę podstawową, liceum, tu mieszkają moi rodzice. Tu przywożę swoje dzieci. Z jednej strony, to jest wyzwanie, a z drugiej, duże przywiązanie do regionu. Rzeczywiście, to co często wychodzi na pierwszy plan, to bardzo podniesiony poziom emocji wśród ludzi. W tej kampanii słyszę słowa, które bywają bardzo ostre. Słyszałam nawet, że powinno się nas (red. Koalicję Obywatelską) zniszczyć jak stonkę. To nigdy nie powinno padać. Zawsze powinna być przestrzeń do normalnej rozmowy.

Z czego to wynika?

Wyborcy PiS są codziennie bombardowani anty-opozycyjną propagandą w mediach rządowych. Takim schematycznym myśleniem, w którym jest wróg, którego trzeba zniszczyć, zabić. To część ludzi mobilizuje, bo gdyby nie było takiego wroga, to nie trzeba by się było ruszyć z kanapy i iść zagłosować. Jednak budowanie strategii politycznej na wzbudzaniu nienawiści, co właśnie robi PiS, to ślepa uliczka. Dla mnie zawsze autorytetem był Tadeusz Mazowiecki i jego podejście do polityki. Chciałabym, żeby więcej osób w polskiej polityce wzięło sobie do serca jego słowa: “Można się kłócić, można się spierać, ale nie wolno się nienawidzić”. Z żalem przyjmuję, że polskie życie publiczne teraz wygląda zupełnie inaczej.

PiS przekonuje jednak, że to PO generuje agresję w debacie publicznej. Jednocześnie politycy tej partii mocno dystansują się od postulatu walki z mową nienawiści, twierdząc, że w gruncie rzeczy, to próba zamykania politykom ust i uniemożliwiania im nazywania pewnych rzeczy po imieniu.

Każdemu należy się szacunek. Dyskusje zawsze można prowadzić w oparciu o merytoryczne przesłanki. I chyba zbyt często zapominamy o tym, że żyjemy w jednym kraju, że wszyscy mamy wspólną odpowiedzialność za przyszłość Polski. Są tematy, które są ponadpartyjne, chociażby dramatyczny kryzys w ochronie zdrowia czy unowocześnianie polskiej armii. U nas na Mazowszu, sytuacja w służbie zdrowia wygląda wyjątkowo tragicznie. Średnia wieku lekarzy to ponad 53 lata. Średnia wieku pediatrów to ponad 59 lat. Podobnie jest z pielęgniarkami. Musimy zrobić wszystko, by absolwentom kierunków medycznych opłacało się pracować w Polsce od razu po studiach. Musimy jak najszybciej zacząć podnosić pensje młodym lekarzom, pielęgniarkom, fizjoterapeutom i ratownikom medycznym żeby zasypać tę lukę pokoleniową. Nie ma innego wyjścia. Niezależnie od tego, kto za chwilę weźmie odpowiedzialność za przyszłość Polski, to będzie musiał się z tym wyzwaniem zmierzyć.

W mijającej kadencji Sejmu była Pani jedną z najgorliwszych przeciwniczek programu 500 plus. Mówiła Pani, że 500 plus na dziecko, to 500 zł długu na dziecko, że to taka chwilówka, którą zaciąga PiS, żeby spłacać swoje obietnice. Teraz mówicie jednak, że nic co zostało dane, nie będzie odebrane.

Decyzja całej Koalicji Obywatelskiej jest jasna: nic co zostało przyznane, nie zostanie odebrane. Ze strony PiS widać natomiast bardzo wyraźnie niewywiązywanie się z rożnego typu obietnic. Przykładem niech będzie trzynasta emerytura, której na próżno szukać w przyszłorocznym budżecie. Nie będę ukrywała, że osobiście uważam za stosowne rozważenie możliwości ograniczenia 500 plus, jeżeli chodzi o dostępność dla osób, które zarabiają kilkanaście czy kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie. Środki budżetowe są z definicji ograniczone, więc powinny trafiać tam, gdzie jest realna potrzeba.

Przejrzałem Wasz program w obszarze rozwiązań społeczno-gospodarczych. Znajdujemy tam m.in. wspomniane utrzymanie 500 plus, 600 zł premii dla najmniej zarabiających, trzynastą emeryturę na stałe, pakiet dla osób niepełnosprawnych, czy 1000 zł podwyżki dla nauczycieli. To brzmi trochę tak, jak przyznanie się do błędu?

Dlaczego?

W trakcie mijającej kadencji wielokrotnie podkreślaliście, że programy socjalne PiS to zwykłe rozdawnictwo, na które w dodatku nie ma pieniędzy. Mówiliście, że gospodarka tego nie wytrzyma.

Są to zupełnie inaczej rozłożone akcenty. Jeżeli chodzi o kwestie związane z edukacją, to próżno szukać w programie PiS realnego wsparcia dla nauczycieli. My mówimy jasno, że 1000 zł musi się znaleźć. Jeżeli chcemy, żeby Polska była krajem rozwiniętym na poziomie Niemiec czy Francji, to musimy inwestować w edukację i naukę. Tylko to pozwoli w przyszłości pracować naszym dzieciom na tak bardzo konkurencyjnym rynku. Nie może być tak, że nauczyciel jest gorzej wynagradzany, niż osoba, która pracuje na kasie w supermarkecie. PiS ma za sobą lata bardzo dobrej koniunktury gospodarczej na świecie. Budżet notuje rekordowe wpływy. Jednak to nie jest żadna zasługa PiS. To wynik ciężkiej pracy Polaków, pracowników i przedsiębiorców. Dlatego musimy rozsądnie inwestować te środki. Proszę też zwrócić uwagę na stosunek do przedsiębiorców. Mamy dwa nurty. PiS mówi, że jak sobie nie radzisz, to nie nadajesz się do biznesu. Koalicja mówi natomiast: szukajmy rozwiązań, które ułatwią przedsiębiorcom prowadzenie działalności. Chociażby obniżenie składki ZUS, albo opodatkowanie CIT-em tylko wtedy, gdy zysk jest wypłacany inwestorom. Czy też wprowadzenie zasady "2 za 1" - zgodnie z którą uchwalenie jednego nowego przepisu pociąga za sobą konieczność uchylenia dwóch dotychczasowych. Mamy takich rozwiązań szereg. Koalicja Obywatelska jest jedyną siłą, która wspiera przedsiębiorców. Z kolei jak patrzymy na partie lewicowe, to partia Razem ma zdaje się postulat 75 proc. podatku PIT dla najbogatszych...

Większe wpływy do budżetu krajowego to w Pani ocenie jedynie efekt dobrej koniunktury gospodarczej na świecie? PiS stale powtarza, że to w dużej mierze konsekwencja załatania luki VAT i rozprawienia się z mafią VAT-owską.

Tutaj przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii. Zwiększone wpływy z tytułu podatku VAT, to jest efekt bardzo dobrej koniunktury gospodarczej. Kolejną przyczyną wzrostu jest fakt, że dopiero po 2015 r. zaczęła obowiązywać część rozwiązań z czasów PO-PSL. PiS rzuca slogany, jednak przez 4 lata nikomu nie postawiono zarzutów. Nikogo nie skazano i żadnych oszustów, przy tak olbrzymich kwotach o których mówi PiS, nie wskazano.

W swoim programie proponujecie tzw. akt odnowy demokracji. Jak to miałoby w praktyce wyglądać?

Jeżeli chodzi o polską demokrację i praworządność, to stawiamy sobie trzy cele. Po pierwsze, to uchwalenie aktu odnowy demokracji, czyli zbioru ustaw, który miałby na celu uchylenie tych niekonstytucyjnych zmian, które dotknęły wymiar sprawiedliwości, które naruszyły nasze prawa i wolności obywatelskie. Po drugie, to zajęcie się nadprodukcją prawa. W 2016 roku uchwalono w Polsce 42 tys. stron aktów prawnych. Eksperci policzyli, że przeczytanie tego razem ze wszystkimi odnośnikami zajęłoby… 65 lat!!! Mam wrażenie, że w Polsce nikt już dziś nie wie, jakie prawo obowiązuje. Gubią się w nim i eksperci, i adwokaci, i doradcy podatkowi, i przedsiębiorcy, nie mówiąc już o zwykłych ludziach. Dlatego chcemy wprowadzić zasadę, która sprawdziła się w Kanadzie: “2 za 1”. Jeden przepis uchwalamy, dwa wyrzucamy. I po trzecie, to rozdział stanowisk Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Widać po sprawach pana Banasia, Kaczyńskiego i dwóch wież, hejterów w resorcie sprawiedliwości, że prokuratura jest obecnie sparaliżowana nadzorem polityka partii rządzącej. Nie może być tak, że pomimo nagrań, faktur, czy zeznań, dotyczących prezesa jakiejkolwiek partii, nie jest on przesłuchiwany.

Kamila Gasiuk-Pihowicz
fot. Jan BIELECKI/ East News

 

Kto miałby wybierać niezależnego Prokuratura Generalnego?

To jest duże wyzwanie. Wiele razy o tym rozmawialiśmy z prokuratorami. Jako jedno z rozwiązań wskazywany jest Sejm, przy wprowadzeniu wymogu uzyskania odpowiedniej większości.

I znów padną zarzuty, że wybrano człowieka związanego z tą czy inną partią.

Wie pan, proszę zwrócić uwagę jak wygląda dziś scena polityczna. Pierwszy raz zdarzyło się, że większość rządząca mogła przeprowadzić samodzielnie każde rozwiązanie prawne. Przez ponad 20 lat Polską rządziły koalicje i dzięki temu powstawał mechanizm, który powodował, że trzeba było się porozumieć. I dzięki temu pewne rozwiązania nie były dedykowane wyborcom tylko jednej partii, tylko musiały mieć charakter konsensualny. Tak, aby dana osoba reprezentowała ludzi o różnych przekonaniach. Dlatego też tutaj najlepszym rozwiązaniem byłoby wybierane Prokuratura Generalnego większością kwalifikowaną.

W ramach polityki „odnowy”, zamierzacie wycofać się także z ustawy obniżającej emerytury funkcjonariuszom mundurowym?

To jest ustawa, która w tym kształcie spowodowała wiele krzywd ludzkich. Regularnie pojawiały się informacje, że te zmiany były powodem nawet samobójstw. Została ona co prawda zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, ale ten nie chce jej rozpatrzyć, i trudno oczekiwać czegoś innego po tym Trybunale. Ja uważam, że powinniśmy się z tej ustawy wycofać.

Prawica zarzuci Wam, że idziecie ramię w ramię z byłymi esbekami.

To na co warto tutaj zwrócić uwagę, to fakt instrumentalnego wykorzystywania hasła “walki z komuną” przez PiS, który wiele razy w ten sposób tworzył polityczną wymówkę do drastycznych zmian. Tak było również kiedy PiS mówił, że chce się pozbyć komunistycznych sędziów. A kto wprowadzał te zmiany? Były komunistyczny prokurator Stanisław Piotrowicz, który w 1982 roku dostaje odznaczenie. W środku Stanu Wojennego. W czasach, gdy opozycjoniści dostawali pałą przez plecy, lub siedzieli w więzieniach. Mówiono, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości mają na celu usuniecie komunistycznych sędziów. Rzeczywistość wygląda jednak tak, ze średnia wieku sędziego, to 42 lata. Na 10 tys. Sędziów zaledwie ok. 800 orzekało przed 1989 rokiem. Z czego w sprawach karnych, to jest garstka.

Będziecie chcieli wyciągnąć konsekwencje wobec polityków, którzy w Waszej ocenie łamali prawo? Będą wnioski o postawienie kogoś przed Trybunałem Stanu?

Nie ma wątpliwości co do tego, że wielu polityków PiS na Trybunał Stanu zasługuje. Ta odpowiedzialność wobec nich powinna zostać wyciągnięta…

I zakończy się jak ze Zbigniewem Ziobrą?

Ja panie redaktorze, odpowiadam za siebie. Każdy w Koalicji Obywatelskiej ma także świadomość, że winni muszą ponieść karę. I pierwszą osobą, która powinna ponieść konsekwencje łamania Konstytucji jest pan Andrzej Duda. Człowiek ten został powołany, by stać na straży polskiej Konstytucji, a tymczasem okazał się jej grabarzem. Od jego decyzji zaczęły się wszystkie ataki na niezależny wymiar sprawiedliwości. To on zaproponował ustawę o usunięciu sędziów Sądu Najwyższego. To on zaproponował ustawę, która upolityczniła KRS. To on przyjął ślubowanie od osób, które wybrane zostały na obsadzone już stanowiska w Trybunale. Konsekwencje decyzji Andrzeja Dudy będą bardzo daleko idące. Wybranie tak upolitycznionej KRS, może oznaczać prawny Armagedon w Polsce. Ja w momencie uchwalania tej ustawy ostrzegałam przed jej konsekwencjami. Mówiłam: Panie Kaczyński, panie Ziobro, panie Dudo, w momencie uchwalania tej ustawy, przestępcy w całej Polsce piją wasze zdrowie. Jeżeli zostanie do składu orzekającego w sprawie karnej wybrany sędzia, wybrany przez upolitycznioną KRS, to tak jakby osadzony wyciągnął kartę „wychodzisz z więzienia”. Każdy wyrok takiego sędziego będzie można podważyć. I kolejne miesiące przynoszą potwierdzenie tego stanu rzeczy. Na początku 2019 roku, Europejski Trybunał Praw Człowieka, wydał w sprawie islandzkiej orzeczenie bardzo ważne z punktu widzenia Polski. Stwierdził w nim, że wybranie sędziego z wadą prawną, stwarza zawsze szansę do podważenia jego wyroków. I to jest źródło wielkiego zagrożenia dla stabilności systemu prawnego. Możliwość podważenia setek, tysięcy wyroków w Polsce. Niech Pan sobie wyobrazi, że np. małżeństwo, które wzięło kiedyś kredyt we frankach szwajcarskich, uzyskuje pozytywne rozstrzygnięcie sądu w sprawie przewalutowania, a po paru latach bank podważa wyrok, bo został on wydany przez sędziego powołanego przez neo-KRS. Przecież to będzie ogromny chaos, którego skutki mogą dotknąć każdego z nas.

Wspomniała Pani na początku o służbie zdrowia, że to kwestia wymagająca ponadpartyjnego porozumienia. PiS często zarzuca Wam, że jedyny pomysł jaki macie na zmiany w służbie zdrowia, to jej prywatyzacja.

To co widać po 4 latach ze 100 proc. pewnością, to fakt że PiS doprowadził do najgłębszego w historii kryzysu w służbie zdrowia. Kilka dni temu został przedstawiony raport, który pokazuje, że 90 proc. szpitali powiatowych jest zadłużonych. W Polsce mamy przede wszystkim problem systemowy ze służbą zdrowia. Sytuacja jest coraz bardziej tragiczna. Ludzie umierają w kolejkach do lekarza, kolejne dane statystyczne są przerażające. W Polsce rośnie śmiertelność kobiet na raka piersi. Dlaczego? Bo nie ma dostępu do leczenia na każdym etapie, bo jest ograniczony dostęp do profilaktycznych badań, po nowoczesne leczenie. Każdego roku, ze względu na brak dostępu do nowoczesnych technologii onkologicznych, w Polsce umiera 30 tys. ludzi i to są zastraszające dane. Jako Koalicja Obywatelska chcemy dać dodatkowe pieniądze na ochronę zdrowia. Trzeba zacząć od zasypania luki pokoleniowej w służbie zdrowia. Innym problemem jest też kwestia złego sposobu finansowania. PiS postawił na ryczałty. To spowodowało, że wielu jednostkom nie opłaca się przyjmować pacjentów. Ja nie widzę niczego złego w tym, żeby zaproponować Polakom dodatkowy dostęp do innych form ubezpieczeń zdrowotnych. Sprawdzają się one w wielu systemach. Oczywiście te dobrowolne nie mogą dawać uprawnienia do przeskakiwania w kolejce, tylko do świadczeń w lepszej jakości.

Innym bardzo ważnym obszarem, w którym nie dzieje się za dobrze, jest polityka mieszkaniowa. Co zrobić, żeby Polaków stać było na zakup mieszkania, przy jednoczesnym uniknięciu 35-letniego, czy 40-letniego kredytu i żeby wynajem mieszkania nie pochłaniał 2/3 miesięcznej pensji?

Przywrócimy m.in. program „Mieszkanie dla młodych”.  Program obejmie jednorazowe dofinansowanie wkładu własnego od 10 proc. dla singli do 30 proc. dla rodzin z co najmniej trojgiem dzieci.

Nieprzypadkowo pytam o te kwestie społeczno-ekonomiczne, bo do niedawna była Pani jedną z liderek ugrupowania bardzo liberalnego gospodarczo. Coś się zmieniło w Pani przekonaniach od czasu członkostwa w Nowoczesnej?

Oczywiście nasze wartości pozostają nadal na swoim miejscu. Ja nadal jestem osobą, która w taki a nie inny sposób postrzega czynniki, które rozbudzają gospodarkę. Stawiam sobie priorytety takie jak obniżanie podatków, uproszczanie prawa, wspieranie przedsiębiorców. To jest dla mnie ważne. Ale oczywiście mamy koalicję, która wymaga pewnego porozumienia. Zawsze jednak będę podpowiadała takie rozwiązania, które są zgodne z duchem liberalnym.

Kamila Gasiuk-Pihowicz
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/ REPORTER

 

To jaki macie pomysł na reformę systemu emerytalnego? Co zrobić, aby młode pokolenie, które jest, albo za chwilę wejdzie na rynek pracy, miało gwarancję uzyskania godnej emerytury? Do ZUS trzeba przecież nieustannie dopłacać z budżetu państwa.

Niewypłacalność ZUS jest olbrzymim zagrożeniem. To będzie wielkie wyzwanie w przyszłości. Oczywiście ja uważam, że solidarność międzypokoleniowa powinna działać w dwie strony. Nie może być tak, że zabezpieczamy przyszłość pokolenia naszych rodziców kosztem wysiłku dzisiejszych 20,30 i 40-latków, którzy będą teraz płacili wyższy ZUS, wyższe podatki, a potem na starość dostaną głodowe emerytury. Trzeba myśleć o rozwiązaniach wspierających aktywność zawodową osób starszych, premiowanie dłuższej pracy. To np. nieopodatkowanie dodatkowego dochodu uzyskanego poza emeryturą. Chodzi o wszelkie działania zachęcające do jak największej aktywności zawodowej. PiS prowadzi politykę, która wypycha kobiety z rynku pracy. Potwierdzają to przecież dane GUS. Wychodzę z założenia, że trzeba zadbać o to, żeby jak najwięcej osób w Polsce pracowało. Proponujemy też premię emerytalną za długi staż pracy w postaci pakietu akcji spółek skarbu państwa. Po przepracowaniu 40 lat, będzie to pakiet o wartości 10 tys. zł, a po 50 latach 20 tys. zł.

W różnych dyskusjach pojawia się też postulat minimalnej emerytury gwarantowanej. Co Pani sądzi o takim rozwiązaniu?

O każdym rozwiązaniu trzeba rozmawiać najpierw z ekspertami. Jestem prawniczką i nie będę arbitralnie rozstrzygała, czy to dobre rozwiązanie czy złe, zanim nie zapoznam się ze szczegółowymi opiniami ekspertów, analizami, symulacjami kosztów.

Mówiła Pani, że w ramach koalicji musicie łączyć różne nurty i szukać kompromisów. Do większości sejmowej będziecie potrzebowali jednak innych podmiotów, np. Lewicy. Będziecie wyprowadzać religię ze szkół razem z Lewicą?

Jestem za przyjaznym rozdziałem państwa od kościoła. Jestem absolutnie zwolenniczką tego, aby to, co związane z kościołem, pozostawało w kościele, a to, co związane z domeną państwa, pozostało świeckie. W mojej ocenie religia nie powinna być finansowana ze środków budżetowych. Jeżeli rodzice chcą, żeby lekcje te odbywały się w szkołach, to nie widzę problemu, ale nie powinny być finansowane z budżetu państwa. Dobrze byłoby, gdyby odbywały się w takich godzinach, żeby nie ingerowały w inne lekcje, czyli powinny być na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, a nie w środku. Ale z tego co wiem, ten temat nie jest objęty konsensusem Koalicji Obywatelskiej. Wśród nas są ludzie o różnych wrażliwościach. To, co nas połączyło, to głębokie przekonanie, że każdy z naszych postulatów będzie mógł być rzetelnie rozważony w debacie publicznej, będzie mógł zostać kiedyś wprowadzony w życie, ale pod jednym warunkiem. Musimy mieć normalnie funkcjonujące państwo. Ustawy muszą być pisane przez ekspertów, oceniane, konsultowane, przechodzić normalne trzy czytania w Sejmie i być dopiero wprowadzane w życie. Obecnie żyjemy w warunkach prawie autorytarnych. Nie chcemy dalej takiej Polski. Chcemy Polski praworządnej, europejskiej. A przykład węgierski pokazuje, że partie demokratyczne, które walczą z partiami o zapędach autorytarnych, mają tylko jedną szansę na wygraną. To pierwsze wybory. Kolejnej szansy nie będzie prawdopodobnie przez dekady. Jeżeli PiS umocni się w kolejnej kadencji, to przejmie kolejne instytucje. Nie będzie żadnej niezależnej od rządu instytucji, która mogłaby mu patrzeć na ręce. Proszę zobaczyć. Przejęli NIK, za chwilę skończy się kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich. Na prawdę mamy teraz ostatnią szansę, żeby w ogóle o takich rozwiązaniach móc rozmawiać i zastanawiać się, czy w ogóle możliwe są do wprowadzenia w Polsce.

Ale nie macie w tej sprawie konsensusu. Trafia tutaj Pani w sedno. Koalicja Obywatelska wydaje się być formacją tak eklektyczną, z ludźmi od prawa do lewa, że zupełnie wewnętrznie niezdolną do rozwiązania szeregu tematów, które w debacie publicznej określa się jako światopoglądowe.

Żyjemy w szczególnym momencie naszej historii. Nie można tego nie zauważać. Ja wysiłek swojego życia włożyłam w współtworzenie partii liberalnej, jaką była Nowoczesna. Ale moje cztery lata w Sejmie, obserwowanie tego tarana, który niszczył polską praworządność, naszą pozycję w Europie, nasze sojusze, to zupełnie zmienia optykę. Musiałabym być szalona, żeby tego nie dostrzec, co się wydarzyło. Tu nie liczą się szyldy poszczególnych partii. Musimy dziś bronić fundamentów polskiej demokracji i naszego miejsca w Unii. To jest tak wyjątkowa sytuacja. Musimy szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli. I przez te cztery lata, udało się zbudować bardzo szeroki front ludzi, którzy rozumieją jak ważna jest demokracja, wolność, jak ważne są niezależne sady. Gdyby nie te tysiące zwykłych ludzi na ulicach polskich miast, a do tego gdyby nie postawa polityków, artystów, działaczy społecznych, publicystów, to ten taran bardzo szybko przejechałby przez polski wymiar sprawiedliwości, a my to wszystko w niektórych obszarach zatrzymaliśmy, a w innych opóźniliśmy. Naszym wspólnym oporem.

Będę jednak kontynuował ten wątek światopoglądowy. Podpisuje się Pani pod słowami Pawła Rabieja, który niedawno nakreślił taką perspektywę: wprowadźmy związki partnerskie, potem małżeństwa homoseksualne, a na końcu adopcję dzieci przez pary homoseksualne?

Tak jak wspomniałam. W tym momencie nie jest to objęte konsensusem Koalicji Obywatelskiej.

To także? Brzmi to trochę jak deklaracja: pomóżcie nam odsunąć PiS od władzy, my cofniemy wszystkie zmiany w wymiarze sprawiedliwości, a potem nie załatwimy już żadnej niewygodnej sprawy.

No nie. Panie redaktorze, ja na początku 2016 roku założyłam w Sejmie zespół ds. reformy wymiaru sprawiedliwości, który zaproponował bardzo szeroki program reform - konkretnych rozwiązań dotyczących sądownictwa. Zawsze mówiłam: trzeba odbudować niezależność sądownictwa, ale jednocześnie proponować konkretne rozwiązania, które poprawią jego funkcjonowanie. Styczeń 2016 roku to złożenie przeze mnie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, prowadzącej do przyspieszenia orzekania i odpolitycznienia Trybunału. Jeden z innych postulatów to możliwość wydawania nakazów zapłaty przez notariuszy. Proponowaliśmy wiele rozwiązań pozytywnych.

Doskonale rozumiem, że obszar wymiaru sprawiedliwości jest Pani mocną stroną, ale ja o co innego pytałem. Chodziło mi o to, co zamierzacie w Polsce zmienić, jak już uporacie się z tym wszystkim, co pozostawi po sobie PiS. Pytam np. o związki partnerskie, sprawę ważną dla być może setek tysięcy ludzi. Twierdzi Pani, że nie ma kompromisu…

Jeśli chodzi o wprowadzenie związków partnerskich, to tu się zgadzamy. Zrealizujemy to. To jest w naszym programie. Jeśli chodzi o kolejne elementy, które pan wymienił, to na tym etapie rzeczywiście Koalicja Obywatelska nie wypracowała jednolitego stanowiska w tym zakresie. A to, że ja mówię o pozytywnych postulatach w obszarze wymiaru sprawiedliwości, wynika z tego, że jestem prawnikiem. Tymi sprawami się zajmuję i czuję się za te obszary odpowiedzialna. W tym obszarze szukałam sojuszników, ekspertów. Wie Pan, ja nie postrzegam roli polityka jako osoby ślizgającej się z tematu na temat. Dla mnie polityk, to osoba która bierze pod pieczę pewny obszar, w którym jest w stanie wypracować konkretne rozwiązania. Dla mnie jest to obszar wymiaru sprawiedliwości.

Niezależnie od Pani specjalizacji, w Sejmie będzie Pani głosować nad rożnymi projektami, nie tylko tymi dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości. Jak zatem zagłosuje Pani w przypadku ustawy o związkach partnerskich, jeżeli takowa się pojawi?

Oczywiście zagłosuję za.

Kamila Gasiuk-Pihowicz
fot. JACEK DOMINSKI/ REPORTER

 

Krąży taki pogląd, że najsilniejszym orężem PiS są: program 500 plus, media publiczne oraz… ludzie kultury próbujący wspierać opozycję.

(Śmiech) Wie Pan… W ostatnich tygodniach kampanii zawsze emocje rosną. Ja mam bardzo dobre doświadczenia, jeżeli chodzi o ludzi kultury i doceniam ich wysiłek. Chociażby Agnieszki Holland, czy Dawida Podsiadło, który przerwał koncert, żeby mówić o klimacie.

Akcja „Nie świruj, idź na wybory” pomogła Koalicji Obywatelskiej?

(Uśmiech)

Nie chce Pani komentować, rozumiem. To zapytam jeszcze, czy również docenia Pani zaangażowanie pani Jachiry w Waszą kampanię?

Pani Jachira była kiedyś, jak rozumiem, satyryczką. Wychodzę z takiego założenia, że pomiędzy byciem politykiem a satyrykiem jest zasadnicza różnica, którą trzeba sobie uświadomić w momencie kiedy podejmuje się decyzję o kandydowaniu. To zupełnie inny poziom odpowiedzialności za słowa i działania. Nie chodzi przecież o to, żeby rozwijać jakąś osobistą rozpoznawalność, która może się odbywać ze szkodą dla całej formacji. Niektóre jej wypowiedzi i działania, jak dla mnie przekraczają pewne granice. Mam nadzieję, że pani Jachira też doszła do takiego wniosku.

Gdy patrzy Pani na bieżącą kampanię z perspektywy czasu, uważa Pani że odejście od tej szerokiej formuły Koalicji Europejskiej, z PSL i SLD, było słusznym rozwiązaniem?

Moje doświadczenia, przykład węgierski, oraz d’hondt, wskazują na to, że koalicja zawsze powinna iść w szerszej formule. Że taka miałaby większe szanse, by pokonać PiS. Uważam jednak, że trzeba walczyć do końca, wygrać i że bardzo mała liczba wyborców, tzn. 100,200 może 300 tys. może zadecyduje finalnie jaki będzie ostateczny wynik tej batalii o europejskość i praworządność.

Rozmawiał Błażej Makarewicz

RadioZET.pl