Schetyna ma pomysł, jak powstrzymać PiS. Mówi o „kordonie bezpieczeństwa”

16.09.2019 11:13
Schetyna
fot. PAP

– Musimy razem z innymi partiami opozycyjnymi mieć minimum 231 mandatów, aby premierem została Małgorzata Kidawa-Błońska – podkreślił w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” lider PO Grzegorz Schetyna. Jak wyjaśnił, celem jest utworzenie „koalicji bezpieczeństwa” – wszyscy przeciw PiS.

Schetyna w opublikowanej w poniedziałek rozmowie wskazał, że Kidawa-Błońska w wyborach będzie zabiegać m.in. o nieaktywnych politycznie wyborców oraz o elektorat kobiecy i lewicowy. „Ja natomiast skupię się na mobilizacji ludzi Platformy i całej Koalicji, struktur i działaczy lokalnych” – wyjaśnił.

Schetyna wierzy w dogonienie PiS

Dopytywany, co musi się stać, aby kandydatka KO objęła funkcję szefowej rządu, Schetyna odparł, że KO musi razem z innymi partiami opozycyjnymi mieć co najmniej 231 mandatów. „Konieczne jest przekonanie, że możemy sformułować rząd i skonsumować wynik wyborczy” – dodał.

Zobacz także

– Kluczowe jest to, by jak najmniej głosów było zmarnowanych, czyli takich, które oddawane są na ugrupowania nieprzekraczające progu. PiS w 2015 r. w zwycięstwie pomogło 7,5 proc. głosów oddanych na koalicję lewicową, która nie weszła do Sejmu – powiedział, dodając, że wierzy w dogonienie w sondażach swoich największych rywali. 

– Ten dystans jest niwelowany i to będzie widoczne w sondażach w drugiej połowie września. To buduje wiarę, że zwycięstwo jest możliwe. Jeżeli my na trwałe wejdziemy na poziom ponad 30 proc., a PiS będzie poniżej 40 proc., to wszystko jest możliwe – stwierdził. 

„Kordon bezpieczeństwa”

Na pytanie, czy alternatywą dla samodzielnego rządu PiS, jest koalicja „kordonu sanitarnego” wokół tej partii, Schetyna odpowiedział, że nazwałby to raczej „koalicją bezpieczeństwa”. „Taką koalicją europejską, tylko złożoną z klubów parlamentarnych, a nie partii politycznych, jak obecnie” – zaznaczył.

Zobacz także

Zastrzegł, że pytaniem pozostaje, co się stanie podczas posiedzenia Sejmu kończącej się kadencji, już po wyborach. „PiS pisze jakiś scenariusz i być może to Jarosław Kaczyński jest kandydatem na premiera. Pogłoski są takie, że jeśli wynik nie będzie dla PiS satysfakcjonujący, może dojść do wymiany szefa rządu” – dodał polityk.

– Moim zdaniem PiS, jeśli po wyborach nie będzie miał wystarczającej liczby posłów do powołania rządu, będzie chciał wykorzystać ten czas do podjęcia twardych politycznych decyzji. Obstawiam, że może wskazać Kaczyńskiego na premiera. Ten miałby owe 30 dni na działania, np. podkupowanie posłów z innych klubów – ocenił Schetyna.

Co się wydarzy w Sejmie po wyborach?

Według Schetyny potem, za nowego Sejmu, „prezydent z pewnością temu premierowi powierzyłby misję tworzenia nowego rządu”. Wymieniając dalsze elementy tego scenariusza, Schetyna stwierdził, że „robią nam się z tego w sumie ponad trzy miesiące, kiedy rządzi prezes PiS”.

Zobacz także

Na uwagę, że obecnie samodzielna większość PiS wydaje się prawdopodobna, Schetyna odparł, że gdyby PiS był tego pewien, „to nie robiłby numeru ze zwoływaniem Sejmu po wyborach”. „To bez precedensu. Nieprzypadkowo tak wiele mówi się o konfliktach wewnątrz PiS” – dodał.

RadioZET.pl/PAP