Zamknij

Zabójstwo Pawła Adamowicza. To już koniec obserwacji Stefana W.

09.06.2021 16:03
Zdjęcie Pawła Adamowicza
fot. Artur BARBAROWSKI/East News

Prokuratura wciąż nie wie, czy podejrzany o zabójstwo Pawła Adamowicza Stefan W. był w chwili ataku poczytalny. Trzeci zespół biegłych zakończył właśnie badania. Opinia ma być gotowa w ciągu kilku tygodni. 

Od śmierci Pawła Adamowicza minęło niemal 2,5 roku. Prezydent Gdańska na oczach gdańszczan został zaatakowany nożem na scenie ustawionej na Targu Węglowym podczas "światełka do nieba" z WOŚP.  Ta noc, z 13 na 14 stycznia 2019 roku, wstrząsnęła całą Polską. Jest połowa 2021 roku, a podejrzany o zabójstwo Stefan W., dotąd nie został oskarżony.

9 czerwca rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała media, że trzeci zespół biegłych psychiatrów zakończył w Zakładzie Karnym w Łodzi obserwację Stefana W. Opinia ma być gotowa w ciągu kilku tygodni. 

Stefan W. był czy nie był poczytalny w chwili ataku na Adamowicza?

Decyzję o powołaniu trzeciego już zespołu ekspertów, podjęła pod koniec ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która prowadzi śledztwo po zabójstwie prezydenta Gdańska. - Biegli mają teraz kilka tygodni na sporządzenie opinii na temat stanu poczytalności podejrzanego - mówiła Wawryniuk.

Wcześniej prokuratura informowała, że dwa zespoły biegłych wydały w sprawie opinie zwierające odmienną ocenę stanu poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia zarzuconego mu zabójstwa. Według śledczych "podjęte przez prokuratora czynności nie doprowadziły do wyjaśnienia i wyeliminowania sprzecznych wniosków". Z tego powodu prokuratura powołała trzeci zespół biegłych.

Ponad 2 lata od ataku na Pawła Adamowicza

Wieczorem 13 stycznia 2019 r. 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wbiegł na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiegł przez podest i zadał mu kilka ciosów nożem. Po zamachu mężczyzna podnosił w górę ręce w geście zwycięstwa. Zanim został zatrzymany chodził po scenie.

Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację; zmarł 15 stycznia, nie odzyskując przytomności. Sekcja zwłok wykazała, że miał trzy głębokie rany – jedną w okolicy serca i dwie brzucha.

Jeśli biegli orzekną, że Stefan W. był poczytalny w chwili zamachu, trafi przed sąd, a za zabójstwo grozi dożywotnie więzienie.

RadioZET.pl/PAP