Zamknij

Zapytali Jarosława Kaczyńskiego o sprawę Mejzy. Krótka odpowiedź szefa PiS

08.12.2021 17:20
Jarosław Kaczyński
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Jarosław Kaczyński skomentował sprawę Łukasza Mejzy. Zapytany przez reportera TVN24, czy na tym polityku opiera się rząd Zjednoczonej Prawicy, stwierdził: "nie sądzę". - Życie jest brutalne, różni posłowie trafiają do Sejmu - mówił z kolei wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Nie milkną echa po środowej konferencji wiceministra sportu. Łukasz Mejza zabrał głos po raz pierwszy po publikacji Wirtualnej Polski. Chodzi o jego firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych na raka, Alzheimera czy Parkinsona.

Jak twierdzi portal, Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, w tym dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak zarówno w Polsce, jak i na całym świecie uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według portalu interes Mejzy nie wypalił, za to pozostawił po sobie wielu oszukanych pacjentów i ich rodziny.

W środę wiceminister sportu zorganizował konferencję prasową, podczas której przekonywał, że cała sprawa jest wymierzonym w niego atakiem, którego prawdziwym celem jest obalenie rządu. Po konferencji Mejzy na Twitterze zawrzało. "Bezwstyd", "kompromitacja" - pisali politycy.

Kaczyński i Terlecki komentują aferę Mejzy

Terlecki, pytany w środę przez dziennikarzy o sprawę Mejzy, odparł, że nie widział konferencji, ale czeka na informację służb w sprawie doniesień dotyczących wiceministra sportu. - Słyszałem o występie, że tak powiem, osoby, która poddana została terapii - dodał Terlecki, nawiązując do wspólnika Mejzy, który także zabrał głos podczas konferencji. Terlecki dopytywany był, czy nie czuje obrzydzenia w związku z tym, że Zjednoczona Prawica musi opierać się na ludziach takich jak Łukasz Mejza. - Życie jest brutalne. Różni posłowie trafiają do Sejmu - odpowiedział Terlecki.

Podobne pytanie zadano szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zapytany, czy rząd Zjednoczonej Prawicy opiera się na pośle i wiceministrze sportu Łukaszu Mejzie, odpowiedział krótko: "nie sądzę".

Podczas środowej konferencji prasowej Mejza zapowiedział, że będzie bronił swojego dobrego imienia na drodze prawnej. Poinformował też, że ma już gotowe kilkadziesiąt wniosków o zaprzestanie naruszania jego dobrego imienia oraz o sprostowania. Ocenił, że "mamy do czynienia przez ostatnie dni z największym atakiem politycznym po 1989 roku, atakiem na Zjednoczoną Prawicę i atakiem na większość rządową". - Atak ten jest wymierzony we mnie, ale jego celem jest obalenie większości rządowej - powiedział Mejza.

Mejza zasiada w Sejmie od marca tego roku, kiedy objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Po wejściu do Sejmu Mejza nie przystąpił do klubu Koalicji Polskiej-PSL i pozostał niezrzeszony. Wiceministrem sportu jest od października - objął funkcję z rekomendacji Partii Republikańskiej.

RadioZET.pl/PAP - Mateusz Mikowski, Grzegorz Bruszewski

C