Zamknij

Ziobro o aresztowaniu aktywistki. "Organy ścigania zrobiły, co do nich należy"

08.08.2020 13:04
Zdjęcie ilustracyjne
fot. PAP/Radek Pietruszka

Politycy opozycji stoją po stronie bandytyzmu. To jest rzecz niesłychana - powiedział w sobotę Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości odniósł się tym samym do aresztowania aktywistki Margot, protestu związanego z jej zatrzymaniem oraz wsparcia polityków opozycji, którego udzielili aresztowanej. Tymczasem komisarz ds. praw człowieka Rady Europy Dunja Mijatović apeluje o uwolnienie aktywistki. Zdaniem komisarz, fakt zatrzymania Margot wysyła niepokojący sygnał jeśli chodzi o wolność słowa w Polsce i prawa osób LGBT.

Zbigniew Ziobro podczas konferencji prasowej w sobotę skomentował kwestię aresztowania aktywistki Margot z kolektywu "Stop Bzdurom" oraz odniósł się do brutalnych działań policji, do których doszło wobec protestujących w piątek wieczorem w Warszawie.

Organy ścigania zrobiły, co do nich należy. Doprowadziły do zatrzymania (...) Politycy opozycji nie stoją po stronie prawa, nie stoją po stronie niezawisłych sądów, nie stoją po stronie napadniętego, bezbronnego człowieka(…) Stoją po stronie bandytyzmu i chuligaństwa i domagają się tolerancji, zrozumienia, akceptacji i pewnie w finale uniewinnienia jednego ze sprawców tego kryminalnego czynu. To jest rzecz niesłychana

- mówił prokurator generalny.

Środek miasta, biały dzień. Pobicie i napaść na człowieka dokonane przez grupę osób. Jeden ze sprawców posługiwał się nożem. To nie jest slams z Ameryki Południowej, to jest serce Europy

- stwierdził.

To jest bandytyzm, a obrona bandytyzmu przez polityków jest rzeczą niesłychaną, wzywam ich do tego, by przeprosili, by się opamiętali (...) Jeśli takie zachowania będą akceptowane, nie wiem, do czego to może doprowadzić, na pewno do bardzo złych konsekwencji

- dodał.

Nie sądziłem, że dojdzie do takich czasów w Polsce, żeby politycy opozycji nie wstydzili się mówić takich słów, jakie mówią, kierować zarzutów pod adresem nie tylko policji, nie tylko prokuratury, ale nawet tych sądów, które całkiem niedawno wychwalali pod niebiosa, mówiąc o niezawisłych sądach

- powiedział.

To jest bandytyzm, a obrona bandytyzmu przez polityków jest rzeczą niesłychaną i wzywam ich do tego, aby przeprosili funkcjonariuszy policji, prokuratury, sądów i przeprosili przede wszystkim człowieka, który został napadnięty i przeprosili tych ludzi, którzy z boku to wszystko widzieli i byli przerażeni tym, co się dzieje w środku Warszawy

- powiedział minister.

W przypadku Michała Sz. mamy do czynienia z przestępstwem, jest podejrzany m.in. o brutalne zaatakowanie działacza fundacji pro-life i niszczenie mienia (...) Policjanci wykonywali zadania zlecone przez sąd, działali profesjonalnie

– zaznaczył.

Komisarz ds. praw człowieka Rady Europy apeluje o uwolnienie Margot

Tymczasem Komisarz ds. praw człowieka Rady Europy Dunja Mijatović zaapelowała w sobotę o "natychmiastowe uwolnienie" aktywistki Margot, wobec którego sąd zastosował w piątek dwumiesięczny areszt. Zdaniem komisarz, ten fakt wysyła niepokojący sygnał, jeśli chodzi o wolność słowa w Polsce i prawa osób LGBT.

Zobacz także

Swoje stanowisko komisarz ds. praw człowieka Rady Europy wyraziła na Twitterze. Jak dodała, aktywista został zatrzymany za "zablokowanie propagującej nienawiść furgonetki anty-LGBT oraz nałożenie tęczowych flag na warszawskie pomniki".

Zobacz także

Według prokuratury, Margot podejrzana jest o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Zobacz także

Wpis Mijatović skomentował wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. "Mówiłem wczoraj, że lewactwo europejskie ruszy w obronie chuligana Michała Sz..." – napisał.

W połowie lipca, zgodnie z decyzją sądu wobec Sz. zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł. Margot została wcześniej zatrzymana przez policję. Postawiono jej zarzuty w związku z czynnym udziałem w zbiegowisku przy ul. Wilczej. Sz. zarzucono, że 27 czerwca "wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami uszkodziła samochód marki renault master poprzez przecięcie opon, pocięcie plandeki, urwanie lusterka, oderwanie tablicy rejestracyjnej, uszkodzenie kamery cofania oraz pobrudzenie pojazdu farbą". Łączna wartość strat - jak poinformowała prokuratura - wyniosła ponad 6 tys. zł na szkodę Fundacji "Pro-Prawo do Życia".

Aktywistce zarzucono również, że w trakcie zajścia przewróciła Łukasza K. na chodnik, czym spowodowała u niego obrażenia pleców i lewego nadgarstka. "Zarzut obejmuje także stosowanie przemocy polegającej na szarpaniu i popychaniu Łukasza K. w celu zmuszenia pokrzywdzonego do zaprzestania nagrywania przebiegu zdarzenia" - informowała prokuratura.

W związku z decyzją sądu, w piątek po południu przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii odbył się protest. Protestujący przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją - zaatakowany został m.in radiowóz. Policja zatrzymała łącznie 48 osób. W sprawie zatrzymanych interweniowali na komisariatach policji posłowie KO oraz Lewicy. Zdaniem posłanki KO Klaudii Jachiry akcja policji "nie miała nic wspólnego z państwem prawa". "To była łapanka" - stwierdziła Jachira.

RadioZET.pl/PAP