Zdjęła krzyż w szkole, wygrała w sądach. Ziobro złoży skargę nadzwyczajną

21.02.2020 00:01
Szkoła krzyż
fot. PRZEMYSLAW GETKA/REPORTER

Pani Grażyna Juszczyk, emerytowana nauczycielka z Krapkowic, bez wątpienia czuje że żyje w państwie wyznaniowym. Wystarczyło, że kilka lat temu zdjęła w szkolnej salce krzyż, a jej sprawa poruszyła machinę państwa. Nie zgodziła się na dyscyplinarkę, a rację przyznały jej sądy wszystkich instancji, aż po Sąd Najwyższy. Teraz do sprawy wrócił Zbigniew Ziobro - złożył skargę nadzwyczajną.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Gdy wydawało się, że temat jest zamknięty, o sprawie „krzyża” przypomniał sobie Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny skorzystał z dodatkowego narzędzia prawnego (przegłosowanego za rządów PiS) i złożył tzw. skargę nadzwyczajną. Dąży do unieważnienia pierwszego z wyroków i zmianę kwalifikacji sprawy.

Emerytowana nauczycielka czuje, że chodzi o coś więcej niż wygranie ze zwykłym obywatelem.

Zobacz także

Prokuratorowi generalnemu chodzi przede wszystkim o to, by w archiwach polskiego sądownictwa nie istniał wyrok potwierdzający, że większość katolicka dyskryminowała osobę bezwyznaniową

 – powiedziała nauczycielka w rozmowie z NaTemat.pl.

Zobacz także

Sprawa sięga 2013 roku. Krzyż został zdjęty z salki nauczycielskiej po odjeździe biskupa. Gdy zauważono, że za jego zdjęcie odpowiada nauczycielka, spotkał ją ostracyzm i wykluczenie. Kobieta postanowiła walczyć o dobre imię przed sądami. I wygrywała.

Emerytowana nauczycielka nie ma wątpliwości, że skarga Ziobry to kolejny przykład dyskryminacji niewierzących przez państwo. Polska ma wpisany w Konstytucję rozdział władz państwa od kościoła, do tego obowiązuje - przynajmniej na papierze - konkordat ze Stolicą Apostolską.

Prześladuje mnie organ państwa tylko z tego powodu, że nie wyznaję religii większości. Panu Ziobrze nie podoba się moja sprawa, bo cała ta zaistniała sytuacja pokazała, jak daleko potrafi się posunąć większość katolicka, gdy ktoś sprzeciwi się zawłaszczaniu przez nią przestrzeni świeckiej

– oceniła w „Fakcie”.

Śledczy przyznają, że sprawa wróci do sądu I instancji. Wnoszą, by rozpatrzono ją pod względem nie dyskryminacji, a nieregulaminowego zachowania nauczycielki.

Zobacz także

Kobieta zeznawała, że zdjęła krzyż, bo chciała sprawdzić reakcję pozostałych nauczycieli

- cytował prokurator Ewę Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej „Fakt”.

RadioZET.pl/Natemat.pl/Fakt.pl