Zamknij

Rząd majstruje przy Kodeksie wyborczym. Ma powstać Centralny Rejestr Wyborców

21.11.2022 15:54

Rząd przesłał do Sejmu projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego, który zakłada utworzenie Centralnego Rejestru Wyborców. Autorzy projektu tłumaczą, że nie wprowadza on zmian w zakresie zasad prawa wyborczego. Z kolei opozycja ostrzega, że to "wstęp do zmiany ordynacji".

Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

PiS twierdzi, że proponowane zmiany w Kodeksie wyborczym dotyczą jedynie "niezbędnego zakresu przepisów w celu umożliwienia przetwarzania danych w Centralnym Rejestrze Wyborców i obsługi wyborców z wykorzystaniem tego rejestru".

Rząd majstruje przy Kodeksie wyborczym

Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, obecna decentralizacja rozwiązań (blisko 2,5 tys. baz danych o wyborcach) generuje liczne problemy z organizacją wyborów, w związku z uprawnieniami wyborców m.in. do możliwości wyboru miejsca głosowania.

Konieczność przekazywania zawiadomień między gminami o zmianach miejsca głosowania wyborców wymaga bardzo dużego zaangażowania urzędników samorządowych w proces dopisywania oraz skreślania wyborców ze spisów wyborców przed wyborami, a także powiadamiania wyborców o dokonanych czynnościach. Wiąże się to się także z ryzykiem figurowania danego wyborcy w więcej niż jednym rejestrze lub spisie wyborców. Rozproszenie informacji utrudnia również – jak zaznaczono – proces organizacji wyborów za granicą.

Remedium na powyższe problemy – oceniono w uzasadnieniu – jest budowa Centralnego Rejestru Wyborców. Dodano, że daje on wiele korzyści, w tym jednolite rozwiązanie informatyczne dla wszystkich gmin przy organizacji wyborów. "Każdy wyborca jest ujęty w jednym rejestrze w konkretnym obwodzie i okręgu" – napisano.

Ponadto – dodano – integracja z rejestrem PESEL jako rejestrem referencyjnym spowoduje automatyczne dopisanie wyborcy do obwodu głosowania na podstawie adresu zameldowania.

Centralny Rejestr Wyborców. "Wstęp do zmiany ordynacji"

Opozycja ostrzega, że planowane przez rząd zmiany w Kodeksie wyborczym to "preludium do zmiany ordynacji wyborczej". – Jeżeli mamy pełną bazę to możemy ją wykorzystać tak, jak chcemy. Możemy powiedzieć, że w tym okręgu będzie o trzy mandaty mniej, a w innym więcej – mówi "Wyborczej" poseł PO Cezary Tomczyk.

– Zabierzemy trzy mandaty Warszawie, Wrocławiowi, Poznaniowi, a damy na przykład do okręgu o większym poparciu dla PiS. W skali kraju można zyskać 20, 30 mandatów – tłumaczy.

loader

RadioZET.pl/PAP/Gazeta Wyborcza