Zamknij
Dlaczego toasty wznosimy szampanem, a nie naszą wódką?
Dlaczego toasty wznosimy szampanem, a nie naszą wódką?
fot: RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER/East News
(NIE)DOCENIONE DOBRO NARODOWE

Dlaczego nasz prezydent nie wita gości wódką?

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka Redaktor Radia Zet
20.01.2022 22:36

Nie każda produkowana w Polsce wódka może nazywać się Polską Wódką*.  To nasz trunek narodowy, o którym po pierwsze, wciąż niewiele wiemy, a po drugie, często się go wstydzimy. Wizerunek Polaków nadmiernie spożywających alkohol wciąż ciąży na chronionej Polskiej Wódce.

Wódka towarzyszy naszemu narodowi od wieków. Trunek ten wykorzystywany był w medycynie, służył produkcji kosmetyków, ale przede wszystkim odegrał wielką rolę w kształtowaniu naszych narodowych tradycji i kultury. Dziś, choć jest to produkt Chroniony Oznaczeniem Geograficznym (innymi słowy niepodrabialny w Polsce i w kilkudziesięciu krajach świata), to Polakom wódka kojarzy się raczej z brakiem kultury.

Łatka narodu upijającego się od lat zaburza wizerunek Polski i Polaków. Branża mówi jednogłośnie: to mit, przez który nasze dobro narodowe nie może się przebić. Problem alkoholizmu w Polsce nie pozostaje jednak mitem, stąd próba obrony przez branżę tego właśnie dobra narodowego wydaje się karkołomnym zadaniem.

Mało wiemy o wódce

Instytut badawczy SW research na zlecenie Stowarzyszenia Polska Wódka w listopadzie 2021 roku sprawdził, co Polacy wiedzą o Polskiej Wódce, czyli o narodowym trunku pod ochroną. Z badania wynika, że w czołówce skojarzeń związanych z Polską podium zamyka właśnie Polska Wódka (27 proc. wskazań). Ponad połowa ankietowanych wskazała na Jana Pawła II (57,8 proc.), zaś na kolejnym miejscu znalazł się Robert Lewandowski (45,7 proc.) wskazań. Inne skojarzenia respondentów związane z naszym krajem to m.in. muzyka Chopina, Solidarność, Wałęsa, pierogi, bigos i disco polo.

O ile nie dziwi fakt, że wódka jest nam znana, chętnie obdarowujemy ją znajomych i częstujemy ją obcokrajowców, o tyle wielu respondentów nie potrafiło wskazać definicji Chronionego Oznaczenia Geograficznego Polska Wódka/PolishVodka. Być może większość z nas nie odróżni na półce sklepowej oryginalnej Polskiej Wódki od wódki z Polski.

Oznaczenia geograficzne dają odbiorcy gwarancję jakości danego produktu. Zapewniają konsumenta, że nie ma do czynienia z tańszą podróbką, a oryginalnym produktem. By Polska Wódką mogła nazywać się w ten sposób, musi spełniać wymogi określone przez ustawodawcę. Znowelizowana definicja Polskiej Wódki z 13 stycznia 2013 roku mówi, że musi być ona wytworzona z tradycyjnych polskich zbóż (żyto, jęczmień, owies, pszenica, pszenżyto) lub ziemniaków, a wszystkie etapy produkcji muszą odbywać się na terenie Polski. Taką definicję potrafiło przytoczyć jedynie nieco ponad 12 proc. badanych.

Tylko co piąty Polak wie, że Polska Wódka jest chroniona. Więcej ankietowanych potrafiło jednak wskazać na zagraniczne alkohole z Chronionym Oznaczeniem Geograficznym aż 48,4 proc. wskazało Szkocką Whisky, 38 proc. –Irlandzką Whiskey  i 35,8 proc. – Tequilę. Czy lepiej znamy zagraniczne trunki, niż Polską Wódkę? Być może problem tkwi w niedostatecznej promocji naszych dóbr narodowych.

Jeśli zakaz, to dla wszystkich

Zgodnie z art. 13 ustawy o wychowaniu w trzeźwości, na terenie Polski zabrania się reklamy i promocji napojów alkoholowych… z wyjątkiem piwa. Branża alkoholi mocnych dziwi się obowiązującym przepisom i zwraca uwagę na nierówne traktowanie przedsiębiorców.

- Alkohole mocne, ale także i wina, mają zakaz reklamy w mediach. Nie wiadomo dlaczego nasz ustawodawca założył, że etanol (C2H5OH)  zawarty w piwie, jest inny niż ten w winie, whisky czy wódce. Państwo nie powinno przyjmować roli strażnika, który wie lepiej, co dorosły konsument powinien robić – mówił Andrzej Szumowski, prezes Stowaszyszenia Polska Wódka.

 

Czego Polacy nie wiedzą o wódce?
fot. Pawel Michalowski/Shutterstock

Przedstawiciel branży dodał, że forma komunikacji z konsumentem jest  ograniczona. - Zostaje nam półka sklepowa czy półka w barze. Alkohol bez względu na to w czym podany czy sprzedawany, jest taki sam, nie można dzielić alkoholi na lepsze i gorsze, szkodliwe i nieszkodliwe. Gdyby to ode mnie zależało, doprowadziłbym do sytuacji, w której albo wszystkim wolno się reklamować, albo nikomu. Wszyscy producenci alkoholu powinni mieć takie same prawa w tym zakresie – podsumował ekspert.

Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy niejednokrotnie wskazywał na preferencyjne traktowanie piwa przez polskiego ustawodawcy. Przykład? Podwyżka akcyzy, która w większym stopniu odbije się na gorzelnikach, niż piwowarach. „Zgodnie z propozycjami rządu, w ciągu kolejnych sześciu lat akcyza na mocne alkohole wzrośnie sumarycznie o 40-45 proc. To oznacza, że półlitrowa butelka wódki będzie kosztować 50 zł” – wskazywał w komunikacie Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

 Nie w restrykcjach jednak problem, a w braku edukacji. Zakazujemy reklamy wódki, podnosimy akcyzę, a nie edukujemy na temat odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu

- Jeśli płacimy kilkukrotnie wyższą akcyzę niż producenci piwa, po które Polacy częściej sięgają, to pytamy, dlaczego płacą mniej? Piwo jest traktowane w sposób pobłażliwy. My będziemy płacili znacznie więcej, bo kilka złotych za butelkę, a piwo drożeje o parę groszy – podsumował Szumowski.

Przypomnijmy, że wyższa akcyza, czy tzw. opłata od małpek, czyli alkoholi mocnych w butelkach o pojemności do 300 ml, zgodnie z wolą ustawodawcy, miała wpływać na prozdrowotne wybory Polaków. Czy rzeczywiście tego typu ograniczenia pomogą w walce z problemem alkoholowym? Eksperci obawiają się, że zakazy zwiększą jedynie szarą strefę, na czym nie zyska ani budżet, ani nasze zdrowie.

Alkoholizm w Polsce a spożycie wódki

Najnowszy raport OECD Health at a Glance 2021 w rozdziale poświęconym spożyciu alkoholu szacuje, który kraj może mieć największy problem z nadmiernym spożyciem. Autorzy opracowania na podstawie danych sprzedażowych oszacowali, że w krajach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, średnio spożywa się rocznie 8,7 litra alkoholu na osobę. To wynik z 2019 roku, podczas gdy w 2009 roku średnie spożycie wynosiło ponad 9 litrów na głowę. Są jednak kraje, w tym Polska, które od tej średniej nieco odbiegają.

Tyle litrów alkoholu wypijamy każdego roku
fot. OECD

 

Z danych OECD wynika, że Łotwa może mieć największy problem z alkoholem (prawie 13 litrów na mieszkańca). Powyżej 11 litrów piją Czesi, Austriacy, Francuzi, Węgrzy, Litwini i Słoweńcy. Tuż za nimi jest Polska, w której wyjątkowo na przestrzeni ostatniej dekady spożycie alkoholu wzrosło. 

Co najczęściej piją i pili Polacy? Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przeliczyła, ile litrów alkoholu w danym trunku wypijamy każdego roku. W założeniach przyjęto, że  piwo zawiera 5,5 proc. alkoholu, a wino 12 proc. Weźmy pod lupę pandemiczny, 2020 rok.

Polacy wypili średnio 9,6 litrów alkoholu na osobę, przy czym:

  • 3,7 litra znajdowało się w wyrobach spirytusowych
  • 0,7 l. w winie
  • I ponad 5 litrów w piwie.

Struktura spożycia napojów alkoholowych w procentach w przeliczeniu na 100 proc. alkoholu w 2020 roku wskazuje bowiem na największy udział piwa w spożyciu alkoholu ogółem (53,5 proc.). Wyroby spirytusowe z wynikiem 38,5 proc. zajmują drugie miejsce, zaś podium zamykają wina z 8 proc. udziałem.

- Opinia publiczna w Polsce utożsamia problem alkoholowy z wódką. To jeden z elementów całej gamy produktów alkoholowych, ale wódka nie może wyłącznie odpowiadać za problemy związane z nadużywaniem alkoholu – mówił Szumowski.

Przedstawiciel branży podał przykład walki z alkoholizmem w Stanach Zjednoczonych w minionym wieku. Prohibicja, czyli zakaz produkcji i sprzedaży alkoholu, jak mówił Szumowski, jedynie pomógł mafii.  - Al Capone na obrocie nielegalnych trunków dorobił się fortuny. Nie w restrykcjach jednak problem, a w braku edukacji. W Polsce jest ten sam problem, zakazujemy reklamy wódki, podnosimy akcyzę, a nie edukujemy na temat odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu – dodał przedstawiciel branży. 

Alkohol, zarówno ten zawarty w piwie, winie, jak i w wódce, może prowadzić do uzależnienia i długofalowego, trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Na pytanie o „bezpieczną ilość” alkoholu PARPA odpowiada, że nawet małe ilości tej substancji wpływają na nasz organizm. „Alkohol ma właściwości drażniące. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego. Jednak zbyt duża ilość alkoholu pogarsza lub całkowicie zatrzymuje procesy trawienne, wpływa na zahamowanie łaknienia” – podaje PARPA.

Nadmiar alkoholu podnosi też ciśnienie krwi, co zwiększa ryzyko zawału serca i w konsekwencji może prowadzić do śmierci. „U każdego pijącego, nawet niezbyt duże ilości alkoholu, może dochodzić do odkładania tłuszczu w komórkach wątroby. Kiedy alkohol pojawia się we krwi cała czynność wątroby koncentruje się na metabolizowaniu alkoholu, co powoduje zahamowanie innych procesów, w tym utrzymywania właściwego poziomu cukru we krwi” – podaje PARPA

To tylko niektóre skutki spożywania alkoholu. Przyjmowanie go w nadmiarowych ilościach prowadzi do uzależnienia, które trwale wyniszcza nie tylko organizm, ale i psychikę, co często odbija się także na zdrowiu bliskich osoby uzależnionej.

Toasty z francuskim szampanem

Książę Karol promuje szkocką Whisky, a premier Węgier podczas lunchu z premierem Mateuszem Morawickim poczęstował polskiego szefa rządu Tokajem. Czy polski rząd także chwali się naszą wódką? Jak zaznaczają przedstawiciele branży spirytusowej, każdy naród chwali się własnym narodowym trunkiem, tylko nie Polska.

Wódka dobrze radzi sobie jako produkt eksportowy, o czym świadczą dane handlowe. Główny Urząd Statystyczny podał, że w minionym roku wartość eksportu tego trunku wyniosła prawie 482 mln zł.

 

Książę Karol często pokazuje się ze szklanką szkockiej
fot. Jane Barlow/Press Association/East News

–Polska Wódka to narodowy trunek, produkt premium, którym możemy szczycić się na arenie międzynarodowej. Niestety, chociaż faktem jest, iż Polska to największy producent wódki w UE, to Polska Wódka/PolishVodka, chronione oznaczenie geograficzne,  stanowi tej produkcji i eksportu niewielki procent – mówi Andrzej Szumowski.

Tylko około 5 proc. wódki produkowanej w Polsce spełnia kryteria Polskiej Wódki.

Bogdan Gałązka, Specjalista z zakresu rekonstrukcji historycznej, marketingu kultury, organizacji inicjatyw związanych z promocją turystyki, mówił o tym, jak wódka ukształtowała naszą kulturę.

- Historia, tradycje i jakość produktu są niezwykle ważne dla kulinarnej rekonstrukcji historycznej, są też koniecznym elementem rozwoju turystyki kulinarnej w Polsce. Chronione Oznaczenia Geograficzne, takie jak Polska Wódka, mogą być doskonałą wizytówką naszego kraju. Nie możemy sobie pozwolić na niezauważanie ich potencjału. Każdy z produktów z Chronionym Oznaczeniem Geograficznym to gwarancja jakości i wiedzy dotyczącej produkcji i receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Szanujmy to i odpowiednio wykorzystajmy –  apeluje ekspert. Dodał, że promocji wódki towarzyszy krzywdzący stereotyp, który sugeruje, że Polacy upijają się tym właśnie alkoholem.

- Wszystko w nadmiarze szkodzi. Tak długo, jak tego nie zrozumiemy, będziemy szukać winowajców, a póki co obrywa się wódce. Naszemu trunkowi narodowemu szkodą stereotypy.  Mówimy „pijany jak Polak”, choć można wymienić inne kraje, gdzie spożycie alkoholu jest większe. Z jakiegoś powodu nie walczymy z tym stereotypem. Nauczyliśmy się, że alkohol tylko zniewala i upokarza – mówił Bogdan Gałązka.

Zdaniem eksperta przywykliśmy do tego, by celebrować picie wina, doszukiwać się w nim smaku i podawać ten trunek z należytym szacunkiem. – Dlaczego analogicznie nie postępujemy z wódką? – pyta Bogdan Gałązka.

Reprezentanci naszego narodu z jakiegoś powodu nie mogą przekonać się do wódki, myśląc, że to coś wstydliwego i nieeleganckiego. Wznosimy toasty szampanem lub winem, jakby po nich głowa nie bolała. Wódkę zwykle odrzucamy. Dlaczego nasz prezydent nie wita swoich gości wódką?

Andrzej Szumowski dodał, że „jesteśmy mistrzami świata w deprecjonowaniu tego, co nam historia i tradycja dała”. Przypomniał, że mimo wartości wódki dla naszej kultury i historii, Polacy wciąż wznoszą toasty winem czy  szampanem. Ekspert wskazuje także, że politycy często, promują chętniej zagraniczne alkohole niż krajowe. - Nie mamy nic przeciwko koniakowi, winom czy whisky. Proszę jedynie o należne miejsce w działaniach promocyjnych, w tworzeniu dumy narodowej, dla tradycyjnych polskich alkoholi: miodu, nalewek i wódki. Japońscy dyplomaci zadeklarowali, że będą promować w Europie wołowinę Kobe i Sake. Chciałbym usłyszeć polskich dyplomatów, którzy zapewnią, że będą promować Polskę zagranicą poprzez wódkę, nalewkę i polski miód – mówił Szumowski.

Zdaniem Bogdana Gałązki polscy dyplomaci powinni sięgać po wódkę, a nie zagraniczne trunki, celem promocji naszego kraju.

- Reprezentanci naszego narodu z jakiegoś powodu nie mogą przekonać się do wódki, myśląc, że to coś wstydliwego i nieeleganckiego. Wznosimy toasty szampanem lub winem, jakby po nich głowa nie bolała. Wódkę zwykle odrzucamy. Dlaczego nasz prezydent nie wita swoich gości wódką? – podsumował ekspert.

*Polska Wódka/Polish Vodka – oznaczenie pochodzenia geograficznego produktu

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka

Ekonomistka i dziennikarka z wykształcenia i zamiłowania. Najlepiej czuje się w biznesie. Lubi podatki - niekoniecznie płacić, lecz zgodnie z misją dziennikarza – objaśniać. Wcześniej związana z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Obecnie pracuje w redakcji portalu RadioZET.pl. Interesuje się klasyką rocka, sporami politycznymi i historią myśli ekonomicznej.

katarzyna.witwicka@radiozet.pl
Twitter: https://twitter.com/KWitwicka

C