Harcerki zginęły podczas nawałnicy. Po tragedii na obozie w Suszku kolejna osoba z zarzutami

01.04.2019 17:09
Harcerki zginęły podczas nawałnicy. Po tragedii na obozie w Suszku kolejna osoba z zarzutami
fot. Piotr Hukalo/East News

Po tragicznej śmierci dwóch harcerek w Suszku w sierpniu 2017 roku kolejna osoba usłyszała prokuratorskie zarzuty. To Mateusz I., komendant obozu harcerskiego. Prokuratura Okręgowa w Słupsku zarzuciła mu w poniedziałek niewłaściwą organizację obozu i akcję ewakuacji.

Do tragedii w Suszku doszło w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku, kiedy przez Bory Tucholskie przeszła nawałnica. Dwie harcerki przebywające na obozie organizowanym przez ZHR z Łodzi, 13-letnia Asia i 14-letnia Olga, zostały przygniecione przez drzewo. Prawie 40 osób z obrażeniami trafiło do szpitali.

Pierwsze zarzuty w sprawie w styczniu tego roku. Usłyszał je były szef zarządzania kryzysowego w starostwie powiatowym w Chojnicach. 67-letni Andrzej N. miał nie przekazać informacji o załamaniu pogody, którą wcześniej uzyskał. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu do 3 lat więzienia.

Zobacz także

Miesiąc później zarzut narażenia uczestników obozu harcerskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia usłyszał zastępca komendanta obozu. Chodzi między innymi o błędy przy organizacji obozu i oznaczaniu dróg ewakuacyjnych. Włodzimierz D. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Komendant obozu Mateusz I. już wtedy miał usłyszeć zarzuty, ale do prokuratury nie przyjechał, bo był w trakcie Rejsu Niepodległości na Darze Młodzieży. Zarzuty postawiono mu więc dopiero teraz, 1 kwietnia.

Mateuszowi I. zarzucono umyślne narażenie uczestników obozu harcerskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz doprowadzenie do nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch harcerek i nieumyślnego spowodowania różnego obrażeń ciała u kolejnych kilkudziesięciu harcerzy.

rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk

Chodzi m.in. o złą organizację obozu i niewłaściwą akcję ewakuacyjną podczas nawałnicy. Komendantowi obozu grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP