Nieznane siły modyfikują nam pogodę? Posłanka Kukiz’15 pisze do rządu

Redakcja
01.08.2018 15:06
Barbara Chrobak i Elżbieta Zielińska
fot. Stanisław Kowalczyk/East News

Obalona przez naukowców teoria spiskowa dotycząca kontrolowania pogody za pomocą rozpylania szkodliwych substancji stała się przedmiotem interpelacji poselskiej Barbary Chrobak z Kukiz’15. „Czy nad terytorium Polski odbywają się za wiedzą rządu programy modyfikacji pogody i zarządzania promieniowaniem słonecznym” – pyta w oficjalnym dokumencie posłanka. Jej zdaniem zagadnienie to w ogóle nie jest poruszane przez media w Polsce, a liczba zaniepokojonych tym zjawiskiem wzrasta.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Interpelację do ministrów zdrowia i środowiska posłanka Chrobak wysłała pod koniec czerwca. Polityk Kukiz’15 zwraca w niej uwagę, że z problemem zwrócili się do niej obywatele, a poziom świadomości Polaków w kwestii rozpylania szkodliwych substancji jest coraz wyższy.

„Zgłosili się do mnie obywatele zaniepokojeni procedurą rozpylania w atmosferze szkodliwych substancji z wnioskiem o podjęcie działań w kierunku wyjaśnienia, czy nad terytorium Polski odbywają się za wiedzą rządu programy modyfikacji pogody i zarządzania promieniowaniem słonecznym. Inne nazwy to: chemtrails, smugi chemiczne, geoengineering, geoinżynieria klimatu. Istnieją dziesiątki patentów dotyczących modyfikacji pogody i tworzenia sztucznych chmur poprzez rozpylanie cząstek w atmosferze” – zauważa w interpelacji Barbara Chrobak.

Naukowcy: to bzdura!

Teoria spiskowa wielokrotnie nazywana przez naukowców „bzdurą” jest według posłanki rzeczywistym problemem, którego nie należy lekceważyć i kwestionować. „O tym, że rządom państw zdarzają się eksperymenty na nieświadomych obywatelach, wiemy z historii, gdyż zwykle po kilkudziesięciu latach programy te są odtajniane. Np. brytyjskie siły powietrzne w latach 1953-1964 rozprzestrzeniały z samolotów tysiące kg m.in. siarczku kadmu nad terenami zamieszkałymi” – zwraca uwagę polityk.

Naukowcy podkreślają, że białe ślady za samolotami to nie rozpylane substancje, a smugi kondensacyjne, czyli chmura kropelek wody lub kryształków lodu. Jak mówi serwisowi naukawpolsce.pap.pl prof. Szymon Malinowski, wspomniana chmura kropelek wody powstaje, „gdy na dużej wysokości gorąca para wodna z silników skrapla się, mieszając z zimnym powietrzem. Jak para z czajnika”.

Mimo to posłanka Chrobak pyta rządu, „dlaczego nie podjął do tej pory debaty publicznej na temat skutków oddziaływania rozpylanych substancji na zdrowie ludzi i stan środowiska”.

W 2013 roku z podobną interpelacją wystąpił Jan Szyszko – późniejszy minister środowiska. Już wtedy Ministerstwo Środowiska precyzyjnie odpowiedziało, że smugi kondensacyjne to naturalne i niegroźne zjawisko, a samoloty uwalniają po prostu parę wodną i dwutlenek węgla.

Radio.Zet.pl/gazeta.pl/bm