Zamknij

Przygotowania do powrotu do szkół na ostatniej prostej. Z czym będzie największy problem?

25.08.2021 09:10

Układanie planu lekcji, ostatnie zakupy płynów do dezynfekcji i pierwsze rady pedagogiczne. Przed powrotem uczniów do szkół praca wre. - Organizacja stołówki i wychowania fizycznego. Z tym będzie największy problem w roku szkolnym 2021/2022 - zapowiadają dyrektorzy.

Klasa w szkole
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER

- Szkoła jest wysprzątana, wyczyszczona, wszystko się świeci. Czekamy już tylko na uczniów - mówi Dorota Kuchta, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Legionowie.

A ci wrócą dokładnie za tydzień 1 września i zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji Przemysława Czarnka będą uczyć się stacjonarnie. W szkołach wciąż będą jednak obowiązywać obostrzenia, m.in. na korytarzach trzeba będzie nosić maseczki, a przed wejściem do szkoły - zdezynfekować ręce.

Rok szkolny 2021/2022 z obostrzeniami

- Czekamy na ostatni transport środków czystości, płynów do dezynfekcji i termometrów - mówi Beata Pośpiech, dyrektorka I LO im. Staszica w Zgierzu o przygotowaniach do powrotu do szkół.

W liceum układany jest jeszcze plan lekcji. Z tym jest większy kłopot, bo wielu nauczycieli pracuje w kilku szkołach. W dodatku Ministerstwo Edukacji i Nauki zaleca, by uczniowie nie zmieniali sal i trzeba to uwzględnić w rozkładzie dnia.

- W liceach, technikach młodzież musi korzystać z pracowni przedmiotowych. Robimy więc zajęcia w dwugodzinnych blokach, tzn. klasa ma dwie z rzędu matematyki, potem np. dwa polskie, żeby jak najmniej się przemieszać, a z drugiej strony, by panie woźne miały możliwość zdezynfekowania sali. Co godzinę byłoby to trudne - wyjaśnia dyrektorka.

ZSP nr 2 w Legionowie ma ponad 50 oddziałów (razem z przedszkolem), więc trzeba tak ułożyć plan, żeby wszystkich pomieścić i żeby grupy się nie spotykały. Najtrudniejsza do zorganizowania jest jednak praca stołówki.

- W zeszłym roku nie daliśmy rady dla wszystkich zorganizować obiadów. Poprosiliśmy rodziców, by ze stołówki korzystali tylko ci, którzy naprawdę muszą. Przychodziły w większości dzieci ze świetlicy, które zostawały w szkole najdłużej – mówi Kuchta.

Nie ukrywa, że brakuje też personelu niepedagogicznego, czyli np. woźnych. Pracy jest więcej, a pracowników mniej - dwa lata temu z powodu oszczędności były cięcia.

- Żeby ograniczyć kontakt, dzieci będą wchodzić czterema wejściami do szkoły. Przy każdym musi być osoba, która pilnuje, by nikt postronny nie wszedł do budynku – wyjaśnia Kuchta. A tylu pracowników nie ma.

Beata Pośpiech, dyrektorka I LO w Zgierzu, zwraca z kolei uwagę na organizację wychowania fizycznego. Ministerstwo Edukacji i Nauki w wytycznych przypomina, by korzystać z boisk na świeżym powietrzu i by zrezygnować z ćwiczeń i gier kontaktowych.

- Pozbawiamy uczniów tego, co lubią najbardziej, czyli koszykówki, piłki nożnej – mówi Pośpiech.

Aby urozmaicić lekcje, III LO w Lublinie kupiło np. kijki do nordic walking, nauczyciele WF opracowują nowe trasy spacerów i biegów, ale i tak zdają sobie sprawę z tego, że trudno będzie zachęcić uczniów do ćwiczenia.

Powrót do szkół 1 września. Na boisku i o różnych godzinach

A jak będzie wyglądało samo rozpoczęcie roku szkolnego 1 września? W I LO w Zgierzu uczniowie spotkają się z wychowawcami w salach, w odstępach czasowych. Jeśli pogoda pozwoli, część szkół nie wyklucza przywitania dzieci na boiskach na dworze.

- Większość procedur dotyczących bezpieczeństwa nie zmieniła się, mamy to przećwiczone, więc czujemy się bardziej przygotowani niż rok temu – dodaje Pośpiech.

Nie ukrywa jednak, że zastanawia się, jak długo potrwa nauka stacjonarna.

- Docierają do mnie głosy, że wielu uczniów nie chce i nie zamierza się szczepić – wspomina.

O to, kto się zaszczepił przeciwko Covid, nie może oficjalnie pytać, ale w liceum w ramach unijnego projektu organizowano wyjazd do Grecji. Gdy uczniowie zapisywali się na wycieczkę, dyrektorka prosiła, by zaszczepić się przed podróżą, najlepiej dwoma dawkami.

- Pojawiły się wtedy pomruki niezadowolenia, niektórzy nawet odmówili przystąpienia do tego projektu – wspomina.

Liczy jednak, że wyjazd dojdzie do skutku, a lekcje na żywo będą jak najdłużej.

- Żadne najlepsze zajęcia online nie zastąpią bezpośredniego kontaktu – mówi.

- To ogromna radość, że w końcu będziemy mogli się spotkać, zobaczyć siebie, uczniów, już się nie możemy doczekać – dodaje Kuchta.

loader

RadioZET.pl