Zamknij

Skrytykował szefa MEiN, trafił "na dywanik". "Nie chciał usłyszeć tego, co miałem mu przekazać"

04.09.2021 10:02
Jakub Lewandowski i Przemysław Czarnek
fot. gov.pl

Jakub Lewandowski, szef Rady Dzieci i Młodzieży RP, nazwał reformy Przemysława Czarnka "szczujnią na indywidualność i różnorodność". Członkowie rady złożyli wniosek o odwołanie go z funkcji, a szef MEiN wezwał na rozmowę. - Zastosował radzieckie metody - mówił po spotkaniu w TVN24 Lewandowski. Ministerstwo stwierdziło z kolei, że "przewodniczący nie przedstawił żadnych merytorycznych racji".

Jakub Lewandowski, szef Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji i Nauki, został wezwany "na dywanik" do ministra Przemysława Czarnka. Chodzi o jego wypowiedzi na temat sytuacji w polskich szkołach. "Polska szkoła stała się szczujnią na indywidualizm i różnorodność. Protekcjonalne podejście do kobiet, brak szacunku do jakichkolwiek mniejszości sprawia, że nie każdy dobrze się czuje w budynku, który powinno być bezpiecznym miejscem nauki. Nie ma na to zgody młodego pokolenia" - pisał Lewandowski w sieci. Objął także patronatem inicjatywę "Wolna Szkoła", która w swoim spocie krytykuje słowa ministra edukacji na temat kobiet.

Szef młodzieżowej rady spotkał się z Czarnkiem. "Wykład, nie rozmowa"

W piątek przewodniczący rady spotkał się z szefem MEiN. Tak relacjonował to spotkanie w programie "Tak jest" w TVN24. - Pan minister Czarnek zastosował, takie myślę dla niego odpowiednie, radzieckie metody spotkania. Spóźnił się 20 minut. Wywołał u mnie dość duży stres, bo weszło ze mną parunastu urzędników, którzy później opuścili pomieszczenie - mówił.

Jak dodał, spotkanie było raczej "wykładem niż jakąkolwiek rozmową". Podkreślił, że Czarnek chciał, by wytłumaczył się z wpisu w mediach społecznościowych. - Pan minister nie chciał usłyszeć tego, co miałem mu przekazać - zaznaczył. Jak mówił, podczas rozmowy miał nadzieję przekazać szefowi MEiN palące kwestie dotyczące edukacji w polskich placówkach. - Czyli pokazałbym przykłady tego, że chłopiec w warszawskiej szkole został nazwany "chińską podróbką", tego, jak wygląda sytuacja pewnych mniejszości, tego, dlaczego pan minister w ogóle nie szanuje kobiet - kontynuował.

Pytany przez prowadzącego "Tak jest", kiedy zmieniła się jego ocena działań MEiN, powiedział, że jako szefowi Rady przez prawie dziesięć miesięcy nie udało mu się spotkać z Czarnkiem ani razu. - A co we mnie pękło? Na pewno to, że maszyna losująca, czyli pan minister, znajdował co dnia zupełnie inną grupę społeczną, którą obrażał. Codziennie. Poza tym spot "Wolnej Szkoły", który zobaczyłem i słowa, których wcześniej nie słyszałem, dla mnie strasznie druzgocące. Myślę, że to jest ludzka odpowiedzialność za swoje koleżanki, za swoje przyjaciółki, które tak naprawdę zostały obrażone przez pana ministra - podsumował.

MEiN: nie przedstawił żadnych merytorycznych racji

Relacja ze spotkania pojawiła się też na stronach rządowych. "W trakcie spotkania pan Jakub Lewandowski nie przedstawił żadnych merytorycznych racji uzasadniających jego radykalne, zaangażowane politycznie wypowiedzi z ostatnich dni. Minister nie uzyskał również jakiejkolwiek rzeczowej odpowiedzi na polemiki pozostałych członków Rady i innych przedstawicieli młodego pokolenia, które licznie pojawiły się po wystąpieniu przewodniczącego na konferencji z politykami niektórych partii politycznych" - czytamy.

RadioZET.pl/TVN24/gov.pl