Zamknij

Pożar escape roomu. Rodzice zmarłych 15-latek apelują o pomoc

09.10.2019 11:38

Pożar escape roomu w Koszalinie i śmierć pięciu 15-latek wstrząsnęły Polską. Rodzice tragicznie zmarłych nastolatek poszukują świadków tragedii. Na terenie miasta rozwiesili specjalne plakaty. 

Escape room w Koszalinie
fot. DOMIN/AGENCJA SE/East News

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Do tragicznego pożaru w escape roomie „To Nie Pokój” w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło w nim pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy, trzeciej „d” Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18.

Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną pożaru był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia. Dziewczęta spoczęły obok siebie na koszalińskim cmentarzu komunalnym. 

Pożar escape roomu w Koszalinie. Rodzice poszukują świadków 

„Głos Koszaliński” opublikował na swoim portalu treść apelu rodziców tragicznie zmarłych 15-latek. 

Jesteśmy rodzicami dziewczynek, które tragicznie zginęły podczas pożaru w dniu 4 stycznia 2019 r. w escape roomie przy ul. Piłsudskiego 88 w Koszalinie. Bardzo prosimy o udostępnienie nagrań i zdjęć z miejsca zdarzenia, które pomogą w ustaleniu przebiegu wydarzeń. RODZICE TRAGICZNIE ZMARŁYCH 15-LATEK

Świadków tragicznych wydarzeń z 4 stycznia poszukuje również Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Z rodzicami można skontaktować się mailowo: rodzice.dziewczynek@gmail.com oraz telefonicznie: 731 298 346 i 693 343 227.

Zobacz także

28-letni Miłosz S. jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt. Czyn ten jest zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna wciąż przebywa w areszcie śledczym.

RadioZET.pl/Głos Koszaliński/PAP