Podpalił swoją rodzinę, twierdził, że jest niewinny. Sąd Najwyższy zdecydował ws. Dariusza P.

Joanna Śpiechowicz
10.01.2019 00:04
Podpalił swoją rodzinę, twierdził, że jest niewinny. Sąd Najwyższy zdecydował ws. Dariusza P.
fot. PAP

Kara jest ostateczna. Za celowe podpalenie swojego domu i zabójstwo najbliższych Dariusz P. spędzi w więzieniu resztę życia. Sąd Najwyższy oddalił kasację wniesioną przez obronę. O przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł się ubiegać najwcześniej za 30 lat.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

W pożarze w Jastrzębiu-Zdroju w 2013 roku zginęła żona Dariusza P. i czworo jego dzieci. Gdy rodzina spała, P. opuścił żaluzje, podłożył ogień, zamknął dom i wyszedł – jak tłumaczył – do pracy.

Główne ognisko pożaru znajdowało się na piętrze domu jednorodzinnego, paliły się część schodów i szafa. Na miejscu zginęła 18-letnia najstarsza córka P., a najmłodsza - czterolatka - w trakcie udzielania pomocy. Później szpitalach w Jastrzębiu Zdroju i Cieszynie zmarli kolejno: 10-letni chłopiec i 40-letnia matka dzieci oraz 13-letnia dziewczynka. Cała piątka spoczęła w jednym grobie na cmentarzu w Jastrzębiu Zdroju. Ocalał jedynie najstarszy syn.

EN_01123157_0001
fot. archiwum rodzinne/P.GLUMA/East News

Tuż przed ceremonią pogrzebową najbliższych P. wysyłał do siebie sms-y, sugerując, że pochodzą od rzekomego podpalacza. Ostatecznie Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany w marcu 2014 r. Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób oraz usiłowanie zabójstwa szóstej.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Według sądu, P. zabił, bo chciał uzyskać pieniądze z ubezpieczenia i uwolnić się od rodziny. Biegli rozpoznali u mężczyzny osobowość psychopatyczną, wskazali m.in. na płytkość uczuć i wymuszony płacz, łatwość wysławiania się, powierzchowny urok, egocentryzm i brak wyrzutów sumienia.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Ruszył proces Dariusza P. w sprawie zabójstwa pięciu osób

Skazujący wyrok I instancji zapadł w grudniu 2016 r. Sąd nie miał wątpliwości, że P. podłożył nocą ogień w kilku miejscach. Aby ogień mógł się łatwo rozprzestrzeniać, ułożył rząd poduszek z mebli ogrodowych. Aby zasugerować przypadkowy pożar, przeciął kabel zasilający, obok przewodu ułożył truchło myszy. Ustalenia te w zasadniczej części podtrzymał później katowicki sąd apelacyjny.

Wyrok jest ostateczny

W kasacji obrona wskazywała jeszcze m.in. na konieczność przeprowadzenia w sprawie dodatkowej opinii biegłych z zakresu pożarnictwa i zbadanie - należycie nie rozważanej dotychczas zdaniem obrony - hipotezy pożaru w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Sąd Najwyższy oddalił ten wniosek.  Wyrok dożywocia jest ostateczny.

- Nie można podzielić poglądu, że sąd apelacyjny ocenił zarzuty w sprawie w sposób dowolny i pobieżny - mówiła w uzasadnieniu oddalenia tej kasacji sędzia SN Małgorzata Gierszon.

Dodała, że już przy pierwszych oględzinach miejsca tragedii dokonanych jeszcze w dniu pożaru, przeprowadzający te oględziny specjaliści nie mieli wątpliwości, że doszło do podpalenia.

mid-19109061
fot. PAP

- Sprawa nie należała do typowych, łatwych i oczywistych, była sprawą o charakterze poszlakowym. Niemniej jednak należy podzielić stanowiska sądów obu instancji, że te poszlaki ustalone w sposób respektujący przepisy, w pełni uprawniały do stwierdzenia, że skazany rzeczywiście dopuścił się sprawstwa tej zbrodni - mówiła sędzia Gierszon.

O warunkowe zwolnienie P. będzie mógł ubiegać w marcu 2047 roku. Będzie miał wtedy 77 lat.

RadioZET.pl/PAP/JŚ