Koszalin. Twórca escape roomu zostanie w areszcie. Sąd nie uwzględnił zażalenia

23.07.2019 15:37
Koszalin
fot. Wojciech Stróżyk/Reporter

Organizator escape roomu, w którym zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, pozostanie w areszcie — zdecydował we wtorek szczeciński sąd apelacyjny. Sąd nie uwzględnił zażalenia obrońców Miłosza S. na decyzję o przedłużeniu aresztu o kolejne trzy miesiące.

Sąd zdecydował o nieujawnianiu mediom uzasadnienia postanowienia, m.in. ze względu na aspekty sprawy objęte tajemnicą śledztwa.

Zobacz także

28-letni Miłosz S. jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt, które 4 stycznia 2019 r. zginęły w pożarze. Czyn ten jest zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności. Miłosz S. zarzuty usłyszał 6 stycznia, następnego dnia decyzją Sądu Rejonowego w Koszalinie został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Areszt wobec Miłosza S. decyzją sądu przedłużono.

Miłosz S. w areszcie

2 lipca Sąd Okręgowy w Koszalinie zdecydował o przedłużeniu na kolejne trzy miesiące aresztu wobec Miłosza S. Zażalenie na postanowienie sądu złożyli obrońcy mężczyzny. Jak mówił wówczas PAP jeden z jego pełnomocników mec. Wiesław Breliński, obrońcy uznali, że „postępowanie jest prowadzone przewlekle, […] idzie w kierunku, który nie dotyczy losów samego podejrzanego tylko innych kwestii, które są kwestiami pobocznymi”.

Zobacz także

W ocenie obrony „prokurator nie prowadzi postępowania we właściwym kierunku” i „pogarsza sytuację podejrzanego”, nie prowadząc z nim żadnych czynności. Breliński podkreślał po złożeniu zażalenia, że podejrzany chciałby, aby prokuratura je z nim prowadziła. Po zatrzymaniu w styczniu Miłosz S. odmówił składania wyjaśnień. Wówczas Breliński mówił, że klient nie zrobił tego „z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł”.

Według ustaleń prokuratury to 28-letni Miłosz S., mieszkaniec Poznania, faktycznie organizował i prowadził escape room w Koszalinie, choć działalność gospodarcza zarejestrowana była na jego babcię. Zajmował się zawodowo obsługą tego typu pokoi zagadek.

Pożar w escape roomie

Do tragicznego pożaru w escape roomie „To Nie Pokój” w Koszalinie doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy. Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną pożaru był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku).

Zobacz także

Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia. Dziewczęta spoczęły obok siebie na koszalińskim cmentarzu komunalnym.

RadioZET.pl/PAP